Przejdź na stronę główną Interia.pl
Osobisty trener zdziałał cuda...

Katarzyna Dowbor

Nie zależy jej na karierze, bo świetnie czuje się w domu. Ale rola perfekcyjnej gospodyni okazała się dla niej zgubna.

Kiedy spogląda w lustro, jest już zadowolona z tego, co widzi. Katarzyna Dowbor (55) może być z siebie bardzo dumna! - Nie poddałam się, tylko zawalczyłam o siebie, swoje samopoczucie i wygląd. Wprawdzie poddawanie się nie jest w moim stylu, ale miałam moment rezygnacji - szczerze wyznaje dziennikarka.

Życie w domu okazało się podstępną pułapką

Reklama

Kiedy została zwolniona z TVP, miała obawy, że to koniec jej dziennikarskiej kariery. Powoli godziła się już z tym, zaczęła myśleć o życiu poza telewizyjnym studiem. Nastawiła się na spokojne, bezstresowe życie z dala od błysku fleszy i kamer. - Bo praca przed kamerą bardzo mobilizuje, tutaj nie ma zmiłuj, musisz dobrze wyglądać i tyle. Nikogo nie interesuje jak to zrobisz. Ja na chwilę przestałam o tym myśleć - wspomina.

Jednak na efekty życia "w domowych pieleszach" nie trzeba było długo czekać. Dziennikarka sporo przytyła. I nie bardzo wiedziała, jak temu zaradzić.

Próbowała wielu domowych sposobów. Ćwiczenia z piłką, skakanką, rowerek i brzuszki... Ale gubienie kilogramów szło wolno. Postanowiła więc oddać się w ręce profesjonalistów. Kogoś, kto rzeczowo i konkretnie powie jej co i jak ma robić, by dobrze wyglądać i dobrze się czuć.

Trafiła do Huberta Roszkiewicza (35), który został jej osobistym trenerem. Ćwicząc pod jego okiem, już schudła 20 kg!

- Teraz chciałabym już tylko utrzymać tę wagę. Uważam, że my, kobiety po 50, powinnyśmy mieć trochę ciała, nie powinnyśmy wyglądać jak zagłodzone lalki - mówi dziennikarka.

KP

Dowiedz się więcej na temat: Katarzyna Dowbor

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje