O hormonach, miłości i wolnej woli
Przekonanie , iż kochamy kogoś z nieprzymuszonej woli , jest tak powszechnie uznawanym dogmatem, że osoba, która ośmiela się go podważać, traktowana jest jak heretyk.
Nie można nikogo do miłości przymusić, tak samo jak nie można nikomu miłości zakazać. Literatura, a szczególnie poezja ostatnich dwóch tysięcy lat, byłaby o wiele uboższa, gdyby nie wątki ludzkich dramatów wynikających z niepogodzenia się z tym przekonaniem.
Nie skomponowano by wielu genialnych symfonii, nie namalowano by wielu przepięknych obrazów i nie nakręcono by wielu filmowych arcydzieł, gdyby nie historie miłości zakazywanych lub nakazywanych. Miłość jako apoteoza woli absolutnie wolnej dla przeważającej większości ludzi - niezależnie od kultur, z których pochodzą - jest aksjomatem. Potwierdzają to i seksuolodzy, i antropolodzy, i psycholodzy społeczni, i socjolodzy. Niezależnie od swojego światopoglądu.
Przy tym wszystkim nikt do dzisiaj nie jest w stanie wskazać momentu, od którego ten akt woli się rozpoczyna, dlaczego u jednych trwa długo, a u innych bardzo krótko. Nikt nie wie również dokładnie, dlaczego się kończy.
Nieznana jest także odpowiedź na pytanie, dlaczego ta, a nie inna para ludzi z własnej woli obdarza się miłością. Wiadomo jedynie, w dużym przybliżeniu i od bardzo niedawna (połowa lat 80. XX wieku), co zachodzi w mózgach takich ludzi. Dr Helen Fisher (znana w Polsce jako autorka m.in. znakomitej książki "Anatomia miłości"), wybitna amerykańska antropolożka z Rutgers University w New Jersey, jest jedną z niewielu osób, które odważyły się ostatnio podzielić ze światem swoimi wątpliwościami na temat dominującej roli wolnej woli przy wyborze partnerki lub partnera, z którymi się wiążemy i trwamy w związku opartym na miłości.
Fisher, od dawna przekonana o czysto biochemicznej genezie emocji, twierdzi, iż na decyzję wyboru partnera, w którym się zakochujemy, wpływa w takim samym stopniu jak wola także rozkład koncentracji hormonów i neuroprzekaźników. Ich działaniu, począwszy już od okresu embrionalnego, zostaje poddany nasz organizm. Przy tym, według Fisher, decydujące znaczenie ma pięć z nich: testosteron, serotonina, estrogen, dopamina oraz noradrenalina.
Badania mózgów przy użyciu tomografu na reprezentatywnej grupie mężczyzn i kobiet, poparte analizami statystycznymi z wypełnionych przez nich szczegółowych ankiet, dowiodły, że ludzie wykazują tendencję do łączenia się w pary (heteroseksualne lub homoseksualne) w zależności od "typu hormonalnego", który reprezentują. Mimo aktu woli z obu stron jest mało prawdopodobne, aby dwa niekompatybilne "typy hormonalne" zbudowały trwały związek. Fisher wyróżnia cztery takie typy, wiążąc je z dominująco aktywnym lub mało aktywnym hormonem.
Przewodnicy. Te osoby, których architektura sieci połączeń poszczególnych obszarów w mózgu podczas życia płodowego została ukształtowana przez wysoką koncentrację testosteronu w organizmie matki, są z reguły pragmatyczne, bezpośrednie, analityczne, odważne, ale jednocześnie nie ulegają zbytnio emocjom. Mają tendencję do dominowania (dotyczy to zarówno kobiet, jak i mężczyzn) i wyznaczania, jak przewodnicy, drogi, którą należy podążać. Swoje życie rejestrują raczej jako rozłączne okresy, w których zmierzają z punktu A do punktu B.
Dyplomaci. Te osoby, których mózgi podczas życia płodowego zostały ukształtowane przez wysoką koncentrację estrogenu matki, mają tendencję do wynajdywania powiązań między najdrobniejszymi wydarzeniami, bardzo często miewają sny dzienne, są uduchowione i ciągle poszukują własnego ja. W sytuacjach konfliktowych zachowują się dyplomatycznie, idą na kompromisy. Wysoki odsetek badanych o tym "typie hormonalnym" wykazywał skłonność do melancholii lub nawet depresji. Ponadto w ankietach przyznawali, że potrzebują nie tylko bliskości, ale często także opieki ze strony innych.
Konstruktorzy. W tej grupie dominujący wpływ przejawia serotonina, która jest "hormonem spokoju". Z reguły są to ludzie racjonalni, respektujący autorytety, domatorzy, których głównym pragnieniem jest zbudowanie gniazda i założenie rodziny. U nich rozsądek przedkładany jest nad emocje.
Odkrywcy. Osoby z podwyższoną koncentracją dopaminy są z kolei urodzonymi optymistami, jak renesansowi odkrywcy - ciekawe świata i ludzi, kreatywne, ciągle poszukujące intelektualnych wyzwań, przy tym bardzo zmysłowe. Oczywiście nie istnieją tacy, którzy reprezentują dokładnie jeden typ, jak przekonuje Fisher.
Wszyscy nosimy w sobie zmieszane cechy przewodnika, dyplomaty, konstruktora czy odkrywcy. Jednak tylko jeden z tych typów jest w każdym z nas wyraźnie dominujący. Helen Fisher fascynująco opisuje to w swojej wydanej w Niemczech książce*, przekonując czytelników, że sama wolna wola nie wystarczy, aby szczęśliwie i na całe życie pokochać. Trzeba jeszcze spotkać kogoś, kto ma (bio)chemię podobną do naszej lub ją uzupełniającą.
Przewodniczka nie oczekuje od dyplomaty poezji jako drogowskazu, ale za to bardzo lubi prowadzić go tam, gdzie ona chce...
Janusz L. Wiśniewski
PANI 3/2011
Artykuł pochodzi z kategorii: Janusz Leon Wiśniewski
-
Wasze komentarze
Polecamy
-
Dziś w portalu:
-
-
zablokowalam sie. tak calkiem i zupelnie. siedze przed... więcej
Reklama
Wasze komentarze (13)
-
03.07.2011 (21:14)~RobiJestem uwięziony w chorej miłości do mnie mojej kobiety.Tzn chociaz jej nie kocham musze z nią być.Nie mam do niej siły.Dominuje mnie psychicznie i fizycznie.Chyba jest jakiś ważny powód dla którego musisz z nią być albo chcesz.
-
03.07.2011 (21:05)~RobiJestem uwięziony w chorej miłości do mnie mojej kobiety.Tzn chociaz jej nie kocham musze z nią być.Nie mam do niej siły.Dominuje mnie psychicznie i fizycznie.To dziwię Ci się,że jeszcze od niej nie odszedłeś skoro jej nie kochasz ,nikt nie jest niczyją własnością,znam swojego męża i gdybym ja była taką zołzą to dawno zostawiłby mnie!
-
-
03.07.2011 (16:22)Jestem uwięziony w chorej miłości do mnie mojej kobiety.Tzn chociaz jej nie kocham musze z nią być.Nie mam do niej siły.Dominuje mnie psychicznie i fizycznie.
-
03.07.2011 (15:25)
-
03.07.2011 (13:11)Ja zakochałam się bez wzajemności ,w swoje 44 urodziny ,chwilkę było miło ,teraz choć widzimy się codziennie nie ma nic pustka ,smutek i żal












Wasze artykuły
Dziesięć męskich grzechów głównych
Wynotowałam sobie na kartce, to, czego nie lubię oglądać na polskiej ulicy w męskim wydaniu i przypadkiem wyszła mi okrągła liczba. więcej
Piękna i bestia
W pułapce własnych myśli