Trzy i pół siostry
Niedawno, niedawno temu w niemałym polskim miasteczku urodziły się trzy zdrowe i piękne dziewczynki: Pierworodna, Pogodzona i Pyskata.
Pierwsza była dumą ojca i przez swoje podobieństwo do niego "wykapaną". Drugą ojciec przyjął ze spokojem, mimo że oczekiwał syna, a trzecią, najmłodszą, hołubił i hołubi do dzisiaj, chociaż swoim pyskowaniem często mu dokucza.
Ojciec był i pozostał apodyktycznym autokratą. Najpierw w odległych czasach wierzył i wysługiwał się resortowi bezpieczeństwa króla. Ale ostatnio się opamiętał i wierzy tylko w Boga, któremu jednak się nie wysługuje, ponieważ jest na przedwczesnej - należnej znienawidzonemu resortowi, w którym pracował - emeryturze, więc nie musi. Córki mu się udały. Tak mu się przynajmniej wydawało, dopóki nie dorosły i nie wyfrunęły z gniazda.
Wyfrunęły, ku jego przedwczesnej radości, do miast większych, gdzie szkoły były także wyższe i bardziej poważane. Najstarsza wyjechała na zachód od miasteczka. Wyuczyła się na panią magister i w tym czasie spotkała młodzieńca, zaradnego i zapoznanego z sytuacją w królestwie. Zakochał się w niej na zabój i wywiózł ją na wschód, do Warszawy. I tam dopiero znalazła swoje miejsce. Najważniejsze i lepsze od innych.
- Nauczać w Warszawie to przecież zaszczyt, no nie, tatusiu? Na ulicy Ważne Przedmieście, w klasie dzieci z matek i ojców znanych z seriali w telewizorze. Tutaj dopiero polonistyka nabiera prawdziwego rozmiaru. Nie jakieś tam prowincje. W szkole na ulicy pod nazwą Ważne Przedmieście w Warszawie mickiewiczowskie "Dziady" brzmią inaczej, bo to przecież tam rok 1968, Dejmek i te sprawy.
Wraca więc Pierworodna czasami z okazji Wigilii lub innych uroczystych dni do niemałego polskiego miasteczka i opowiada siostrom, jakie to niezwykłe być nauczycielką w szkole z kodem pocztowym Ważnego Przedmieścia. Ojciec też to słyszy. I jest dumny jak paw w okresie godowym. Bo to jego pierworodna. Nie dość, że mądra, to jeszcze z Warszawy i zrobiła karierę. I na dodatek odpowiedzialna, bo się nie rozwodzi.
Nie to co na przykład najmłodsza, Pyskata. Jest o wiele mądrzejsza od tej z Ważnego Przedmieścia, ale zupełnie nie stara się przysparzać dumy ojcu. Wręcz przeciwnie. Nie dość, że została na prowincji, to na dodatek rozwodzić się chce. Bajdurzy coś o "ograniczaniu jej wolności". Zupełnie nie docenia mężczyzny, który ją poślubił. Co prawda to chory z zazdrości oszołom, ale za to jak najbardziej poślubiony w kościele mąż. Pyskata jest bardzo ułożoną feministką. I przy tym paradoksalnie za bardzo podporządkowaną. Chociaż nie tak jak jej zaszczuta przez ojca mamusia. Wyzwala się powoli.
Za to Pierworodna zdominowała wszystkich w rodzinie. Przeczytała najwięcej książek. I na dodatek tylko tych właściwych. Tych, które przeczytała Pyskata, nie warto czytać. Szkoda cennego czasu. - No nie, tatuś? Powiedz, że to prawda. I wówczas tatuś, który nie czyta wcale, przytakuje z całym swoim wyuczonym w resorcie przekonaniem. Dla zasady. Chociaż nie rozpoznaje nawet ze słuchu tytułów. Ale gdy Pierworodna mówi, to musi być prawda. Ostatnio prawda święta. Bo Pierworodna jest autorytatywna. Podobnie jak tatuś albo nawet bardziej. Ona już nie jest z prowincji.
Siostry z niemałego polskiego miasteczka słuchają wiadomości z Warszawy z ogromną uwagą. Obie także uczą w szkołach, więc z uwagą jak najbardziej zawodowo należną. Bo może w szkole na najbardziej znanej ulicy w Warszawie uczą ważniejszych rzeczy? Albo tych samych, tylko nowocześniej, po europejsku? Pyskata słucha z uwagą największą. Może jednak dowie się czegoś nowego? Ale od dobrych kilku lat niczego się nie dowiaduje. Była na wszystkich spektaklach, o których wspomniała Pierworodna (i na wielu innych, o których tamta nawet nie słyszała), a na dodatek ma swoje zdanie na ich temat. I to Pierworodną doprowadza do nerwowego niepokoju.
Gdy w kuchni, daleko od ojca, rozmawiają o tym przy zmywaniu naczyń, Pierworodna przestaje być grzeczna i ułożona. Wówczas dopiero zaczyna być nauczycielką, ale niestety nie taką, jak Madame ze znanej powieści. I dlatego Pyskata nie chce się uczyć. Bo ona ten materiał przerobiła już dawno temu. Ale Pierworodna wie przecież wszystko najlepiej. Wypisz wymaluj − jak tatuś. Nawet o ruchu drogowym wie wszystko, chociaż nie ma prawa jazdy. I na całkach się zna, i nawet na procentach, i na "okropieństwach seksu oralnego" także. Ze wszystkich trzech sióstr ona nie jest ani tą z "Trzech sióstr" Czechowa, ani tą z "Czwartej siostry" Głowackiego. Jest z innego, jeszcze niedocenionego "okresu literackiego" i na dodatek o połowę lepsza niż dwie pozostałe.
Tatuś spłodził trzy i pół dziewczynki. Z czego półtora pensum jego uwagi i zachwytu przypadło i ciągle przypada na pierwszą. I ona, przez lata przekonywana o swojej niezwykłości, w tę arytmetykę głęboko uwierzyła. Średniej siostrze, Pogodzonej - tej, która miała być chłopcem - to rzekomo zupełnie nie przeszkadza. Ona zawsze była w chłodnym cieniu rzucanym przez Pierworodną. Poza tym przyzwyczaiła się do przedstawień odgrywanych przy rodzinnym stole. - To nieszkodliwa egomania i tylko kilka razy w roku, więc można wytrzymać - mówi. Ale Pyskata czuje, że to nie jest zupełnie szczere. Bo nie może takie być. Sama ma dwóch synów. Dwóch, a nie dwóch i pół...
Janusz L. Wiśniewski
PANI 2/2012
Artykuł pochodzi z kategorii: Janusz Leon Wiśniewski
-
Wasze komentarze
Polecamy
-
Dziś w portalu:
-
-
Szczęśliwe dzieciństwo w żadnej mierze nie zależy od... więcej
Reklama
Wasze komentarze (16)
-
19.04 (20:20)
-
11.04 (09:49)mam wrażenie, że jest to historia zasłyszana i nie do końca zrozumiana...i kiepsko opowiedziana. Na pewno albo bardzo subiektywnie opowiedziana "a jak się pije wodę to warto z kilku źródeł" :)
-
-
28.03 (17:58)
-
13.03 (15:19)
-
10.03 (17:19)












Wasze artykuły
Dziesięć męskich grzechów głównych
Wynotowałam sobie na kartce, to, czego nie lubię oglądać na polskiej ulicy w męskim wydaniu i przypadkiem wyszła mi okrągła liczba. więcej
Piękna i bestia
W pułapce własnych myśli