Przejdź na stronę główną Interia.pl

Nowe życie Anny Dereszowskiej

Długo nie mogła odnaleźć się w życiu. Trudne wybory przypłaciła zdrowiem. Pomoc przyszła w samą porę.

Rodzinny dom w Mikołowie był z zasadami. Ojciec Krzysztof i mama Dagmara, gdy jeszcze żyła, uczyli córeczkę wartości, które miały być drogowskazem na całe życie. Anna Dereszowska (33) już jako mała dziewczynka wiedziała m.in. to, że szczęścia nie można budować na ludzkiej krzywdzie.

Reklama

Rodzice, dwoje bardzo oddanych swej profesji lekarzy, mówili jej, że tyle jesteśmy warci, ile dobroci dajemy innym. W ciepłym domu z tradycjami Ania dorastała w pewności, że jej wybory będą proste i nie zburzą niczyjego szczęścia. 

Nie mogła poradzić sobie z przeszłością

Skończyła studia w szkole aktorskiej, a jej związek z młodym informatykiem o imieniu Maciej dawał jej poczucie bezpieczeństwa. Ale któregoś dnia na jej drodze pojawiła się szalona miłość.

Na planie "Tajemnicy twierdzy szyfrów" kompletnie straciła głowę dla Piotra Grabowskiego (46). Nie była to jednak miłość, o jakiej marzy młoda kobieta. Jej ukochany nie był człowiekiem wolnym. Wyrzuty sumienia, że w Krakowie zostawił dwójkę dzieci położyły się cieniem na ich związku.

Na świecie pojawiła się ich córeczka Lenka (6), a mimo to aktorka traciła pewność, że jej wybór jest właściwy. Chciała z Piotrem spędzić resztę życia, ale męczyło ją poczucie, że szczęście buduje kosztem bólu rodziny aktora.

Nie umiała sobie z tym poradzić. Coraz częściej traciła dobry nastrój, chodziła przygnębiona. Stała się obojętna. Nie była w stanie cieszyć się z oddania Piotra dla niej i córeczki; doceniać, jak bardzo dba o ich dziecko.

Czuła coraz większą pustkę, a w głowie kotłowały się same czarne myśli. - Pamiętam Anię z tamtych dni. Z radosnej dziewczyny zamieniła się w najbardziej mroczną osobę w teatrze. Przychodziła z podkrążonymi z niewyspania oczami. Żal było patrzeć, bo to urocza, pozbawiona złych intencji dziewczyna - opowiada aktorka występująca na tej samej scenie.

Znajomi, widząc jak bardzo się zadręcza, doradzili wizytę u lekarza. Aktorka długo się biła z myślami. W końcu jednak zapisała się na terapię. Wielomiesięczna praca pod okiem specjalisty przyniosła rezultaty.

Z czasem pani Anna znów zaczęła dostrzegać uroki życia, wierzyć w siebie. To pozwoliło jej otworzyć się na świat i nową miłość.

Wreszcie poważnie myśli o zamążpójściu

Od kilku miesięcy aktorka spotyka się z fotografem z Olsztyna Danielem Duniakiem (28). Spokojny i pełen empatii, bez zobowiązań z dawnych lat, przywrócił dawny spokój i harmonię w życiu gwiazdy.

Miłość rozwija się w błyskawicznym tempie, bo oboje poczynili już plany na przyszłość, m.in. dotyczące zakupu wspólnego mieszkania. Aktorka przyjęła już także zaręczyny i - choć do tej pory niechętna legalizowaniu związków - poważnie myśli o małżeństwie.

- To Ania, jaką znamy od lat. Nie kryje się przed światem. Wychodzi wieczorami, uprawia sporty, spotyka się z przyjaciółmi. Nowa miłość ma na nią zbawienny wpływ - mówi nam zaprzyjaźniona z nią aktorka.

W pielęgnowaniu nowego uczucia pani Anny pomocne będzie poczucie, że nie ma sobie nic do zarzucenia i żyje w zgodzie z zasadami, które wpajali jej rodzice. Tak, by nikt przez nią nie płakał.

PM

41/2014 Świat i Ludzie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje