Przejdź na stronę główną Interia.pl

Sama zarabia na synka

Alicja Bachleda-Curuś nie dostaje alimentów od Colina Farrella.

Jeszcze niedawno Alicja Bachleda- Curuś (28) była naszą największą nadzieją w Hollywood. Kiedy związała się z Colinem Farrellem (34) i zamieszkała w Los Angeles, wydawało się, że Fabrykę Snów ma u stóp. Oczami wyobraźni wszyscy widzieli ją, jak bryluje na wytwornych przyjęciach, pije szampana w towarzystwie sław show-biznesu i podpisuje lukratywne kontrakty... Ale ta idylliczna wizja prysła jak bańka mydlana.

Reklama

Po rozstaniu z Colinem rok temu, kariera Alicji straciła rozpęd. Nic dziwnego, aktorka skupiła się na wychowywaniu ich synka Henry’ego Tadeusza. Ale kiedy jej telefon zamilkł, zaczęła się niepokoić. Ma przecież na utrzymaniu synka, a w tej kwestii może liczyć przede wszystkim na siebie...

– Śmieszą mnie komentarze z Polski, że Alicja dzięki związkowi z Colinem nie musi martwić się o swoją przyszłość – mówi nasz informator z Los Angeles. – Nie była żoną Colina, więc nie ma prawa do jego majątku, tak jak eksmałżonka Farrella Amelia Warner, która dostała od niego po rozwodzie 2 mln dolarów...

Aktorka ma pecha, że mieszka w Kalifornii, bo w 11 stanach, np. Teksasie czy Kolorado obowiązuje tzw. Common Law Marriage, czyli małżeństwo według prawa zwyczajowego. Według tego prawa, pary, które mieszkają razem minimum rok i są w stałym związku, w przypadku rozstania dzielą majątek, tak jakby byli małżeństwem. Ale mieszkańców Kalifornii to nie dotyczy...

Alicja nie wystąpiła też o alimenty na Henry’ego (w przeciwieństwie do Kim Bordenave, matki starszego syna Colina, Jamesa, która otrzymuje na dziecko co miesiąc 30 tys. dolarów). Nie zrobiła tego, licząc na dobrą wolę ekspartnera. Ale tata Henry’ego nie grzeszy hojnością... – To typowy Irlandczyk, który nie lubi szastać forsą – twierdzi nasz informator.

Alicja jest zbyt dumna i niezależna, by prosić Farrella o pieniądze. Chce sama zarobić na utrzymanie synka. Ostatnio ochoczo przyjęła propozycję gościnnego występu w show „X-Factor”. Za kilkanaście minut na ekranie zainkasowała oszałamiającą sumę – 100 tys. złotych! Podobno teraz TVN rozważa zaangażowanie Alicji do kolejnej edycji show. Te pieniądze na pewno jej się przydadzą. Na szczęście aktorka dostała główną kobiecą rolę księżnej Eleonory Lotaryńskiej w europejskiej megaprodukcji „Bitwa pod Wiedniem”.

Ale innych propozycji brak... Produkcja filmu „The Absinthe Drinkers”, w którym miała grać główną rolę, stanęła w miejscu, a jej ostatni film „The Girl Is In Trouble” czeka na premierę... Może więc Alicja weźmie udział w kolejnej kampanii reklamowej? W 2010 r. została ambasadorką marki Pantene. Firma Procter&Gamble była z niej zadowolona i nie wyklucza ponownej współpracy z aktorką. Dumna góralka na pewno więc sobie poradzi...

Milena Popławska

Na żywo 19/2011

Dowiedz się więcej na temat: Alicja Bachleda-Curuś | zarobki gwiazd

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje