Przejdź na stronę główną Interia.pl

Nieznana Marilyn

Co w tajemnicy przed światem zdeponowała w sejfie jednego z banków? Dlaczego trenowała podnoszenie ciężarów? Kim był mężczyzna, którego zdjęcie miała w każdym ze swoich mieszkań? Czy naprawdę była bezdzietna? W 50. rocznicę śmierci Marilyn Monroe publikujemy alfabet najbardziej zaskakujących faktów z życia legendarnej aktorki.


Abraham Lincoln

Reklama

Szesnasty prezydent Stanów Zjednoczonych był jedynym mężczyzną, którego zdjęcie Marilyn miała w każdym ze swoich mieszkań. Jego postać interesowała ją od dziecka, czytała o nim książki. Skąd ta fascynacja?  Wspominała po latach, że była słaba uczennicą i tylko jeden jedyny raz została za coś w szkole wyróżniona. 13-letnia Marilyn Monroe (wtedy jeszcze Norma Jane Mortenson Baker) napisała tak osobiste wypracowanie o prezydencie, który zniósł niewolnictwo w Ameryce, ze nauczycielka angielskiego, czytając je, płakała. Kazała potem Marilyn przeczytać pracę w klasie na głos. "Nie pamiętam, bym w dzieciństwie kiedykolwiek czuła się kimś ważnym. Poza tamtym momentem", wyznała. W dorosłym życiu Monroe opowiadała o tym zdarzeniu wielu osobom. Powiedziała też kiedyś, że wyszła za pisarza Arthura Millera (jej trzeci mąż) dlatego, że przypominał jej Lincolna.

Blondynka

Marilyn Monroe, która przeszła do historii jako blondynka wszech czasów, była... szatynką (przyjrzyjcie się uważnie jej zdjęciom z połowy lat 40.). Włosy zaczęła farbować dopiero na początku swojej kariery filmowej. Namówił ją do tego Johnny Hyde, wpływowy agent hollywoodzki i kochanek Monroe, starszy od niej o 30 lat. Wiele osób, które z nią pracowały, twierdzą, że miała obsesję na punkcie "swojego odcienia blond". Gdy w 1956 roku grała w filmie "Przystanek autobusowy" z młodą aktorką Hope Lange, której włosy były jaśniejsze od jej, wpadła w histerię. Pokłóciła się z reżyserem i oznajmiła, że nie pojawi się na planie, dopóki Lange nie zmieni koloru fryzury. Nie pomogły żadne perswazje - filmowa partnerka musiała w końcu przefarbować włosy. Gdy Monroe z powodu operacji wyrostka znalazła się w szpitalu, jej pielęgniarka odnotowała, że aktorka farbowała na jasny blond również włosy łonowe.

Chód bogini

Tak mówiono o sposobie, w jaki się poruszała. "Gdy sunęła tym swoim erotycznym zygzakiem, jej pośladki podskakiwały jak dwa młode szczeniaki kotłujące się pod prześcieradłem", napisał o MM dziennikarz James Bacon, jeden z jej licznych kochanków. Po Hollywood krążył żart, że Monroe jest jedyną aktorką, która potrafi zrobić wielkie wejście, oddalając się od kamery. Reżyserzy kręcili więc od tyłu długie sekwencje spacerującej Monroe, a do wytwórni 20th Century Fox, z którą była związana długoletnim kontraktem, napływały tysiące listów z prośbami o "więcej takich momentów".

Amy Greene, jedna z najbliższych przyjaciółek aktorki, wyznała po latach, że gwiazda miała specjalny patent, by podkreślić swoje ruchy: skracała jeden z obcasów o pięć milimetrów, co sprawiało, że jej pośladki przy każdym kroku poruszały się w górę i w dół. Dzięki tej sztuczce, jako mało znana jeszcze aktorka, zdobyła rolę w filmie braci Marx "Love Happy" (1949). Przed castingiem Groucho Marx powiedział do kandydatek: "Dam rolę tej z was, która przejdzie przede mną tak, że dym mi pójdzie z uszu". Po obejrzeniu kilku dziewczyn robił znudzone miny. Gdy przemaszerowała przed nim Marilyn, użył jakiejś sztuczki i z jego uszów nagle zaczęły lecieć kłęby dymu.

Dzieci

Jako szesnastolatka, tuż po ślubie w 1942 roku, powiedziała pierwszemu mężowi, że pragnie zajść w ciążę. Jednak James Dougherty przekonał ją, że powinni poczekać z dzieckiem do jego powrotu z wojska. Ale wtedy Marilyn nie była już robotnicą w fabryce samolotów, tylko modelką w agencji The Blue Book. I zamiast dziecka chciała rozwodu. Gdy później wielokrotnie zachodziła w ciąże, wciąż uznawała, że to niewłaściwy moment. Przeszła kilka aborcji. Szokującym wyznaniem Monroe jest opowieść o tym, że jako piętnastolatka urodziła syna, którego jej ówczesna prawna opiekunka oddała do adopcji. (Marilyn przewinęła się przez ponad dziesięć rodzin zastępczych, bo samotnie wychowująca ją matka przebywała w szpitalu psychiatrycznym). Amy Greene, jej wieloletnia powierniczka, tak komentowała tę rewelację: "Nie wiem, czy to dziecko istniało naprawdę. Marilyn lubiła fantazjować na temat przeszłości. Czasem miałam wrażenie, że opowieściami o synu zagłuszała wyrzuty sumienia z powodu usuniętych ciąż".

Ekshibicjonistka

MM lubiła szokować nagością, co w pruderyjnej Ameryce lat 50. wymagało odwagi. Na przyjęciu u znanego dziennikarza Willa Fowlera podpita rozebrała się nagle i resztę wieczoru spędziła, paradując nago wśród gości. Lubiła też spacerować po Nowym Jorku w futrze narzuconym na nagie ciało. Jeśli napotkany znajomy nie wierzył, że nie ma nic pod spodem, po prostu rozchylała futro. Uwielbiała seksowne biustonosze, ale w swojej codziennej garderobie często nie uwzględniała majtek. Wprawiła w konsternację sprzedawczynię w luksusowym nowojorskim butiku na Piątej Alei. Na jej oczach ściągnęła w garderobie sukienkę przed przymiarką i okazało się, że ma na sobie tylko stanik. Z kolei gdy pracowała na planie "Niagary" w 1952 roku, naga podeszła do okna w pokoju hotelowym, pod którym koczowali jej fani. Byli zszokowani, za to Monroe, jak wyznała po latach przebywająca wtedy obok aktorki pokojówka, chichotała rozbawiona całym zdarzeniem.

Fobie

Gdy mieszkała sama, nocami często miewała niepokojące fantazje. Wydawało jej się, że ktoś chce się włamać do pokoju, że grozi jej jakieś niesprecyzowane niebezpieczeństwo. Z tego powodu dzwoniła często do znajomych w środku nocy. Lee Strasberg, słynny nauczyciel aktorstwa, często odbierał nocne telefony Marilyn: "Potrafiła przegadać kilka godzin, opowiadając o nieszczęśliwym dzieciństwie albo o tym, że jej życie nie ma sensu. Niektóre z tych rozmów były tak niepokojące, że jechałem po nią i zabierałem ją na noc do naszego domu". Inni znajomi wspominali po latach, że o trzeciej nad ranem prosiła ich czasem o wspólną przejażdżkę samochodową. Po takiej wyprawie zazwyczaj chciała, by odprowadzić ją do łóżka, przykryć kołdrą i przytulić jak dziecko. Wtedy natychmiast zasypiała.

Gwiazdorski odlot

Gdy Monroe była już naprawdę sławna, stała się nieprzewidywalna. Na plan "Pół żartem, pół serio", dziś najczęściej oglądanego filmu z jej udziałem, spóźniała się po kilka godzin, bo "musiała doczytać książkę", podczas gdy ekipa w pełnej gotowości czekała na nią na planie. Była tak rozchwiana psychicznie, że nie potrafiła zapamiętać jednolinijkowej kwestii, więc niektóre ujęcia powtarzano... sześćdziesiąt razy! Jednego z aktorów w złości oblała szampanem. "Odpierdol się", to była standardowa odpowiedź, gdy reżyser Billy Wilder dawał jej jakąś aktorską sugestię. Po latach wyznał: "Po dniu pracy z nią nie panowałem nad agresją. Doprowadzała mnie do takiej skrajności, że po powrocie do domu miałem ochotę uderzyć moją żonę tylko dlatego, że jak Monroe była kobietą". Filmowy partner Marilyn, Tony Curtis, mówił wręcz o nienawiści do gwiazdy (choć w przeszłości mieli romans). Kiedyś wyznał: "całując ją, czułem się, jakbym całował Hitlera".

Hoover

Zwolennicy teorii, że MM została zamordowana z powodu romansu z prezydentem USA Johnem Kennedym, obciążają wieloletniego szefa FBI, Edgara Hoovera, odpowiedzialnością za jej śmierć. Ale pewne jest jedynie to, że Hoover kazał zbierać materiały na temat jej życia i kontaktów z mężczyznami. I że na początku lat 60. miała już pokaźną teczkę z nadrukiem "tajne". Wiele zebranych tam dokumentów zniszczono po śmierci aktorki. Ale jeden z pracowników FBI wyjawił po latach, że w tajnych archiwach Federalnej Agencji Śledczej nadal jest sporo materiałów dotyczących Monroe. Po śmierci Hoovera w 1972 roku ktoś odkrył, że w jego domowym gabinecie, na centralnym miejscu, przez lata wisiał kalendarz ze zdjęciami nagiej Monroe z... 1949 roku!

Inwigilacja

Dziś nie jest już tajemnicą, że w ostatnich latach życia Monroe była podsłuchiwana przez FBI (mikrofony umieszczono we wszystkich jej telefonach, w salonie i sypialni). Ciekawostką jest jednak to, że MM podsłuchiwali nie tylko tajni agenci. Przez wiele lat, na zlecenie zazdrosnego byłego męża Joego DiMaggio, który wierzył, że jeszcze raz będą małżeństwem, aktorkę śledziło kilku detektywów. Oni również instalowali w jej mieszkaniach nielegalne podsłuchy. Istnieje też ślad sugerujący, że na początku lat 60., gdy z MM spotykali się bracia Kennedy, podsłuch w mieszkaniu aktorki założyła mafia.

Dowiedz się więcej na temat: Monroe Marilyn | Marylin Monroe | marilyn monroe

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje