Pragnienie Leonardo DiCaprio
Potrzebny jest dystans
- Pracowałem kiedyś z wielkim nauczycielem aktorstwa, Larrym Mossem. Jedną z rzeczy, których wagę podkreśla, jest specyficzność - czymś najgorszym, co może zrobić aktor na planie, jest recytowanie kwestii w możliwie najbardziej naturalny sposób. Na początku takie podejście wydaje ci się sprzeczne z aktorską intuicją. Ale, by posiąść umiejętność grania w sposób naprawdę naturalny, trzeba sporo posiedzieć nad zadaniem domowym.
- Dziesięcioletnie dzieciaki podchodzą do mnie i pytają: "Czego muszę się nauczyć, by zostać aktorem?". Najpierw trzeba wykonać tytaniczną pracę, by mieć jaja do wygłaszania kwestii w sposób naturalny. W szkole średniej czytałem trochę Szekspira, ale dopiero rola w "Romeo i Julii" Baza Luhrmanna sprawiła, że poukładałem sobie pewne sprawy i zacząłem naprawdę rozumieć poezję jego słowa i znaczenie każdego zdania. Tu jest ukryte drugie dno... A to ma potrójne znaczenie... Jezu Chryste, jak można zagrać coś, co ma potrójne znaczenie?
- Kiedy oglądam film, który zrobiłem dwa lata temu, moje wspomnienia dotyczące pracy na planie i kształtu poszczególnych scen są świeże. Ale kiedy oglądam film, w którym zagrałem dziesięć lat temu, mogę już stwierdzić: "Teraz rozumiem, co ludzie widzieli w tym filmie. Widzę, co tutaj poszło nie tak." Dystans. Ten dystans jest potrzebny.
Wspaniała Meryl Streep i... kostiumolog
- Miałem 18 lat, kiedy zagrałem u boku Meryl Streep w "Pokoju Marvina". Pamiętam, że ćwiczyliśmy razem kwestie w przerwach między ujęciami, a ja patrzyłem na nią i myślałem: "Co się tutaj dzieje? Jak to ma dobrze wyglądać?". A potem zobaczyłem ten film w kinie i... "O mój Boże, ona jest jedyną osobą, która wygląda tu całkowicie naturalnie. Tylko jej udało się przekształcić swoją postać w istotę ludzką z krwi i kości, której zdarza się chwila słabości, bo przecież to one czynią nas bardziej ludzkimi". To był moment wielkiego objawienia. Niewykluczone, że Meryl jest najwspanialszą aktorką na świecie.
Dobry kostiumolog na planie jest konieczny, ponieważ niemożliwe jest wczucie się w postać, dopóki nie założy się jej ubrania i nie pospaceruje w nim trochę. Musisz poczuć tkaninę, którą czuje skóra tej postaci, rodzaj obuwia, które nosi, zegarek, który ma na ręku. Jak tylko zacząłem przymiarki kostiumów do "Drogi do szczęścia", papieros zaczął mi nagle zwisać w ustach, a mój brzuch wysunął się nieco bardziej do przodu. Poczułem tego nostalgicznego gościa, który przeżył wojnę, a teraz czuje się tak komfortowo na swoich przedmieściach; myśli, że z jego żoną wszystko jest w porządku, więc można ją zdradzać.
Wielki Nicholson i... wspaniała babcia
- Nie przychodzi mi do głowy żaden inny aktor, który ma na koncie więcej pamiętnych momentów w historii kina niż Jack Nicholson. Jack nigdy nie podchodzi do linijki tekstu wprost. Nigdy nie traktuje powierzchownie emocji zapisanej w scenariuszu. Tam, gdzie spodziewałeś się lekkości, wnosi grozę; lekkość wnosi tam, gdzie scenariusz brzmi wyjątkowo brutalnie. Kiedy pracujesz z kimś takim, pozostaje ci jedynie dotrzymywać mu kroku.
- Muszę powiedzieć, że jestem całkiem dumny z "Wyspy tajemnic". Chciałbym opowiedzieć ci pewną historię związaną z tym filmem, ale nie mogę. Nie będę nic zdradzał, bo nie chcę zepsuć zabawy ludziom, którzy zechcą go obejrzeć. Moja babcia była jedną z najbliższych mi osób. Cudownie było przebywać w jej towarzystwie, bo zawsze pozostawała sobą - w każdych okolicznościach. Kiedyś zabrałem ją do Muzeum Picasso. Babcia wiedziała, jaki wpływ wywarł on na historię sztuki, ale nie współgrało to z jej doświadczeniem. Dla niej namalowany kwiat miał wyglądać jak kwiat.
- Tak więc, zanim weszliśmy do budynku muzeum, powiedziałem do niej: "Babciu, wiem, jakie masz zdanie na temat Picassa, ale ponieważ naszym przewodnikiem będzie jego wnuk, bądź miła - o cokolwiek zapyta." Pod koniec wycieczki nadeszła ta chwila. Bernard Picasso pyta: "Co myślisz o tym obrazie, Heleno?". "Nie podoba mi się". "Dlaczego?". "Powiem panu, dlaczego. Jeśli maluje się kobietę, to powinna ona wyglądać jak kobieta. Jeśli maluje się węża, ma on wyglądać jak wąż. Mógłby mi pan powiedzieć, że na tym obrazie jest samolot, a ja bym się z panem zgodziła, a wie pan, dlaczego? Bo to jest do niczego niepodobne!". Boże - myślę - jak on na to zareaguje? Już w hotelu doręczono mi trzystronicowy list od Bernarda: "Taka jasność wypowiedzi to przejaw ducha, którego uosabiał mój dziadek. Pańska babcia zbyt ciężko pracowała przez całe swoje życie, by zaprzyjaźniać się z ludźmi przez wzgląd na to, kim są. To właśnie w niej uwielbiam. Proszę przyprowadzić ją raz jeszcze".
Nie ugasiłem jeszcze swojego pragnienia!
- Nie sądzę, żeby było mnie stać na taką szczerość, na jaką potrafiła się zdobywać moja babcia. Ale ludzie mówią mi, że posiadam tę cechę. Jeśli to prawda, musi ona przejawiać się na inne sposoby. Moje najwcześniejsze wspomnienia? Wskakiwanie na scenę przed koncertami w Los Angeles, próbuję dobrać się do mikrofonu i tańczyć breakdance. Naśladuję przyjaciół moich rodziców. Wygłupiam się na lekcjach. Byłem najbardziej szalonym dzieckiem, jakie można sobie wyobrazić, właściwie nie do zniesienia. Niewyczerpana wysokooktanowa energia, nigdy nie chciałem skupić się na nauce.
- Prawdopodobnie jedyną rzeczą, z której jasno zdawałem sobie sprawę, była chęć zostania aktorem. Na wczesnym etapie często kwestionowałem jednak samego siebie, dlatego nigdy nie mogłem poczuć się pewnym swoich możliwości. Jakaś cząstka mnie zawsze chciała coś udowodnić Leonardo DiCaprio. To cecha, której nie chcę się wyzbyć, ponieważ jest ona moją siłą napędową. Nigdy nie jestem pogodzony ze sobą, nigdy nie jestem usatysfakcjonowany.
- Staram się myśleć o swoim życiu w dłuższej perspektywie. Ale nie potrafię wyobrazić sobie, co przyniesie przyszłość. Mogę ci powiedzieć tylko tyle: - Nie ugasiłem jeszcze swojego pragnienia!
Cal Fussman/ New York Times
Tłum. Katarzyna Kasińska (śródtytuły pochodzą od redakcji INTERIA.PL)
Artykuł pochodzi z kategorii: Sławni
-
Wasze komentarze
Polecamy
-
Dziś w portalu:
-
-
...falenicka i otwocka:)) Poczytałam... więcej
Reklama
Wasze komentarze (2)
-
14.03.2010 (15:19)Widzialem ten fil tydzien temu. Jesli zostaniecie w domu to zaoszczedzicie czas i pieniadze. Juz po 30 min widaomo co bedzie , a scenariusz nie jest oryginalny juz wiele takich filmow bylo. Jednym zdaniem tragedia i dno. Strata czasu.
-
14.03.2010 (09:28)
-













Wasze artykuły
Dziesięć męskich grzechów głównych
Wynotowałam sobie na kartce, to, czego nie lubię oglądać na polskiej ulicy w męskim wydaniu i przypadkiem wyszła mi okrągła liczba. więcej
Piękna i bestia
W pułapce własnych myśli