Przejdź na stronę główną Interia.pl

Uczta na kiju ekspresowo

My ludzie jesteśmy prymitywni - reagujemy na bodźce. Pokazuje się słońce i nagle stajemy się wylewni.

Dlaczegóż by nie zrobić imprezy, skoro na niebie nie ma ani jednej chmurki, a myśl o spędzeniu wieczoru z przyjaciółmi jest tak przyjemna? Ale często zdarza się tak, że dzwonimy do tych, co zwykle, zapraszamy wszystkich do siebie, a dopiero potem zastanawiamy się, dlaczego byliśmy tak nierozsądni i zburzyliśmy sobie leniwy weekend ciągłą pracą w kuchni.

Reklama

Nie jestem przekonana, że da się całkowicie uniknąć stresu imprezowego, ale można go przynajmniej zmniejszyć na froncie kuchennym.

Moja strategia antystresowa jest bardzo prosta: skupić się na jedzeniu, które można przygotować wcześniej. W lecie możesz, co zrozumiałe, automatycznie pomyśleć o przygotowaniu sałatek i zimnych przekąsek, ale one nie sprawdzają się w upale. Tym bardziej nie przygotowuj kanapeczek. Ja chcę dać ludziom potrawy, które mogą przegryzać podczas rozmowy, ale którymi się najedzą.

Jestem wielką miłośniczką szaszłyków i wszystkiego na patykach. Mięso marynujesz przez noc - co zapewnia mu miękkość i aromatyczność - a potem grillujesz lub pieczesz w miarę potrzeb. I dzięki "nawilżającej" marynacie jedzenie nie stanie się twarde i suche, nawet jeśli będzie chwile leżało (a w lecie przecież nikt nie chce parującego, gorącego jedzenia).

Satay z kurczaka to żadna nowość, ale zawsze dobrze smakuje. Lubię również brochette (małe szaszłyczki - francuska nazwa dodaje im elegancji, na którą zasługują) z jagnięciny z sosem z jogurtu i przypraw wymieszanych z hummusem. Nie używam metalowych szpadek do szaszłyków, wolę bambusowe, którymi nie można się pokłuć ani oparzyć.

Możesz z łatwością zwiększyć wybór mięs, robiąc wieprzowe brochette - marynata pozostaje bez zmian. Na sos do wieprzowej wersji szaszłyczków polecam przecier jabłkowy wymieszany z chrzanem, w proporcjach według upodobań.

Być może będziesz musiała zwiększyć ilość składników na swoją imprezę, ale nie trzeba być matematykiem, by sobie odpowiednio to pomnożyć.

Nie zawsze decyduję się na śliczne rzeczy. Właściwie całe życie uciekałam od śliczności z głośnym krzykiem. Ale słodkie malutkie serniczki na deser kompletnie mnie rozkładają. Robisz te piękne maleństwa wcześniej i trzymasz w lodówce do odpowiedniego momentu.

Jedynym problematycznym etapem przygotowania jest ubicie pokruszonych herbatników w malutkich foremkach. To nie jest trudne, ale pochłania trochę czasu. Jeśli masz do dyspozycji jakieś dzieci, użyj ich - ich małe paluszki są idealne do tego zadania. I nie obawiaj się walenia w foremki przy wyciąganiu serniczków. Ja walę w moje foremki wałkiem i jeszcze nic im nie zaszkodziło.

Świeża mięta wygląda uroczo pod maliną na szczycie każdego serniczka, ale nie przejmuj się, jeśli jej nie masz. Nikt nie będzie narzekał.

Dowiedz się więcej na temat: Nigella Lawson

Reklama

Najlepsze tematy

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje