Przejdź na stronę główną Interia.pl

Strach przed kuchnią fusion

Przez 12 lat (zaczęłam, gdy miałam 24 lata) byłam krytykiem kulinarnym i dopiero teraz zaczynam powoli zwalczać swój strach przed kuchnią fusion.

Jak wiele fobii, i ta nie była całkowicie racjonalna. Tak jak w historii ludzkości było sporo różnych asymilacji i połączeń na przestrzeni dziejów, tak i jedzenie to przeróżne napływy, migracje i odkrycia. Dla tych, którzy żyją w miejskiej kulturze zachodniej, większość jedzenia to potrawy fusion. A dla tych, którzy lubią jeść, to tylko powód do radości.

Reklama

Moja fusion-fobia wynikała z tego, że zbyt często zdarzało mi się siedzieć przed talerzem pełnym nieskoordynowanych składników. A przecież możliwe jest wykorzystanie składników z jednej kultury i przygotowanie przepisu z innej z zadowalającym skutkiem.

Jedną z szybkich kolacji, którą regularnie przygotowuje dla siebie, jest kambodżańska sałatka z ostro-kwaśną wołowiną. Soczysty stek, prawie surowy, pokrojony w plastry, zanurzony w dressingu z azjatyckiego sosu rybnego, soku z limonki, cukru palmowego, posiekanej szalotki i chili, i ułożonego na liściach różnych sałat.

Przyszło mi na myśl, że jagnięcina dobrze sprawdziłaby się w miejscu wołowiny. Ale chciałam zmienić więcej niż tylko gatunek mięsa. Korzystając z europejskiej tradycji podawania jagnięciny z czerwonym porzeczkami i angielskiego zwyczaju jedzenia jej z miętą, dodałam te składniki do sałatki. Zamiast cukru palmowego, użyłam porzeczkowej galaretki do posłodzenia, a świeżą posiekaną miętę dodałam do sałaty.

Ta wersja smakuje mi nawet bardziej niż kambodżański oryginał. W dressingu zamieniłam jeszcze sok z limonki na ocet ryżowy. Za pierwszym razem tak zrobiłam, bo po prostu zabrakło mi limonek. Tak wiele domowego gotowania zależy od obecności składników, że nie poczuwam się do przeprosin. Teraz, nawet jeśli mam limonki, używam octu ryżowego. Improwizacja, pod warunkiem, że inspiracja jest szczera, jest sensem kuchni fusion.

Deser z mango powstał w podobny sposób. Owoce mango są pyszne, pełne smaku i łatwo dostępne. Miałam parę w misce i chciałam się pobawić. Sałata z jagnięciną, porzeczkami i miętą jest lekką kolacją, więc uznałam, że zasłużyliśmy sobie na deser.

Desery lodowe są zawsze mile widziane i wiedziałam, że deser banana split (deser lodowy z bananem, bitą śmietaną i sosem czekoladowym - przyp. tłum.) będzie moim wzornikiem. Połączyłam pokrojone mango z lodami waniliowymi i sorbetem z mango, ale jeśli możesz kupić lody kokosowe, świetnie zastąpią waniliowe.

Użyłam zwykłego rumu do sosu karmelowego, którym polałam deser, ale jeśli masz kokosowy rum, z pewnością doda to właściwego posmaku. Na koniec prażony starty kokos i orzechy makadamia, i jeśli lubisz trochę ostrości - drobno pokrojony kandyzowany imbir.

Ten deser to faktycznie hybryda, ale połączenie azjatyckich, tropikalnych i zwyczajnych składników smakuje tak dobrze, że kwestionowanie autentyczności czy pochodzenia jest niedorzeczne. To jest fusion w najlepszej postaci.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje