Jestem sama, nie wiem czy jestem w stanie sie z kims zwiazac. wiernosc, slowa i czyny byly dla mnie wazne, Teraz chyba juz nie bede w stanie komukolwiek zaufac. Moze bylam tylko dla jednej milosci, tylko czy ona z tej drugiej strony byla prawdziwa... Musze sie odnalezc w nowej sytuacji... Ale jesli sie zawiedziesz na kims, kto wydawało ze Cie kocha i Ty kochalaś tez...
Udręka monogamii
Dochowywanie wierności to nieustanna walka z naturą i z poligamicznym zwierzęciem, które się w nas kryje. Niektórzy walczą w bardzo sprytny sposób…
Przywra monogeniczna Diplozoon paradoxum jest pasożytem ryb z rodziny karpiowatych. Osiąga długość do 11 centymetrów. Dorosłe formy osadzają się w skrzelach ryb i wysysają krew żywiciela.
To jeden z tysięcy znanych biologom pasożytów i nie byłoby w tym nic interesującego, gdyby nie fakt, że jest jedynym absolutnie monogamicznym stworem na ziemi. Larwa Diplozoon nie przekształca się w postać dorosłą aż do czasu napotkania drugiej larwy. Po osadzeniu się na skrzelach żywiciela zrastają się parami i zaczynają przeobrażać w postać dorosłą. Dopiero u zrośniętych osobników wykształcają się narządy rozrodcze, samca w jednej części, a samicy w drugiej.
Diplozoon z natury rzeczy nie może być poligamiczny. Nie ma po prostu wyboru. I to jest paradoxum jedyne w swoim rodzaju. Jeśli paradoksalność mierzyć w procentach, to drugim na liście – w kontekście przywiązania do monogamiczności – jest homo sapiens.
Około 50 procent przedstawicieli tego gatunku pozostaje przez całe życie w związku z jednym tylko partnerem. Dla neurobiologów, biologów ewolucji, a także antropologów jest to bardzo zagadkowe i co najmniej dziwaczne. Dlaczego aż 50 procent?! To przecież wbrew Naturze, tej przez duże N, to nie leży w interesie przetrwania gatunku.
A mimo to ludzie chcą być sobie nawzajem wierni. I z pełnym przekonaniem w pewnym momencie życia to obiecują. Bardzo często pod przysięgą, w obecności Boga i kapłanów albo godła i urzędników, a także w obecności świadków. I potem własnoręcznymi podpisami na przeróżnych dokumentach uwiarygodniają obietnice o tym, że „do końca życia…”.
Przed tym jednakże wielokrotnie obiecują to w wyszeptywanych wyznaniach, tuląc się, całując, dotykając i łącząc ze sobą nawzajem. Pragnienie dochowania wierności jest u ludzi powszechne. Według ostatnio opublikowanych wyników badań uniwersytetów w Hamburgu i Lipsku (2010 rok), ponad 90 procent ankietowanych mężczyzn i kobiet życzy sobie pozostania wiernym do końca życia jednej partnerce lub jednemu partnerowi.
Dotyczy to zarówno par hetero-, jak i homoseksualnych. Jednak z tych samych ankiet wynika, że tylko około 50 procentom się to udało. Ale jak twierdzi profesor Volkmar Sigusch, światowej sławy seksuolog z Uniwersytetu Goethego we Frankfurcie nad Menem i terapeuta z trzydziestoletnią praktyką, nie powinno się w te przesadzone, jego zdaniem, 50 procent wierzyć. Bo jeśli chodzi o własne życie seksualne, ludzie chętnie kłamią. Tylko w przypadku oświadczeń podatkowych kłamią jeszcze bardziej.
Wierność jako model związku dwojga ludzi jest wciąż bardzo atrakcyjna. Ludzi ciągle fascynują literackie historie Penelopy i Odyseusza, Romea i Julii czy Orfeusza i Eurydyki. Ale znają także historie wolnej miłości z okresu rewolucji seksualnej końca lat 60. XX wieku, kiedy to seks ekstremalnie zhedonizowano jako źródło nieskończonej przyjemności, szczęścia i drogi do wolności, oddzielając go od pojęcia rodziny, macierzyństwa, ojcostwa i odpowiedzialności.
Destrukcyjny wpływ tamtej rewolucji wyraźnie odzwierciedlają dzisiejsze statystyki. W projekcie pilotowanym przez uniwersytet z Monachium zadano pytanie: „Czy zdrada partnerki/partnera byłaby dla pana/pani poważnym problemem w obecnym związku?”. Respondenci urodzeni między 1994 i 1990 rokiem w ponad 77 procentach odpowiedzieli, że tak, natomiast urodzeni w latach 1970-1974 – jedynie w 62 procentach. Wszystko wskazuje na to, że dzisiejsi młodzi ludzie oddalają się powoli od idei wolnej miłości i cenią ekskluzywność swoich związków bardziej niż ich rodzice. Tak przynajmniej twierdzą w ankietach mających określić ich wartości. A jak je przeobrażają w rzeczywistość?
Niestety nie tak skutecznie jak ich rodzice. Na pytanie: „Czy w ostatnim roku pan/pani dopuścił/a się zdrady?”, osoby z lat 1990-1994 w 4,5 procent odpowiadają, że tak, podczas gdy roczniki 1970-1974 tylko w 1,8 procent przyznają się do zdrady. I to pomimo to, że urodzona w 1970 roku statystyczna 40-latka osiągnęła apogeum swoich niezaspokojonych potrzeb seksualnych, a jej statystyczny partner znudzony zanikającym pożądaniem tylko jednej kobiety wkracza w niebezpieczną fazę „kryzysu wieku średniego”.
Te dane bardzo dobrze obrazują szerokość przepaści pomiędzy tym, czego byśmy sobie życzyli od siebie, a tym, jacy jesteśmy naprawdę. Bo dochowywanie wierności to nieustanna walka z naturą i poligamicznym zwierzęciem, które się w nas kryje. Niektórzy walczą w bardzo sprytny sposób. Nie są wierni raz na całe życie, ale, nazwijmy to, seryjnie. Taka „wierność light”. Dotrzymują wierności przez krótszy lub dłuższy czas różnym partnerkom lub partnerom i w ankietach w absolutnej zgodzie ze swoim sumieniem stawiają haczyk przy odpowiedzi „jestem wierna/wierny”.
Człowiek wierny nie ma łatwo w życiu. Tak twierdzą socjologowie, przywołując efekt udomowienia i znudzenia, tak uważają neurobiolodzy mierzący spadający z czasem poziom stężenia endorfin w mózgu, tak deklarują seksuolodzy próbujący na nowo zagonić do łóżka niepożądających się ludzi. A mimo to aż połowa naszego gatunku jest zdania, że warto przywrzeć do siebie raz na zawsze. Mając wybór…
Janusz L. Wiśniewski
PANI 7/2011
Artykuł pochodzi z kategorii: Janusz Leon Wiśniewski
-
Wasze komentarze
Polecamy
-
Dziś w portalu:
-
-
zablokowalam sie. tak calkiem i zupelnie. siedze przed... więcej
Reklama
Wasze komentarze (94)
-
26.07.2011 (11:14)A ja tez umawialam sie z eksmezem, ze bedziemy na dobre i na zle i po 1 zdradzie, o ktorej sie dowiedzialam nigdy mnie nie zostawi i nie zdradzi. A ja mu wybaczylam. teraz wiem, ze nie kazdemu mozna wybaczyc, choc znam malzenstwa, ktore przeszly te probe i sa razem na dobre i na zle- tak jak my mielismy byc... Zlozyl pozew, zwiazal sie z mlodsza o 21 lat kobieta (rozbil jej mlode malzenstwo - niespelna 2-letnie...)
Jestem sama, nie wiem czy jestem w stanie sie z kims zwiazac. wiernosc, slowa i czyny byly dla mnie wazne, Teraz chyba juz nie bede w stanie komukolwiek zaufac. Moze bylam tylko dla jednej milosci, tylko czy ona z tej drugiej strony byla prawdziwa... Musze sie odnalezc w nowej sytuacji... Ale jesli sie zawiedziesz na kims, kto wydawało ze Cie kocha i Ty kochalaś tez... -
25.07.2011 (14:23)Udręka monogamii????Co za bzdura!Pan Wiśniewski nie ma zielonego pojęcia o wartościach,rodzinie,bliskości...wierność jest piękna...ale akurat Pan nic o tym nie wie...
-
-
14.07.2011 (07:48)~SwiatowidTylko dlatego ze sobie ubzdurales wylacznosc do partnerki.~Gall AnonimMoże i wierność jest wbrew naturze, ale bycie zdradzonym jest niesamowicie bolesne...
Co może oznaczać u mężczyzny jak 3 lata sledzi kobietę ? Oprócz prawnych konsekwencji oczywiście. ( stalking ) Że jest psychiczny ? Że tak się boi żebt nie poszła w tango z innym ? Ale i tak to zdrowe nie jest. Zespół Otella czy coś takiego. -
01.07.2011 (23:56)
-
30.06.2011 (15:46)












Wasze artykuły
Dziesięć męskich grzechów głównych
Wynotowałam sobie na kartce, to, czego nie lubię oglądać na polskiej ulicy w męskim wydaniu i przypadkiem wyszła mi okrągła liczba. więcej
Piękna i bestia
W pułapce własnych myśli