Przejdź na stronę główną Interia.pl

Mama z klasą i charakterem

Jest delikatna, ale jak trzeba... potrafi tupnąć nogą i zawalczyć o swoje. Już wie, że nie da się inaczej

Kiedy zaproponowano jej rolę w spektaklu "Single i remiksy", od razu powiedziała: tak. Katarzyna Glinka (35) czuła, że to zarówno zawodowe wyzwanie, cenne doświadczenie, ale jednocześnie też przygoda, która nie będzie bardzo pracochłonna. Bo aktorka gra swoją rolę wymiennie z koleżanką. Zawsze powtarza, że zależy jej na tym, aby pracować, ale nie w pełnym wymiarze godzin. Bo teraz przede wszystkim chce być mamą.

Najważniejsze dla niej jest teraz dziecko

Reklama

Pani Katarzyna dołączyła do obsady spektaklu i wraz z Anną Muchą (32) stworzyła tandem, który rozumie się bez słów. Jednak współpracownicy twierdzą, że... - To tylko pozory! One nieustannie ze sobą rywalizują. Robią to wprawdzie bardzo delikatnie, ale cały czas jedna chce być lepsza od drugiej, zarówno w roli aktorki, jak i... mamy. Jednak dla zespołu najważniejsze jest to, że w tym najistotniejszym miejscu, czyli na scenie, nie widać tej rywalizacji, bo obie bardzo profesjonalnie podchodzą do pracy. Tutaj nie ma przepychanek!

Poza sceną to już zupełnie co innego. Bo aktorki bardzo różnią się i podejściem do życia, i do wychowywania dzieci. - Głośno i często dyskutują. Każda z nich zawsze ma rację i żadna nie ustępuje. To niegroźne, a nawet powiedziałabym... dość urocze - zdradza nam ich znajoma. Wiadomo, że obie panie są dość charakterne. Przekonały się już o tym, gdy pracowały razem na planie filmu "Och, Karol 2". Ale tematów do dyskusji nigdy im nie brakowało, bo zostały mamami w podobnym czasie. Obie korzystały z porad tego samego trenera fitnessu Piotra Łukasika, który pomagał im wrócić do formy po porodzie. No i należą do klubu "Wspierających się mam".

Pani Katarzyna potrafi zawalczyć o swoje

To oznacza m.in., że obie zabierają swoje dzieci do pracy. Bo choć są zdania, że godzenie macierzyństwa z karierą do łatwych nie należy, to mimo wszystko chcą pracować i być niezależne. - Mucha potrafi wynegocjować sobie takie warunki jak nikt inny - zdradza bliski znajomy aktorki. Pani Katarzyna także to potwierdza, ale i o sobie nie zapomina: - Nie mam przyczepy jak Anna Mucha. Ale mam swój pokój dla synka. Bo pani Katarzyna też potrafi zawalczyć o swoje.

- Kasia jest delikatna i bardzo dyskretna. To klasa sama w sobie, ale ona swoimi metodami też zawsze osiąga wyznaczony cel - mówi jej przyjaciółka. Nie ma też wątpliwości, że godzenie macierzyństwa z pracą to dodatkowa motywacja.

PK

Dowiedz się więcej na temat: Katarzyna Glinka | dzieci | macierzyństwo | glinka

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje