Przejdź na stronę główną Interia.pl

Z pomocą narzeczonej szybko wraca do zdrowia

Jak piękna krakowianka spełniła największe marzenie Roberta...

Właśnie przeszedł w szpitalu w Genui kolejną operację ręki. Do tej pory polski kierowca Formuły 1 miał już cztery poważne zabiegi ręki, łokcia i nogi. Od lutego, kiedy miał wypadek na rajdzie we włoskiej Ligurii, który omal nie okazał się śmiertelny, Robert Kubica (26) walczy o powrót do zdrowia i wyścigów. Pomaga mu w tym narzeczona.

Ze szpitala wyszli już jako para

Reklama

Zakochał się w Edycie w szpitalu. Błyskawicznie, jak typowy kierowca wyścigowy, który zawsze chce być pierwszy. Narzeczeni żartują, że ich uczucie ma smak gorzkich lekarstw i zapach bandaży. Historia jak z komedii romantycznej, ale wydarzyła się w Krakowie.

Robert trafił do szpitala po wypadku w 2004 r., gdy jechał jako pasażer z Łukaszem Witasem, bratem Edyty. Dziewczyna odwiedziła ich w szpitalu. - Nie znałem wcześniej Edyty - wspomina Robert. - Początkowo myślałem, że to pielęgniarka, bo do sali weszła w białym fartuchu.

Tak zrodziło się uczucie, które przetrwało do dziś. Wówczas Robert leżał w szpitalu ze złamaną prawą ręką. Tą samą, którą mógł stracić podczas ostatniego wypadku. Wtedy tę nieszczęsną prawą rękę zaczęła mu zastępować piękna dziewczyna o perłowych włosach. To ona go karmiła, czesała i goliła.

Wtedy zauważył, że Edyta najpierw pomaga jemu, a dopiero potem bratu. To był pierwszy sygnał, że jest dla niej ważny. Gdy powiedział, że ma ochotę na ulubiony kompot z jabłek, po kilku godzinach już stał obok niego w słoiku. - Odkąd poznałem Edytę, zmienił się mój świat - powiedział na początku znajomości.

Ze szpitala wyszli już jako para. Piękna krakowianka nie zakochała się w słynnym asie Formuły 1, lecz początkującym wyścigowym kierowcy. Czuła jednak, że dla Roberta ściganie się jest najważniejszą sprawą w życiu.

Po wybudzeniu ze śpiączki, zobaczył uśmiech Edyty

- On ściga się nawet - żartuje Edyta Witas (28) - prowadząc kosz w supermarkecie. Przez ostatnie siedem lat dziewczyna była w cieniu Roberta. Ich uczucie dojrzało, mimo różnych plotek o rozstaniach, ślubach i rozwodach. Para bardzo rzadko pokazywała się razem. Robert jest człowiekiem, który potrafi odważnie bronić swej prywatności. Dlatego przed kilkoma laty wynajął willę w Monaco. Chociaż w księstwie posiadłości mają największe gwiazdy show-biznesu, to jest to też jedno z najbardziej dyskretnych miejsc na świecie.

Kiedy w lutym Robert uległ koszmarnemu wypadkowi, narzeczona pierwsza była przy jego łóżku. Gdy wybudzono go z farmakologicznej śpiączki, zobaczył uśmiech swojej dziewczyny. Od tej chwili Edyta czuwa przy nim 24 godziny na dobę. Tak troskliwie się nim zaopiekowała w szpitalu, że pielęgniarki miały niewiele pracy. Przygotowywała nawet dietetyczne posiłki.

Zresztą do dziś to ona gotuje, głównie jego przysmaki, żeby nabierał sił. Wiadomo, że Robert dużo stracił na wadze. Była obecna przy każdej operacji. To ona była najlepiej poinformowaną osobą o stanie zdrowia Roberta. Jako osoba wierząca z pokolenia JP2 nawiązała osobisty kontakt z kardynałem Stanisławem Dziwiszem, który codziennie modlił się w intencji wyzdrowienia Roberta i który przekazał mu relikwie Ojca Świętego.

I to ona doprowadziła do tego, że matka i ojciec Roberta po raz pierwszy po rozwodzie, który nastąpił przed kilkoma laty, spotkali się przy jego łóżku. Tym samym spełniła jedno z marzeń Roberta, który nigdy nie pogodził się z rozstaniem rodziców.

Z wypiekami na twarzy ogląda transmisje

Edyta chyba jako jedyna nie miała wątpliwości, że wspólnie pokonają wszelkie przeciwności losu. Jest pewna, że Robert wróci nie tylko do zdrowia, ale że znów zasiądzie w bolidzie Formuły 1.

Po opuszczeniu szpitala Pietra Ligure pod koniec kwietnia Edyta podjęła decyzję, że na razie nie wrócą do domu w Monte Carlo. Zadecydowała, że zamieszkają we włoskiej miejscowości Pietrasanta. Powodem były bliskie odległości do kilku klinik na terenie Włoch, gdzie Robert przechodzi rehabilitację.

Edyta jest jego osobistym kierowcą i czuwa nad każdym jego krokiem. A Roberta trzeba pilnować jak małego dziecka. Potrafi uciec z wózka inwalidzkiego, bo chce sobie pochodzić - zdradza Daniele Morelli, menedżer kierowcy.

Nie jest tajemnicą, że Roberta nie trzeba namawiać do rehabilitacji. Czasami na ćwiczenia poświęca nawet 7 godzin dziennie. Zdarza się, że nie słucha lekarzy i sam próbuje zwiększyć intensywność ćwiczeń. Ale na szczęście w osobie Edyty ma swojego anioła stróża, który przekonuje narzeczonego, że zszyte mięśnie wciąż są bardzo słabe i nie można ryzykować.

Robert każdego dnia jest silniejszy. Już może prawą ręką brać różne przedmioty. Ulubionym stał się telewizyjny pilot. Dzięki niemu może się dowiedzieć, co się dzieje w jego ukochanej Formule 1. Z wypiekami na twarzy ogląda transmisje z wyścigów. W takich momentach Edyta nie patrzy na telewizyjny ekran, tylko obserwuje ukochanego. Ona najlepiej wie, że Robert szybko wróci na tor. Być może jeszcze w tym roku na ostatni wyścig tego sezonu.

Robert z kolei nie ma wątpliwości, że nie wróciłby do sportu, gdyby u jego boku nie było narzeczonej o perłowych włosach. Jego prawej ręki.

J. Andrzejczak

Życie na gorąco 25/2011

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje