Nagość
Pierwszy raz widziałam nagą kobietę na zajęciach z aktu - lekko znużoną modelkę opartą o parapet - opowiadała mi pewna znajoma studentka wydziału malarstwa.
Oprócz siebie nie widziałaś w lustrze przez prawie dwadzieścia lat żadnej gołej babki? Noo, to jakaś korzyść z tych studiów jednak dla ciebie wynikła! Przynajmniej sobie popatrzysz. Studentka cieszy się, że w lustrze widzi swoją nagość normalnie. Co to znaczy normalnie?
Inaczej niż Małgosia, anorektyczka, która widzi siebie jako grubą, choć jest kościotrupem. Tematu Małgosi nie drążymy, wiadomo, lepiej nie psuć sobie humoru. Tym bardziej że terapia bywa nieskuteczna.
Przypomina mi się Alicja, dawna koleżanka, która w pewnym momencie zaczęła żywić się tylko kawą latte. Jedyny posiłek w ciągu dnia. Rzekomo oszczędzała na studia w Anglii, choć pochodziła z zamożnej rodziny. Dziś już jej nie ma wśród nas.
Rozmawiamy sobie dalej o patrzeniu na nagość. A swojej mamy czy babci lub cioci gołych nie widziałaś? Okazało się, że mama malarki spała szczelnie ubrana w długą nocną koszulę, a biorąc prysznic czy kąpiel, zamykała się w łazience na klucz. Wyłaniała się z niej w pełni ubrana. Nie było mowy o rozchylającym się szlafroczku. Przed zajęciami z aktu znajoma nigdy nawet nie myślała o kobiecej nagości.
Czy to ma jakiekolwiek znaczenie w życiu, czy widujemy nagość naszych mam? A może matki córek kryją się bardziej niż matki synów? Czy też jesteśmy od siebie różne, bo ja np. wielokrotnie kąpałam się wspólnie z mamą w wannie, bywałam na plażach nudystów, w saunach wśród gołych kobiet w każdym wieku.
W Finlandii w saunie nie zdarzyło mi się widzieć kobiet w majtkach, tymczasem w Polsce widuję panie w… kostiumach kąpielowych. Lecz czy to ma znaczenie? Podczas rozmowy o kobiecej nagości przypomniało mi się malutkie muzeum regionalne w Ustce. Urządzone w porcie w starej chacie rybackiej o architekturze szachulcowej. Prócz obowiązkowych sieci, sterów i kompasów obejrzeć można tam fotografię plaży z lat trzydziestych minionego wieku. Plaża podzielona na sektor męski i kobiecy. Nietrudno zgadnąć, w którym usadzono dzieci. Przecież panowie nie będą psuli sobie kąpieli słonecznych opieką nad bobasami.
„Czy to nasze dziecko tak kwili, czy bachor sąsiada drze mordę?”, zwykł pytać pewien dziadek dowcipniś. Na fotografii, rzecz jasna, żadna z pań nie prezentuje się w stylu toples. Nosi się jednoczęściowy kostium albo długie sukienki. Może to pomysł: otworzyć plażę ludzi ubranych?
W czasach galopującej nadwagi, gdy obżarstwo toczy sporą część społeczeństwa, takie miejsce chyba cieszyłoby się większym powodzeniem od plaży nudystów? Tu nikt nie czułby się obcinany wzrokiem, nie musiałby się wstydzić, że ma cellulit, nie wygląda jak modelka na wybiegu czy trener fitnessu.
Zabroniono już palenia papierosów na wielu plażach. Można by zakazać rozbierania. Zakaz bikini, zakaz toples? Zakaz facetów z wielkimi brzuchami wylewającymi się z obcisłych kąpielówek, zakaz wielkich ud wyzierających spod szortów w palmy? To oczywiście niezgodne z prawem do wolności. Ale może uleczyłoby to wiele z nas, którym nagość nie kojarzy się z wolnością, tylko z opresją, cenzurą, wstydem?
Zastanawiam się, czy ustawa o parytetach kiedykolwiek przejdzie, skoro kobiety nie akceptują swych koleżanek, boją się ich, nawet same siebie nie akceptują. Rozmowa o nagości przypomina mi damską szatnię w mojej podstawówce. Na kongresach i konferencjach mówi się elokwentnie, pokazuje wykresy.
Lecz w szatni damskiej sytuacja jawi się inaczej. Jakież z nas były wtedy damy… Na obowiązkowych zajęciach z pływania złośliwie wyśmiewałyśmy bawełniany kostium jednej z koleżanek. Grube dziewczyny, by nie pokazywać się nago, owijały się w ręcznik i wykonywały skomplikowane akrobacje, by wciągnąć czy zdjąć majtki. Były i takie, które brały prysznic w kostiumie.
Dlaczego niektóre z nas bez oporu, a nawet z wielką chęcią prezentują biust kolegom lub obcym mężczyznom, zaś innych kobiet się wstydzą? Czyżby koleżanki były surowszymi sędziami niż łaskawy kumpel z ławy szkolnej? Może w saunie męskiej panie chętniej ściągałyby kostium…
Przypomina mi się pewna biznesłumenka w szatni klubu tenisowego. Nosiła swą nagość ostentacyjnie, wymachiwała nią. Często po prysznicu, w turbanie z ręcznika na głowie, ale bez niczego na dole, siadała przed lustrem i przez pół godziny załatwiała transakcje przez telefon. Czy napawała się, że kontrahent nie wie, iż rozmawia na golasa? Czy lubiła to, że wszystkie na nią patrzymy z uśmieszkiem zakłopotania? Interesy na golasa? Prysznic czy sauna to jedno, ale interesy?
W damskiej szatni chowa się tyle sekretów, okrucieństwa i napięć, że się zastanawiam, czy stać nas na solidarność jajników, do której wzywają rewolucyjne koleżanki. Być może nagości ze szczerością równać się nie da. Być może można być szczerym i solidarnym, lecz jednocześnie chować ciało. Rozbieram się do snu, nucąc standard "Wybacz, że nago śpię". Szkoda, że nie mogę żyć życiem innych kobiet, sprawdzić, jak to jest widzieć swą mamę bezcielesną. Całe życie w sweterku.
Agata Passent
Twój STYL 11/2011
Artykuł pochodzi z kategorii: Agata Passent
-
Wasze komentarze
Polecamy
-
Dziś w portalu:
-
-
Dowiedz się, co los przygotował dla osób spod Twego... więcej
Reklama
Wasze komentarze (10)
-
29.11.2011 (23:17)ach, najłatwiej jest krytykować widząc obraz jedynie w wyobraźni. To co dla jednych jest niebem dla drugich piwnicą. Nagie nadmierne lub nie piękno boli niczym przesadna mądrość własna. Wtedy cudza "nagość" najbardziej zostawiając kaszlącą zawiść i nienasycenie w sercu... ;-) a po tym tylko zjadliwość, ale to już problem na kolejny felieton Pani Agato :-)
-
23.11.2011 (18:50)Ja nie widzę nic dziwnego, że pod prysznic się wchodzi nago. Tylko idiota się kąpie w ubraniach. Niektóre nastolatki mają nie równo pod prysznicem więc lepiej nie zwracać uwagi.
-
-
20.11.2011 (12:20)~MamgatOstatnio na basenie brałam prysznic nago,Skonfudowała mnie nastolatka, która wchodząc zareagowała histerycznie.Zaczęłam się zastanawiać...Czy moje ciało jest odrażające, wszak minęłam już czterdziestkę i na pewno coś tam już się marszczy...
A jednak lubię swoje ciało i współczuję tej małej...spłukałam się i owinęłam ręcznikiem...ale głowę miałam podniesioną na szczęście:):):)
Pozdrawiam Panią Pani Agato...bo ciało jest piękne w każdym wieku...i u matki i babki...MNie ostatnio zaskoczyła moja córka- obie brałyśmy prysznic w schronisku - ja nago, ona w bieliźnie. Nasza młodzież potrafi zaskakiwać. -
04.11.2011 (18:18)Uwielbiamy krytykować, albo pocieszać, kiedy widzimy że ktoś ma gorzej niż my. Tak samo jest w tym wypadku. Nagość jest wciąż tematem tabu, krępuje nas, sprawia dyskomfort. Mamy poczucie, że to coś złego. Musimy przewartościować nas sposób patrzenia, nauczyć się dystansu, zdobyć na obiektywizm. Może być tylko lepiej, skoro już poruszamy ten temat :)
-
16.10.2011 (22:25)Niestety wśród kobiet daje się wyczuć pewne napięcie, coś w rodzaju rywalizacji. Naprawdę rzadko się zdarza aby jedna kobieta oceniała inną w superlatywach. Wręcz przeciwnie, zawsze znajdzie się jakieś ale i niestety w większości przypadków są to opinie nieadekwatne do rzeczywistości. Kiedyś myślałem iż zachowania takie wynikają z obecności facetów i chęci zwrócenia na siebie ich uwagi. Z czasem dochodzę do wniosku iż chyba jest to po prostu coś w rodzaju wewnątrz gatunkowej rywalizacji. Coś co siedzi gdzieś głęboko w genach...














Wasze artykuły
Dziesięć męskich grzechów głównych
Wynotowałam sobie na kartce, to, czego nie lubię oglądać na polskiej ulicy w męskim wydaniu i przypadkiem wyszła mi okrągła liczba. więcej
Piękna i bestia
W pułapce własnych myśli