Przejdź na stronę główną Interia.pl

Żadne słowa nie zaszkodzą tej miłości

Wbrew plotkom mają wspólne plany na przyszłość. Niedługo zaczną je realizować.

Rozstali się! On wyprowadził się z ich wspólnego mieszkania! Ona oddała mu psa... - spekulacjom gazet na temat tej pary nie ma końca. Tymczasem miłość Marty Żmudy Trzebiatowskiej (27) i Adama Króla (39) kwitnie. Skąd więc takie plotki?

Reklama

Ostatnio para nie pokazywała się razem. Oboje byli zajęci pracą i żyli na walizkach. Aktorka ponad połowę każdego miesiąca spędzała w Krakowie, gdzie kręciła nowy serial "Julia". A kiedy już pojawiała się w Warszawie, jej ukochany nie zawsze miał dla niej czas. Znany tancerz zajmował się bowiem przygotowywaniem par do "Tańca z gwiazdami".

Pani Marta dość niefrasobliwie wyznała niedawno: - Widzę, że pies najbardziej tęskni. Adam ma bardzo dużo pracy, więc nie ma pewnie czasu tęsknić! I właśnie po tych słowach aktorki ruszyła lawina domysłów i wymysłów. Jednak nie mają one nic wspólnego z rzeczywistością.

Dowiedzieliśmy się, że tej parze bliżej jest do ślubu niż do rozstania. Rozumieją się bez słów, szanują siebie i swoje wybory. Lubią też razem pracować i doradzają sobie zawodowo. Kiedy aktorka otrzymała propozycję występu w programie "Taniec z gwiazdami", zgodziła się. Postawiła jeden warunek - że jej partnerem będzie właśnie pan Adam.

Poznali się sześć lat temu w jednej ze stołecznych dyskotek. Nie była to wielka miłość od pierwszego wejrzenia. Zaczęli się spotykać i dopiero wtedy wybuchło ich gorące uczucie. Dzisiaj para mieszka w Warszawie, ale razem chcieliby wybudować sobie dom w rodzinnych stronach aktorki, na Kaszubach. Bo tam oboje najlepiej wypoczywają. Uwielbiają ten region.

Do tego rodzina pani Marty całkowicie zaakceptowała jej ukochanego. Choć na początku najbardziej martwiła ich różnica wieku (12 lat), to jednak dzisiaj już doskonale wiedzą, że nie ma to żadnego znaczenia. Tymczasem nestorzy rodu Trzebiatowskich marzą o ślubie i wnukach. I o ile o ceremonii mówi się coraz częściej, to temat dzieci pani Marta kwituje krótko,unikając jasnej odpowiedzi: - Niech los zdecyduje za mnie!

Widząc radość na jej twarzy, wypada tylko trzymać kciuki. Za szczęśliwy los.

PK

Świat i Ludzie 50/2011

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje