Dziedzictwo smaków i kolorów
Podczas gotowania wiele rzeczy robisz tylko dlatego, że od zawsze tak postępujesz. Nie chodzi o to, że w kuchni nie ma miejsca na inwencję, ale w codziennym gotowaniu polegasz na tym, co znane i co weszło już w nawyk.
Często gotujesz coś tak, jak robiła to twoja mama. Pamiętam audycję radiową o tym, jak przepisy są przekazywane z pokolenia na pokolenia, w tym przypadku od babci przez mamę po córkę.
Córka opowiadała o pieczeni, której przygotowanie zawsze zaczyna od następującego kroku: "Odetnij końcówki mięsa". Na pytanie, dlaczego tak robi, odpowiedziała: "Moja mama zawsze tak robiła". Kolejna rozmowa była z mamą, która wytłumaczyła dlaczego zawsze wypełniała ten, jak się wydawało, znaczący pierwszy krok w przepisie - widziała, że jej mama zawsze tak postępowała.
Kiedy prowadzący spytał babcię, dlaczego niezbędne było odcięcie końcówek mięsa przed zrobieniem pieczeni, odpowiedziała: "To było konieczne, bo nie miałam wystarczająco dużego naczynia".
Wydaje się więc, że czasem polegamy na rodzinnych przepisach bardziej niż na to zasługują. Być może lepiej postrzegać je jako opis przygotowania potrawy, a nie zbiór super precyzyjnych instrukcji.
Na przykład moja mama robiła w kółko ratatouille, kiedy byłam dzieckiem: garnek tej potrawy był zawsze na kuchence lub w lodówce. Zawsze gotowałam je tak, jak ona. W tym tygodnia dotarło do mnie, że nie muszę dokładnie naśladować jej metody, jakkolwiek pysznej. Zdecydowałam coś zmienić. Dodanie dyni pewnie nie wyda się rewolucyjne, ale ożywiło danie w cudowny sposób: ratatouille smakowało znajomo, tak jak powinno, ale nowy składnik znacznie "podkręcił" smak.
Teraz czuję, że już nie mogę go ugotować inaczej. Może lekcja, którą powinnam z tego wynieść, to fakt, że zawsze można trochę "kombinować". Dynia daje ratatouille bogatszy smak i konsystencję, a także jaśniejszy, bardziej złoty kolor. Dodatkowo użyłam żółtej papryki, zamiast zwyczajowej czerwonej, a ponieważ w sklepie była żółta cukinia, ją również wrzuciłam, wraz ze standardową zieloną.
W efekcie otrzymałam warzywny gulasz nasycony kolorami wczesnej jesienie. Uważam, że ratatouille jest najlepsze - jak wszystkie gulasze - na następny dzień po ugotowaniu, więc chociaż jego przygotowanie zajmuje chwilę, otrzymujesz zapas jedzenia na parę dni.
Z radością jem ratatouille samo - chociaż stanowi też pyszny sos do makaronu - ale może być częścią pełnej kolacji w połączeniu ze świeżym tuńczykiem, pokrojonym w steki i zamarynowanym w ziarnach kolendry, pieprzu, cytrynie i oliwie przez parę minut i krótko smażonym.
Aby przeobrazić ten posiłek w prawdziwą ucztę, dodałabym jeszcze kuskus, który przygotowuje się równie szybko co tuńczyk. Trzeba go jedynie zalać bulionem. Kiedy wsiąknie płyn, dodaję posiekaną natkę i dymkę, których świeża zieleń pięknie kontrastuje z głęboką żółcią i czerwienią ratatouille.
To wszystko: odrobina krojenia na początku, długie, powolne duszenie, a potem szybkie smażenie i mieszanie - i kolacja podana. Wysiłek jest niewielki, nagroda ogromna. To mój ulubiony sposób gotowania. I jedzenia.
Artykuł pochodzi z kategorii: Nigella Lawson
-
Wasze komentarze
Polecamy
-
Dziś w portalu:
-
-
ostatnio nachodzi mnie refleksja, czy nie warto by bylo... więcej













Wasze komentarze (4)
z mięsem( lenistwo czy totalny brak umiejętności gotowania).
Weźmy na przykład proste placki ziemniaczane, które robi mój ojciec. Od małego jem właśnie takie i kiedy widzę inny przepis w którym ktoś dodaje czegoś innego jak np. śmietany do masy, z ktorej się smaży, jak np. polecają zrobić to tutaj:
(...)
To wtedy kompletnie mi to nie smakuje. Nie dlatego, że jest niedobre, ale po prostu ma inny smak.
A ja jestem tradycjonalistą. Zatem pewnie wiele dań pani Najdżelli uznałbym po prostu za niejadalne, bo nie odpowiadają moim tradycyjnym przyzwyczajeniom...
Ale na szczęście ilu ludzi, tyle gustów a jeszcze więcej kubków smakowych dlatego wszystkim życzę: Smacznego! :)