Przejdź na stronę główną Interia.pl

Monika Kuszyńska o Eurowizji

– Życie ma dla nas wiele pięknych propozycji, które pozostaje nam przyjąć – powiedziała nasza reprezentantka na europejskim konkursie piosenki tuż po ogłoszeniu jej wyboru.

Tożsamość gwiazdy, która będzie reprezentować nas na Eurowizji, trzymana była w tajemnicy do samego końca. W programie Agaty Młynarskiej "Świat się kręci" ujawniono imię i nazwisko piosenkarki. Okazało się, że nie będzie to Ania Wyszkoni ani Doda, ani Edyta Górniak, tylko... Monika Kuszyńska.

Reklama

Była wokalistka Varius Manx przygotowała na tę okoliczność piosenkę "In the name of love", która w tym roku zostanie zaprezentowana podczas 60. Konkursu Piosenki Eurowizji w Wiedniu. Hasłem tegorocznej edycji jest budowanie mostów. W ubiegłym roku wygrała kobieta z brodą - Conchita Wurst, co pozwala nam myśleć, że konkurs zaczyna nieść przekaz społeczny.

W tym roku z pewnym przesłaniem jadą Finowie. Reprezentuje ich grupa punkowców... z zespołem Downa. W kraju od razu pojawiły się głosy, że wybór Moniki spowodowany jest chęcią wzbudzenia większego współczucia.

- Jeśli ktoś zarzuca mi, że mam zamiar wzbudzać w ludziach litość, bo takie argumenty pojawiają się przeciwko mnie, to od razu mówię, że to jest absurd. Zawsze bardzo wysoko stawiam sobie poprzeczkę i manifestuję, że mimo nieszczęścia trzeba być aktywnym i walczyć o swoje życie. Swoją postawą pokazuję, że nie można się litować nad sobą - wyjaśniła wokalistka w jednym z wywiadów.

Monika w 2006 roku miała wypadek samochodowy. Od tego czasu porusza się na wózku inwalidzkim. Usłyszała wyrok - uszkodzony kręg w odcinku piersiowym. Przeszła trzy operacje, jednak nadal nie traci nadziei. Jest najlepszą ilustracją hasła Eurowizji - zbudowała most między sceną a wózkiem.

12/2015 Tele Tydzień

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje