Przejdź na stronę główną Interia.pl

Tajemnica jej nowej figury

Co takiego wydarzyło się ostatnio w życiu Soni Bohosiewicz?

Czy rok wystarczy, by w poukładanym życiu przeprowadzić rewolucję? Dla Soni Bohosiewicz (35) tak!

Reklama

Najpierw zaczęła chudnąć. Gdy zrzuciła grubo ponad dziesięć kilogramów, zaczęła zmieniać wizerunek. Sportową blond fryzurę zastąpiła długimi włosami. Metamorfoza Soni zachwyca zwolenników mini spódniczek, bowiem teraz aktorka nie przypomina siebie z "Wojny polsko-ruskiej" czy serialu "39 i pół" – częściej pozwala sobie na odsłonięcie swych zgrabnych nóg! Ale każdy medal ma dwie strony.

Mówi się, że jeśli kobieta zmienia diametralnie swój wizerunek, to znaczy, że w jej życiu dzieją się poważne rzeczy. Znajomi aktorki potwierdzają, że i w jej przypadku również tak jest, a za jej cudowną przemianą kryją się problemy. – Sonia bardzo przeżywa poważną chorobę mamy swego męża, sławnej fotograficzki Zofii Nasierowskiej.

Sama również niedawno miała problemy zdrowotne, stąd tak duży spadek wagi – mówi osoba z otoczenia artystki. Sonia wracała do zdrowia w miejscu szczególnym dla niej i jej najbliższych, w mazurskiej posiadłości swoich teściów – Dworze Morena. Jeszcze do niedawna to miejsce, słynne na całą Polskę, kojarzyło się tylko z Zofią Nasierowską i jej mężem, reżyserem Januszem Majewskim. Tu przyjeżdżali artyści na odpoczynek.

Tutaj rozkwitło uczucie Pawła Majewskiego, syna reżysera i fotograficzki, do aktorki Soni Bohosiewicz. Poznali się, gdy on jeszcze był mężem pewnej pani mecenas. Zaś Sonia zakończyła swój wieloletni związek z artystą kabaretowym Rafałem Kmitą. Zawodowo miała już za sobą pracę z Januszem Majewskim, lecz przez myśl jej nie przyszło, że będą rodziną. Bliżej się poznali na spotkaniu artystów, pośród mazurskich krajobrazów.

Po miesiącu znajomości wiedzieli, że chcą zostać rodzicami. – To był największy dowód miłości i dojrzałości. Wiem, że rzadko zdarza się takie uczucie – wyznała. Wprowadziła się do jego warszawskiego mieszkania. – Szarmancki. Otwierał drzwi do samochodu . Opiekuńczy. Przywoził jedzenie, kiedy byłam głodna. Spoza branży. Przy nim mogłam przestać myśleć o pracy – wspomina.

– Przeniosłam dom rodzinny ze Śląska do Warszawy. Ale to na Mazurach byli najszczęśliwsi. Tam mieszkali przyszli teściowie, był domek siostry Pawła – Anny, była cisza, którą tak bardzo cenią. Pobrali się, kiedy pani Sonia była w piątym miesiącu ciąży. Uroczystość, na którą zaprosili najbliższych, odbyła się oczywiście na Mazurach, w siedlisku leżącym niedaleko Dworu Morena, też w Starych Juchach.

Najpiękniejsze chwile są ulotne. Ziemie tak cenne dla pani Soni i rodziny jej męża musiały zmienić właściciela. Na szczęście zostały w rodzinie. Choroba pani Zofii jest próbą dla nich wszystkich. Dwór zmienił nazwę na Laśmiady, a teściowie Soni wrócili do Warszawy, gdzie pani Zofia ma opiekę medyczną. Tu są też bliżej dzieci i drugiego wnuka: synka Soni i Pawła, Teodora. Częściej mogą się widywać. Niedawno razem pojechali na premierę filmu "Mała matura" do Krakowa: teść Janusz, reżyserujący film i grająca w nim synowa Sonia.

Ale na festiwalu w Gdyni aktorka pojawiła się już sama. Bez męża, bez synka. Chwalona była za zmiany w wyglądzie. To element jej pracy – musi dobrze się prezentować, bez względu na to, jak wiele trudnych sytuacji czeka ją w życiu prywatnym.

MP

Rewia 24/2011

Dowiedz się więcej na temat: Sonia Bohosiewicz | rodzina | choroby | metamorfoza

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje