Przejdź na stronę główną Interia.pl

Wykluczam, że kiedyś będę stara

Szokowała od zawsze. Nawet dzisiaj, gdy ma 72 lata, a wygląda najwyżej na 50.

Z biało-czerwonymi, krótkimi włosami, spod których zwisa czerwony ogon, jest równie barwna i ekscentryczna, jak przed laty.

Wiele razy wszystko zaczynała od początku

Reklama

Była solistką Teatru Wielkiego i Operetki Warszawskiej, partnerką wybitnego, niedawno zmarłego, tancerza i choreografa Witolda Grucy. W duecie z Gerardem Wilkiem podbiła serca Polaków. U szczytu popularności w 1968 roku wyjechała z Polski do Paryża. W stolicy Francji wszystko zaczynała od początku. Wspinając się po szczeblach kariery tańczyła z Josephine Baker, była solistką Casino de Paris, wreszcie założyła własny zespół "Ballet Mazorowna".

Dzisiaj mieszka w Paryżu i jest legendą polskiego tańca. Nadal jednak pracuje w zawodzie jako choreograf. Zrobiła spektakl w Polskim Teatrze Tańca w Poznaniu, przygotowała choreografię do "You Can Dance". Właśnie ukazała się jej książka "Burzliwe życie tancerki". - Jestem w takim wieku, że już nikomu nie muszę się podlizywać i niczego obawiać. Nikt nie musi mi niczego załatwiać - mówi nam o powstaniu książki Krystyna Mazurówna.

Urodziła się we Lwowie. Mieszkała i tańczyła w Łodzi i Warszawie. W wieku trzech lat ojciec zabrał ją na balet i wtedy połknęła muzycznego bakcyla. Tańczyła też jej siostra, ale to jej udało się zrobić karierę. Przez jej życie przewinęło się wielu mężczyzn, ale tylko niektórym poświęca uwagę. Do tych zaszczyconych należą Krzysztof Teodor Toeplitz, Tadeusz Pluciński i Wacław Kisielewski.

Każdy jej partner miał jakieś zalety

Krzysztof Teodor Toeplitz jest ojcem jej pierwszego syna Kaspra. Dzięki niemu weszła w świat śmietanki towarzyskiej. - To był niesłychanie inteligentny człowiek. Choć życiowo nie zachował się jak dobry ojciec. Mawiał, że dwie gwiazdy w jednym domu to za dużo - mówi dziś Krystyna Mazurówna.

W tym okresie w jej życiu pojawił się Tadeusz Pluciński (84). Ojciec, znany matematyk Stanisław Mazur, namówił ją na ślub. Jak później wspominała artystka, była to wielka pomyłka jej życia. Dlatego też minęło trochę czasu, nim zdecydowała się na nowy związek z tragicznie zmarłym w 1986 roku pianistą Wacławem Kisielewskim. Jednak i z nim się rozstała. Nastąpiło to w Paryżu.

Starość. Nie ma takiego słowa w jej słowniku

Wreszcie we Francji poznała gitarzystę Jeana Pierra Bluteau. Wzięli ślub. Z nim ma córkę Ernestynę i syna Baltazara. - Mój francuski wybranek był bardzo fajnym mężem. Latał z odkurzaczem. Pilnował dzieci. Ja jednak w końcu nie wytrzymałam i uciekłam - mówi pani Krystyna.

Dzisiaj, od czasu do czasu, jeszcze tańczy. Zajmuje się choreografią. Często bywa też w Paryżu i Nowym Jorku, który uwielbia. Ma wnuki, chociaż babcią się nie czuje. - I oczywiście wykluczam, że będę kiedyś stara - mówi nam z uśmiechem, ale stanowczo.

TG

Życie na gorąco 10/2011

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje