Bliskość: analiza statystyczna
Najgorszy jest moment, gdy Magda musi zbliżyć się do obecnej żony swojego byłego męża i przełamać się z nią opłatkiem. Bierze wtedy głęboki oddech, ignoruje kołatanie serca...
Mocno zaciska zasychające wargi i czuje pulsujące gorąco rumieńca na policzkach. Podaje zesztywniałą w skurczu dłoń, drugą odłamuje kawałek bieli z jej opłatka, wpycha go pośpiesznie do ust i skłania głowę, nie mogąc wydobyć z siebie słowa.
Gdyby nie to, że rodzina siostry, zapłakana matka i ta wigilijna podniosłość wokoło, wyplułaby ten skrawek opłatka. A poza tym wie, że przecież patrzą. Wszyscy. Łącznie z jej córką. Przełyka więc w milczeniu rozmiękczoną śliną miazgę bez smaku, obiecuje sobie, że to ostatni raz i wychodzi pośpiesznie do przedpokoju.
Potem w łazience chłodzi zimną wodą zaczerwienione od łez oczy, poprawia makijaż, wraca i siada na krześle przy córce. Tak jest od ośmiu Wigilii. Wszyscy zdążyli się już do tego przyzwyczaić. Oprócz niej. Dla niej przełamany biały opłatek to wcale nie piękny znak wyrażający miłość i jedność, to nie symbol pojednania i przebaczenia, symbol przyjaźni i miłości. Dla niej od dwunastu lat opłatek to rozdrapywanie - przez pierwsze cztery ran, a przez kolejne osiem - zrastających się mozolnie blizn.
Dwanaście lat temu ojciec jej córki, bo tak go obecnie nazywa, pewnego listopadowego wieczoru powiedział jej, że ich małżeństwo "nie spełnia jego oczekiwań". Nie poczekał nawet, aż wykrzyczy mu, jak bardzo ją to boli, jak bardzo chciałaby wiedzieć, o które oczekiwania mu dokładnie chodzi, i jak bardzo będzie cierpieć ich dziecko. Spakował swój komputer do torby, zdjął z półki kilka książek i zszedł na dół do czekającej na niego taksówki.
Do dzisiaj nie zna odpowiedzi na te pytania. Dlaczego właśnie jej małżeństwo nie przetrwało? Co zaniedbała, w czym przesadziła, czego nie zauważyła? Dlaczego jej siostra bliźniaczka jest najszczęśliwszą żoną kochającego męża? Są przecież identyczne, nie tylko przez geny, ale także przez wychowanie i środowisko, z którego pochodzą, poznały swoich mężczyzn prawie w tym samym momencie i na dodatek tego samego dnia odbyły się w tym samym kościele dwa śluby, jej i Natalii. Dlaczego więc ona?
Socjologowie z uniwersytetów w Bremen i w Monachium także zadają sobie podobne pytania. Od dwóch lat w ramach projektu Pairfam obserwują 12 408 losowo wybranych par na terenie Niemiec i wysyłają do nich swoich ankieterów, którzy mają dostarczyć im dane o tym, co powoduje, że niektóre pary są ze sobą sześćdziesiąt lat, a inne nie mogą przetrwać nawet sześciu miesięcy.
Projekt przewidywany jest na dwadzieścia lat i ma dużą szansę, aby w końcu rozwikłać tajemnicę szczęśliwych małżeństw. Dotychczas zajmowano się głównie tymi nieszczęśliwymi, ale zazwyczaj na kanapach psychoterapeutów. W projekcie naukowców z Bremen i Monachium chodzi o coś więcej. Chcą bliskość zapisać liczbami w tabelach Excela, przeanalizować średnimi, medianami, tendencjami i prognozami. Niektóre wyniki ich badań już teraz są zdumiewające.
Magda i Natalia są bliźniaczkami jednojajowymi, ich genomy są identyczne, wychowały się w tym samym środowisku, mają ten sam system wartości. Teoretycznie powinny wybrać bardzo podobnych partnerów. Okazało się, że mija się to zupełnie z prawdą. Wybory bliźniąt, nawet tych jednojajowych, nie różnią się niczym od osób zupełnie niespokrewnionych. Partnerów bliźniąt zapytano w ankietach, czy wyobrażają sobie, teoretycznie, zakochanie się w siostrach lub braciach swoich żon lub mężów. Tylko jeden na dziesięciu to potwierdził.
Nie przekracza to pozytywnych odpowiedzi na pytanie skierowane do osób niespokrewnionych o to, czy mogliby zakochać się w sąsiadce lub sąsiedzie! Wybory partnerów na mężów lub żony to rodzaj loterii. Ci, którzy wybrali dobrze, byli po prostu we właściwym momencie we właściwym miejscu.
Badania w ramach projektu Pairfam odmitologizowały także rolę seksu jako czynnika spajającego pary. Przypuszczenie, iż ta rola zależy od wieku małżonków, nie potwierdziło się. Częstotliwość aktów seksualnych u 30-, 45- i 60-latków jest bardzo podobna i nie zależy od wieku, ale od czasu trwania związku. 60-letnia kobieta będąca w związku dwa lata jest bardziej aktywna seksualnie niż 30-latek, który pozostaje w związku przez lat dziesięć!
Poza tym ta aktywność u szczęśliwych małżeństw tylko w zaniedbywalnym statystycznie stopniu różni się od tej u nieszczęśliwych. I to zarówno aktywność małżeńska, jak i pozamałżeńska. Osoby, które w anonimowych ankietach przyznały się do zdrady w ostatnich dwunastu miesiącach, nie były w swoich związkach bardziej nieszczęśliwe niż te, które pozostawały wierne. Przypuszcza się, iż niewierność i zadowolenie ze związku są, statystycznie, w luźnej korelacji i muszą zależeć od innych czynników, takich na przykład jak wygląd zewnętrzny. Projekt Pairfam zweryfikował również i ten mit: ludzie atrakcyjni i nieatrakcyjni zdradzają swoich partnerów równie często.
Badania naukowców z Bremen i Monachium są w początkowej fazie trzeba poczekać na końcowe wnioski, które dałyby odpowiedź na pytania Magdy. Jeden jednak, bardzo ponury, można wysnuć już dzisiaj. Wigilie w domach par, które spłacają wspólny kredyt hipoteczny, są spokojniejsze. Ryzyko rozwodu takich par jest o 54 proc. niższe...
Janusz Wiśniewski
PANI 12/2010
Artykuł pochodzi z kategorii: Janusz Leon Wiśniewski
-
Wasze komentarze
Polecamy
-
Dziś w portalu:
-
Reklama
Wasze komentarze (3)
-
09.11.2011 (11:01)a ktoś powiedział, że bardziej scala ludzi wspólne czytanie książek niż kredyt na dom...ironia losu
-
03.01.2011 (11:24)Dobry artykuł. Aha, nie mówię komplementów. To znaczy, że wolę stwierdzać fakty, zamiast do jakichkolwiek słów przypinać chęć na równie piękny rewanż.
-
-
15.12.2010 (20:31)













Wasze artykuły
Dziesięć męskich grzechów głównych
Wynotowałam sobie na kartce, to, czego nie lubię oglądać na polskiej ulicy w męskim wydaniu i przypadkiem wyszła mi okrągła liczba. więcej
Piękna i bestia
W pułapce własnych myśli