Przejdź na stronę główną Interia.pl

Romantyczna sprawa

Czar najczęściej pryska po poznaniu, niestety - pisze Krystyna Janda.

Pani Krystyno - kocham! Można do Pani pisać, więc to napisałam. Nie mam komu tego powiedzieć. Wstydzę się. Powiedziałam jemu, ale tylko się uśmiechnął i było mu głupio. Widziałam to, nie wiedział, co zrobić. A ja kocham naprawdę, kocham na śmierć i życie. Myślę tylko o nim, chodzę tam, gdzie on. Stoję pod jego domem. Czekam, kiedy wraca, czasem bardzo późno, nie szkodzi. Staram się, żeby mnie nie zobaczył, wystarczy, że ja go widzę. Nawet z daleka.

Reklama

To jest coś takiego jak w książkach, jak w filmach. Nie wiem, co będzie dalej. Powiedziałam mu, zaczepiłam go, ale on chyba myślał, że to żart. Bo i powiedziałam mu to trochę lekko, może to niedobrze? Czy Pani myśli, żeby się nie ukrywać, pokazać mu, że czekam, że staram się go spotkać, że chodzę za nim? Może wtedy mnie weźmie na serio, bo dotąd mógł pomyśleć, że to był taki wybryk. Muszę coś wiedzieć, bo nie mogę spać, normalnie żyć z tym wszystkim.

Jestem młoda, ładna, mam powodzenie u chłopaków, nie spodziewałam się, że coś takiego mi się zdarzy. Czekam na niego ciągle. Na razie wszyscy myślą, że jestem z psem na spacerze i tyle. On jest starszy ode mnie, chyba parę lat. Mieszka niedaleko. Nie jestem głupia i wiem, że to może być dla niego problem, jak zacznę go jawnie prześladować. Nigdy nie widziałam go z kobietą. Raz, ale to chyba była matka albo ktoś taki. Nie wiem, co mam robić, to trwa już całe lato. Teraz lato się skończyło. Wrócił skądś. Chyba studiuje, bo miał długie wakacje. Co ja mam robić?

Anita

Moja Droga, pewnie jesteś bardzo młoda. Nie piszesz, ile masz lat. Nie wiem, jak to się robi teraz, takie podrywanie. W moich czasach − a pewnie mogłabym być Twoją babcią − szukało się wspólnych znajomych, starało się niby przypadkowo zagadnąć, sprowokować niezobowiązującą sytuację.

Ty mu TO po prostu powiedziałaś. Mógł się rzeczywiście przestraszyć, uznać cię za... nie do końca zrównoważoną, a może nie? Nie wiem. Nie znam się na tym. Mówiąc mu to, na pewno go zaintrygowałaś. Pokaż mu się, zagadnij, byle niezobowiązująco, taki powtórny żart, pewnie coś się wtedy wyjaśni. Dziwna sprawa, bardzo odległa ode mnie i mojej codzienności.

Piszesz: "kocham na śmierć i życie". Dziecko... co Ty piszesz? Na razie masz tylko swoje wyobrażenia na jego temat, zbudowałaś go sobie w głowie, podoba ci się i chciałabyś widywać obiekt swoich marzeń. Ale czar najczęściej pryska po poznaniu, niestety. A może nie? Może nie mam racji? Może kochamy nie człowieka, ale nasz obraz tego kogoś, nawet jeśli nie do końca pasuje on do rzeczywistości? Romantyczna sprawa. Czuję, że cieszysz się z tego, iż coś takiego Ci się przytrafiło. Masz swoją tajemnicę i stoisz z nadzieją przed furtką do ogrodu, który sama zasadziłaś i który pielęgnujesz.

Życzę Ci, żebyś go poznała, nie rozczarowała się i żeby spełniły się Twoje marzenia. Nic innego nie mogę napisać. Będzie Ci smutno, jeśli je stracisz, kiedy rzeczywistość, czy też prawda − jak inni wolą to nazywać − obudzi Cię ze snu. A może nie? Daj Boże, coś potoczy się dalej? I uczyni Cię szczęśliwą? Bądź szczęśliwa, na razie jesteś tylko romantyczna. Zazdroszczę Ci. Wielu ludzi nie ma nawet obiektu westchnień, nikt się do tego nie nadaje, do snucia marzeń na jego temat. I to dopiero jest smutne.

PS. A swoją drogą, czy on nie ma psa? Wiążą się z tym długie przebywanie na powietrzu i wieczne spacery. Mam znajomych, którzy spotykali się na spacerach z psami, przypadkowo, a teraz mają już dwoje wspólnych dzieci...

Krystyna Janda


Tekst pochodzi z magazynu

Pani

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama