Przejdź na stronę główną Interia.pl

Oni się spotykają!

Anna Mucha (29) znów widuje się z Kubą Wojewódzkim (46). On, jak dawniej, jeździ jej samochodem. Co to wszystko może znaczyć?

Przez długi czas po rozstaniu unikali się jak ognia. Jeśli na imprezie był Kuba, nie było Ani. Gdy miała być Ania, on wolał nie przychodzić. W sierpniu obowiązki wobec stacji TVN zmusiły oboje, by pojawili się na prezentacji jesiennej ramówki. Usiedli jak najdalej od siebie i nie zamienili nawet słowa. Kuba wyszedł, gdy tylko było to możliwe.

Reklama

Sytuacja powtórzyła się dwa miesiące później. 9 października oboje zjawili się na otwarciu Warszawskiego Festiwalu Filmowego. Ani towarzyszył jej nowy chłopak, Marcello Sora. Kuba przyszedł sam, usiadł w męskim towarzystwie.

"Najwyraźniej nie był w najlepszej formie", opowiada jeden z gości imprezy. "Zwykle jest duszą towarzystwa, ale tym razem nie zabawiał sąsiadów". Z byłą dziewczyną nawet się nie przywitał. Wiadomość o tym, ze Mucha i Wojewódzki znów się spotykają, początkowo brzmiała niewiarygodnie. Ale na dowód nie trzeba było długo czekać.

To nie pomyłka!

W sobotę 17 października Kuba zajechał przed modną warszawską restaurację 6/12 samochodem... Ani. Jej charakterystyczny jeep jest dobrze znany bywalcom tej knajpki. O pomyłce nie mogło być mowy. Potem Kuba wybrał się samochodem byłej dziewczyny w okolice lotniska na Okęciu. Tam razem z kolegą urządzili sobie rajd terenowy. Po tej eskapadzie samochód Ani przez dwa dni stał ubłocony przed domem Kuby, zanim wrócił do właścicielki. 20 października za kierownicą znów usiadła Ania.

W imieniu ciała

Przyjaciela Kuby, Michała Figurskiego, wcale ta sytuacja nie dziwi. "Ja za nim nie nadążam", mówi rozbawiony w rozmowie z SHOW. "Kuba jest szalony. W jego przypadku absolutnie wszystko jest możliwe". Kilka tygodni temu Kuba zrobił dla Ani rzecz niezwykła - na antenie Radia Eska Rock nakłonił dyrektorkę liceum, do którego chodziła Mucha, do wygłoszenia oświadczenia: "W imieniu ciała pedagogicznego liceum Batorego przepraszam panią Annę Marię Muchę za nazywanie jej klocem".

Nagranie, które krąży teraz w internecie, każdą dziewczynę by rozbroiło. Nawet jeśli Ania nosiła w sercu urazę do Kuby, po takiej akcji musiała znów cieplej spojrzeć na byłego chłopaka.

Poleciały łzy

Rana po ich rozstaniu długo nie chciała się zabliźnić. Ania Mucha była już pół roku w szczęśliwym - jak się wydaje - związku z Marcello Sora, gdy udzielała wywiadu Karolinie Korwin Piotrowskiej. Dziennikarka poruszyła temat Wojewódzkiego, a wtedy aktorce popłynęły łzy.

Ten fragment na życzenie Muchy i jej menedżera został usunięty, ale Korwin Piotrowska opisała całą sytuację na portalu Plejada: "Zaczęła opowiadać, poleciały łzy. Szczere (...) Bo każdemu kiedyś z powodu utraconej miłości pękało serce. I Ania to pokazała. I chciało się zapłakać razem z nią".

Od tamtych łez minęło kilka miesięcy i emocje związane z rozstaniem najwyraźniej opadły. Fakt, że Ania pożycza dziś Kubie samochód, najlepiej o tym świadczy. Potrafi się z nim przyjaźnić. Tylko tyle i aż tyle.

Ciekawe, czy będzie wkrótce gościem Kuba Wojewódzki Show. W tym programie też kiedyś płakała.

Iwona Zgliczyńska, M.K

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje