Przejdź na stronę główną Interia.pl

Moje miejsce pod słońcem

Żyje intensywnie, ale czasem też musi odpocząć. W Warszawie nie zawsze są ku temu warunki. Dlatego szukała nowej oazy.

Wygląd zmienia jak kameleon, ale do miejsc bardzo się przywiązuje. Kora, czyli Olga Jackowska (60) nie raz opowiadała o swoim dzieciństwie spędzonym w domu dziecka.

Reklama

Kiedy dorastała, obiecała sobie, że stworzy ciepły dom dla swojej rodziny. Tak też się stało. Od lat mieszka na warszawskich Bielanach w bardzo klimatycznym domu z ogrodem. To jej azyl, jednak od czasu do czasu lubi zmienić klimat.

- Był czas kiedy bardzo chciałam mieszkać za granicą. Potrzebowałam ciepła, słońca. Dziś uważam, że to człowiek powinien dopasować się do środowiska, w którym żyje. Bo ile można leżeć pod palmą. A w Polsce czuję się bardzo dobrze i bezpiecznie - przekonuje.

Artystka potrzebuje ciszy, spokoju i samotności. Uwielbia mieć swoją "wyspę", na której może spędzić trochę czasu. Dotychczas najchętniej wyjeżdżała do swojego domu na Roztoczu. Tym urokliwym miejscem zachwyciła się od pierwszego wejrzenia, dlatego w 2005 roku właśnie tam postanowiła stworzyć swój drugi dom.

W Bożowie, razem ze swoim partnerem Kamilem Sipowiczem (58), kupili pięciohektarową działkę z lasem, sadem i starym domem. Przygotowali projekt nowego i szybko ruszyli z budową. O pomoc w przypilnowaniu inwestycji poprosili sąsiada, Jarosława Orłowskiego, reżysera teatralnego.

Wkrótce na wzgórzu powstał piękny, dwukondygnacyjny, podpiwniczony dom o powierzchni 330 mkw. Jednak podczas budowy między artystką a sąsiadem dochodziło do spięć. - Kora miała pretensje, że wyremontował swój dom za jej pieniądze i używając jej materiałów budowlanych - zdradza jej znajomy.

Zniesmaczona sytuacją artystka przestała tam jeździć i podjęła decyzję o sprzedaży domu. Rozpoczęła poszukiwania nowego miejsca dla siebie. I znalazła. - To była tylko kwestia czasu. Wiadomo było, że zamieszka nad morzem. Uwielbia polskie wybrzeże - dodaje znajomy. Okazuje się, że gwiazda planuje zakup nieruchomości w Sopocie. Jednak, nauczona przykrym doświadczeniem, nie chce już bawić się w budowy, kupuje gotowy apartament z widokiem na morze. Artystka już coś znalazła.

Teraz zależy jej na czasie, by jeszcze tego lata jak najwięcej czasu spędzić z dala od Warszawy. Bo tuż po powrocie znów zasiądzie w jury programu "Must Be The Music. Tylko Muzyka". A w pracy musi być w świetnej formie.

PK

Świat i Ludzie 28/2011

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje