Przejdź na stronę główną Interia.pl

Szwedzki model czy polski głos serca?

Jej córka przyjdzie na świat w maju. Zanim się urodzi, aktorka musi podjąć ważkie decyzje co do przyszłości.

Długo czekała na tę miłość. Ona przywróciła jej radość i sens życia. Określiła priorytety, pokazała, co jest w życiu najważniejsze, a co nie ma znaczenia.

Reklama

Dziś Joanna Liszowska (32) czuje się szczęśliwa i spokojna. Znalazła swoją bezpieczną przystań u boku przystojnego szwedzkiego biznesmena Oli Serneke (40). A dziecko, którego spodziewa się w maju, jest słodkim dopełnieniem ich niewyobrażalnego wprost szczęścia.

Nic więc dziwnego, że macierzyństwo zupełnie zmieniło system wartości i sposób myślenia pani Joanny. Wielbiciele jej talentu z pewnością będą niepocieszeni, bo wszelkie zobowiązania zawodowe zeszły w jej życiu na drugi plan.

Choć popularnej aktorce nie jest łatwo rozstać się z kochającą ją publicznością, pod koniec stycznia pożegnała się z widzami w stołecznym Teatrze 6. Piętro. Ze łzami w oczach. W lutym definitywnie zakończy też współpracę z warszawskim Teatrem Komedia i teatrem w Częstochowie. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, wróci do pracy pod koniec sierpnia.

A teraz jest całkowicie pochłonięta największym życiowym debiutem, tym w roli mamy. Przygotowaniami do narodzin upragnionego pierwszego potomka. Jak wiele przyszłych mam, ona także obłożyła się stosem mądrych książek, które mają dać skuteczną receptę na udane macierzyństwo.

Sama śmiała się, że żyje w związku wysokiego ryzyka. Jej miłość musi wytrzymać rozstania, zazdrość, a także lęk o partnera. A teraz, gdy pani Joanna ma zostać mamą, związek na odległość staje się wielkim wyzwaniem. W życiu polskiej gwiazdy nadchodzi czas decyzji, gdy musi postanowić jak i gdzie będzie wychowywać dziecko. Czas, jaki pozostał do narodzin córeczki, spędzi przede wszystkim w Szwecji, otoczona opieką, troską i miłością męża.

Pani Joanna ma już tam zapewnione miejsce w szkole rodzenia (w Szwecji bezpłatnej) i tam też prawdopodobnie przyjdzie na świat ich córeczka. - Ola wolałby, żeby mała urodziła się w Szwecji. I była wychowywana według szwedzkiego modelu, co oznacza, że trzeba dać jej dużo swobody, nie przeciążać obowiązkami, wychowywać pochwałą. Ale też nie roztkliwiać się za mocno - mówi jej znajoma.

Jak i gdzie wychowywać maleństwo? Przywiązana do korzeni, obdarzona romantyczną naturą, pani Joanna z pewnością ma nie lada dylemat. Zawsze jednak może odwołać się do starej, sprawdzonej metody: rób po prostu tak, jak dyktuje ci serce...

Anna Majek

Świat i Ludzie 6/2011

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje