Przejdź na stronę główną Interia.pl

Pyszne desery w sztokholmskich kafejkach

W Londynie można skosztować bułeczek scones z dżemem i śmietaną w eleganckiej herbaciarni, w Paryżu makaroników na Polach Elizejskich, w Wiedniu przebierać w tortach (Dobosza, Sachera czy linzki) w jakiejś pozłacanej kawiarni. Ale w Sztokholmie?

Popularność szwedzkich kryminałów nie przyczyniła się do rozwiania mitu Szwedów jako ponurych ludzi, których dieta jest zdominowana przez niesławne trio - śledzie, klopsiki i chrupkie pieczywo. W rzeczywistości Szwedzi są w światowej czołówce znawców i miłośników kawy. Uwielbiają również słodycze. Jednym z pierwszych szwedzkich słów, jakich uczy się nowo przybyły, jest 'fika' - przerwa na kawę, której zwykle towarzyszy małe ciastko, podobnie jak brytyjskie 'elevenses' (kawowa przerwa i małe co nieco w okolicach godziny 11 - przyp. tłum.), lecz bez ograniczeń czasowych.

Reklama

W stolicy wciąż można znaleźć sporo staromodnych konditorier - cukierni - lecz wiele z nich jest ponura, a większość oferuje ten sam wybór ciast i chlebków przyprawionych cynamonem i kardamonem. Na szczęście, fala nowych miejsc dodaje nieco kolorów cukierniczej stronie miasta. Dzięki przerabianiu szwedzkich klasyków i inspiracji z innych stron świata, wniosły do fiki świeżość i wyrafinowanie.

Cupcake Sthlm

Martin Johansson widział na własne oczy jaką popularnością cieszą się babeczki w USA w czasie swojej dwuletniej pracy w charakterze kucharza w szwedzkiej ambasadzie w Waszyngtonie. W czerwcu, po powrocie do Szwecji, otworzył Cupcake Sthlm razem z przyjacielem z dzieciństwa, Mikaelem Ingeltunem, który parę ostatnich lat spędził jako kucharz na pokładach luksusowych jachtów. Partnerzy nie chcą importować amerykańskiej mody, a raczej podkreślić wkład skandynawskich imigrantów w kuchnię Amerykanów.

Z pewnością kawiarnia, z białą boazerią na ścianach ozdobionych oprawionymi suszonymi kwiatami i haftami, jest równie amerykańska, co szwedzka. Wiele ciastek jest wyraźnie amerykańskich, na przykład Elvis (z bananami i pekanami), Miami Beach (z prażonym kokosem i wanilią) i Michelle Obama (z migdałami, czekoladą, malinami i lukrecją). Inne są bardziej nordyckie, jak aksamitnie czerwone babeczki, które kolor zawdzięczają burakom. Główną różnicą jest fakt, że babeczki są przygotowywane na szwedzki apetyt - są o połowę mniejsze od typowych amerykańskich babeczek. Można również kupić mini babeczki wielkości pianek marshmallow.

Cupcake Sthlm, Sankt Eriksgatan 83; (46-8) 83-8083; cupcakesthlm.se. Mini babeczki od 14 koron, większe od 29 koron.

Per Olsson Choklad & Konditori (POCK)

Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy po wejściu do Per Olsson Choklad & Konditori, znanej również jako POCK, jest duża przeszklona gablota na środku kawiarni, w której wystawione są ciasta. Inspiracja pochodzi z ekskluzywnego sklepu, który Per Olsson odwiedził na Manhattanie. - Paryż zmienił mój sposób myślenia o ciastach, ale to Nowy Jork był inspiracją dla wnętrza kawiarni - opowiada.

W czasie tej samej podróży do Stanów Per poznał Szwedów, którzy z sukcesem otworzyli sieć szwedzkich kafejek na Manhattanie. Kiedy wrócił do Sztokholmu zrezygnował ze swojej pracy jako główny piekarz w Tossebageriet, jednej z najbardziej tradycyjnych piekarni w mieście i otworzył własne miejsce w bocznej uliczce na Sodermalm, wyspie na południe od centrum. Z różowo-białymi ścianami POCK wygląda nowocześnie, ale wybór ciast to mieszanka znanych faworytów (tarta Tatin i brownie) i nowych wynalazków.

- Chciałem zaprezentować klasyczne smaki w nowy sposób - mówi Olsson. - Na przykład deser banana split (banan z lodami, bitą śmietaną i sosem czekoladowym) zmieniłem na mus z dodatkiem rumu i limonki, przykryty bezą.

POCK jest otwarte cały tydzień, lecz najlepiej tu przyjść w weekend, kiedy Olsson i dwóch jego współpracowników wypełniają gablotę 8-10 rodzajami ciast.

Per Olsson Choklad & Konditori, Heleneborgsgatan 19; (46-8) 668-1011; pock.nu. Ciasta od 22 koron.

Saturnus

W Saturnusie, kafejce we francuskim stylu w bogatej dzielnicy Ostermalm, tradycyjna bulle - drożdżówka z nadzieniem cynamonowym lub kardamonowym, posypana grubym cukrem - zyskała nowy rozmiar. Te bułki-giganty ważą nawet 42 dag, są tak duże jak talerz, na którym są podawane i wszystkie inne bulle w mieście wyglądają przy nich karłowato. Stały się również daniem popisowym kafejki i zostały obwołane przez ogólnokrajowy dziennik najlepszymi w mieście.

Podczas typowego weekend, kafejka sprzedaje około 300 sztuk tych drożdżówek, jak twierdzi właściciel, Christos Pispas, Szwed greckiego pochodzenia. - Wydawałoby się, że ludzie będą się nimi dzielić, ale tak nie robią i nic nie zostawiają - opowiada. - Nawet dzieci zjadają je w całości.

Te ciastka były już w menu, kiedy Pispas wraz z żoną, Christiną, przejął lokal w 2003 roku, lecz od tej pory popularność bulli, jak i kawiarni, znacznie wzrosła. Większość menu czerpie z francuskich inspiracji, łącznie z herbatą z Mariage Freres z Paryża i gorącą czekoladą Valrhona, ale państwo Pispas nie ograniczają się w pomysłach. Wycieczka do Londynu przyniosła pomysł na białe kubki do kawy z motywem koguta (inspirowane barem Italia w Soho), jak i przepisem na tartę limonkową (z Ottolenghi w Notting Hill).

Saturnus, Eriksbergsgatan 6; (46-8) 611-7700; cafesaturnus.se. Ciastka kosztują od 25 koron, bulle kosztuje 45 koron.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje