Przejdź na stronę główną Interia.pl

Samotność Niedźwiedzia

Przez lata nauczyłem się żyć w pojedynkę – mówi. Ale przyznaje, że niegdyś prowadził bujne życie romansowe. I nadal tęskni za miłością...

Kiedyś myślałem, że to ja wybrałem samotność. Teraz podejrzewam, że to samotność wybrała mnie, a ja z czasem ją polubiłem - wyznaje Marek Niedźwiecki (57) w autobiografii "Nie wierzę w życie pozaradiowe". Ma opinię samotnika spędzającego czas między pracą w radiowej Trójce a domem.

Reklama

Taki tryb życia Marka martwił jego rodzinę. - Odkąd sięgam pamięcią, siostra mi mówiła: kto ci na starość poda szklankę herbaty? A sam sobie zrobię - oświadczył stary kawaler. Nie znaczy to, że obce mu są porywy serca. - Zakochiwałem się i odkochiwałem. Porzucałem i byłem porzucany - wyznaje.

Jako licealista szaleńczo kochał się w Halinie Frąckowiak. Po latach poznali się na statku pływającym po Morzu Czarnym. - Była dobra strona tej wycieczki, zakolegowałem się z Haliną Frąckowiak - mówi. Kiedyś przyniósł jej dowód młodzieńczej miłości. Piosenkarka z rozrzewnieniem wspomina stertę zeszytów wypełnionych jej zdjęciami i artykułami o niej. Sama nie miała tak bogatej dokumentacji. Zaprzyjaźnili się. - Blisko Marka czuję. Także dlatego, że wszystko traktuje poważnie - powiedziała Halina "Na żywo" o ich porozumieniu dusz.

Za najbliższą sobie osobę Marek uważa dziennikarkę Alinę Dragan. Gdy flirtowali na antenie podczas jej telefonicznych relacji z Holandii, wszyscy myśleli, że są parą. Poznali się na studiach. Nieśmiały "Niedźwiedź" nie był zdobywcą - to jego kolega Karol został mężem Aliny. Gdy małżeństwo się rozpadło i Marek mógł o nią zabiegać, znów ktoś inny go uprzedził...

Wiele razy miał do czynienia z zakochanymi fankami. Pewna pani z Gdańska długo wysyłała mu miłosne listy. - Aż przyszła do mnie jej rodzina z Warszawy: niech pan coś zrobi, niech pan jej powie przez radio, że pan jej nie kocha, bo ona chce tu przyjechać, twierdzi, że pan ją wzywa przez radio - opowiadał. Zadzwoniła do niej Monika Olejnik. Powiedziała, że jest żoną Marka, mają dwoje dzieci, trzecie w drodze, i że nie życzy sobie listów do męża. Marek dostał list: "Niech urodzi to trzecie, potem zabieraj dzieci, wychowamy je w Gdańsku".

Pewna nauczycielka spod Łowicza najpierw przysłała mu swoje zdjęcie nago, a kilka dni później przyjechała. - Jestem - oświadczyła. Prezenter wziął ją na kawę, potem podwiózł maluchem. - A ona w tym maluchu do mnie: "Pokaż, jakie masz majtki, bo ja białe" - mówił.

Czy natarczywość fanek przyczyniła się do tego, że radiowiec schronił się przed kobietami w swojej niedźwiedziej samotni? Raczej nie. Ale na pewno nie umarła w nim tęsknota za miłością. Na blogu niedawno napisał o nowej piosence McCartneya: "My Va-lentine" ciągle najpiękniejsza. Teraz już wiem, że Paul napisał ją dla nowej żony. Taka jest miłość... Też bym chciał pisać takie piosenki z miłości...
A. B.

Dowiedz się więcej na temat: Marek Niedźwiedzki

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje