Przejdź na stronę główną Interia.pl

Ślimaki świętojańskie

Wigilia świętego Jana, czyli sobótka, noc przesilenia letniego to czas, w którym zwyczaje pogańskie, jak palenie ognisk czy zbieranie ziół, mieszają się z tradycją chrześcijańską - w kościele 24 czerwca wspominane są urodziny świętego Jana Chrzciciela.

W Polsce po zachodzie słońca szuka się kwiatu paproci, a we Włoszech robi się bukiety z bylicy, szałwii, dziurawca, bazylii, lawendy, rozmarynu, mięty i zielonej pietruszki. Taką wiązankę można ususzyć i trzymać jako talizman albo zrobić z ziół pyszne nalewki. Bo w Italii każde święto ma coś wspólnego z kulinariami.

Czas na toast

Z zerwanej w noc świętojańską bylicy Włosi przyrządzają miksturę wspomagającą apetyt. Wystarczy zalać ziele litrem białego wina, dodać kawałek kory cynamonowej i garść suszonych płatków czerwonych róż. Niech się macerują przez tydzień. Potem trzeba je odcedzić i wypijać kieliszek przed posiłkiem - powinno pomóc.

Reklama

Inny świętojański trunek polecam na chandrę. To wino Marsala z szałwią. Zbieramy ziele w noc świętojańską albo w innym terminie (sprawdzałam - nalewka też się udaje). Zalewamy je litrem marsali odstawiamy na osiem dni. Potem wystarczy odcedzić i wypijać mały kieliszek, gdy najdzie człowieka smętny nastrój. Na mnie działa wyśmienicie. Jednak ze wszystkich świętojańskich nalewek najbardziej znana jest ta z zielonych orzechów włoskich, które według tradycji należy zbierać podczas nocy sobótkowej, a potem zalać spirytusem, dodać cukier, laskę cynamonu, łyżkę goździków i całą startą gałkę muszkatołową. Taka orzechówka jest nie tylko smaczna, ale też skutecznie przeciwdziała przeziębieniom i kłopotom z trawieniem, bo ma działanie antybakteryjne. Młode orzechy włoskie, zebrane zanim uformuje się skorupka, można także ukisić, biorąc przykład z Anglików.

Trzeba zalać je zimną, mocno osoloną wodą, odstawić na 12 dni, potem wyjąć i osuszyć. Gdy orzechy zmienią kolor na ciemnobrązowy lub czarny, wkłada się je do słoików, zalewa octem z cukrem i przyprawami. Świetnie pasują jako dodatek do gulaszu, wędlin czy mocno dojrzałych serów.

Podano do stołu

Na świętego Jana Włosi oczywiście nie zapominają o jedzeniu. W Rzymie potrawą tradycyjnie związaną z tym świętem są winniczki w pikantnym sosie pomidorowym z odrobiną posiekanej mięty i bazylii. W regionie Emilia-Romania jada się tortellini (pierożki) nadziewane ricottą i gotowaną botwiną.

Na Sardynii z okazji urodzin św. Jana Chrzciciela przygotowuje się skomplikowane i efektowne konstrukcje zwane "su cohone 'e frores". To chlebki uformowane w figurki kur i kogutów, wbija się w duży kołacz upieczony z tego samego ciasta chlebowego. Błogosławione podczas mszy są potem rozdawane wiernym. We Florencji 24 czerwca jest jednym z najważniejszych dni w roku, bo Jan Chrzciciel to patron miasta.

Żeby uczcić jego urodziny, od rana odbywają się rozmaite uroczystości, między innymi rozgrywany jest mecz "calcio in costume", czyli piłka nożna w kostiumach historycznych. Gra różni się od wersji, którą znamy dzisiaj: jest znacznie brutalniejsza, piłka to w zasadzie pretekst do ostrej walki między zawodnikami czterech drużyn. Tradycja rozgrywek sięga XVI wieku, kiedy o zwycięstwo walczyły zespoły z czterech dzielnic Florencji: Santa Croce, San Giovanni, San Spirito, Santa Maria Novella.

Przed meczem malowniczy orszak w kolorowych kostiumach maszeruje przez całe miasto. Towarzyszy temu niewyobrażalny hałas, bo dobosze raźno biją w wielkie bębny, a trębacze dmą w tuby, ile sił. Przez wiele lat mój ojciec pełnił obowiązki komisarza dzielnicy (czyli szefa) w drużynie Świętego Ducha (San Spirito), teraz tę funkcję sprawują moi bracia. Wieczorem florentyńczycy czekają na "fuochi" - fajerwerki.

Dawno temu na szczytach obronnych wież, na ulicach i placach rozniecano ogniska ku czci świętego Jana. Ale od XVI wieku zaczęto organizować pokazy sztucznych ogni na Piazza della Signoria. Budowano z tej okazji specjalne urządzenia z drewna zwane "girandole", czyli kołowrotki. Instalowano na nich fajerwerki, które potem wystrzeliwały w niebo, tworząc niezwykłe kompozycje. Dzisiaj pokaz odbywa się na Piazzale Michelangelo, położonym na jednym ze wzgórz otaczających Florencję. Żeby oglądać "fuochi", wszyscy, którzy mają tarasy od strony Piazzale Michelangelo lub ogrody na dachach, zapraszają gości na świętojańskie przyjęcia. Serwuje się na nich zimne i ciepłe antipasti.

Jedną z moich ulubionych przekąsek są małe kuleczki ze smażonego sera nadziewanego truflami. Dosłownie "wybuchają" w ustach, uwalniając przepyszny smak sera i trufli! Florentyńczycy na świętego Jana jadają też "il fritto" - smażone w cieście kwiaty cukinii, liście szałwii, karczochy i mięsa, głównie lekkie, np. królika albo kurczaka.

Czasami, gdy przyjęcie przedłuża się, gospodarze serwują jeszcze coś prostego i pysznego, np. talerz risotto z młodym zielonym groszkiem albo makaron z sosem ze świeżych pomidorów i bazylii. A że druga połowa czerwca w Toskanii jest gorąca, na zakończenie świętowania dla orzeźwienia podaje się lody. Może i w Polsce uda nam się tak dobrze zakończyć sobótkowy wieczór i zacząć lato.

Tessa Caponi-Borawdska

Twój Styl 6/2013

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje