Przejdź na stronę główną Interia.pl

Kiedy wszystko układa się źle

Ostatnie lata są dla niej trudne. Pochowała rodziców, zawiodła się na mężczyznach. I choć zapewnia, że pokonała depresję, wciąż nie jest szczęśliwa.

Modna warszawska restauracja serwująca sushi. W porze kolacji w lokalu pojawiła się Małgorzata Foremniak (47) z córką Aleksandrą Jędruszczak (24). Miły wieczór szybko przerwał jednak dość przykry incydent.

Reklama

- Aktorka nieoczekiwanie zaczęła płakać - relacjonuje "Na żywo" świadek zdarzenia. - Córka próbowała ją pocieszać, podała rozedrganej mamie chusteczkę. To ona zapłaciła rachunek, gdy po kilku minutach wyszły z lokalu w minorowych nastrojach - mówi nasz informator.

Co dzieje się z jurorką "Mam talent", że wybucha płaczem w miejscu publicznym? Czyżby powróciła depresja, do której przyznała się w szczerym wywiadzie dwa miesiące temu? A może martwi ją samotność i zastój w zawodowej karierze? Lub coś jeszcze innego?

Samotna w pustym gnieździe

Znajomi aktorki twierdzą, że od kilku lat jest ona w trudnej życiowej sytuacji. Przeciwności losu, nieszczęścia wprost się spiętrzają. Cały czas trwa proces sądowy mężczyzny, jej rzekomego prześladowcy sprzed 2 lat.

- Jego chory umysł osacza z każdej strony. Coraz głębiej wpadasz w pułapkę. Boisz się już prawie wszystkiego. Mózg masz przeorany - wspominała mroczny okres swego życia. Zmagania ze stalkerem zbiegły się w czasie z pożegnaniem z rodzicami, z którymi była blisko związana.

Sprzedała rodzinny dom w Jedlińsku pod Radomiem, niegdyś tętniący życiem. Nie ukrywała, że śmierć bliskich przypłaciła załamaniem psychicznym.

- Po odejściu mamy mam już namacalny dowód kresu. Patrzę na życie, że ono mija, że pewne rzeczy naprawdę się kończą. Właśnie tamten moment mnie zatrzymał. Już nikt, nawet najwspanialszy partner, przyjaciel, dzieci, brat, siostra nie dadzą ci tego świata, w którym to ty jesteś dla kogoś dzieckiem - wyznała.

Co gorsze, ona ma obok siebie naprawdę niewiele życzliwych dusz. Dzieci własne i adoptowane wspólnie z Waldemarem Dzikim dorosły. Brat i siostra mieszkają za granicą, do Polski przyjeżdżają od święta. Były mąż ma nową rodzinę.

Mężczyźni, z którymi się spotykała, m.in. brat Katarzyny Dowbor - Tomasz Kokociński (62) na stałe mieszkający w USA i Paweł z Krakowa (63), nie wydają się zainteresowani budowaniem stałej relacji z aktorką.

- W Teatrze Stu w "Kolacji z Gustavem Klimtem" gram kobietę, która przeżyła wielką miłość, zawód, wielką samotność, zdradę, ale wyszła z tego. Są to poniekąd również moje doświadczenia - przyznała.

Dodała, że choć spotkało ją wiele miłosnych zawodów, wciąż nie straciła wiary, że jeszcze się zakocha. Publicznie przyznała, że zaintrygował ją ostatnio - reżyser Paweł Pawlikowski (57), ale jej odważna deklaracja, że to ona ma cechy kobiety, której on nadaremnie poszukuje, pozostała na razie bez echa.

- Małgosia nie jest typem singielki. Usycha bez mężczyzny. To, że jest sama widać po jej wyglądzie. Wychudła, a jej twarz straciła dawny blask. Nie sposób zapomnieć, jak pięknie wyglądała i jak czuła się młodo u boku Rafała Maseraka. Była szczęśliwą kobietą, która wierzyła, że może przenosić góry. Teraz nikt nie motywuje jej do rozwinięcia skrzydeł i trudno nie odnieść wrażenia, że wyglądają one na podcięte - kwituje znajoma aktorki.

Ona sama przyznaje: - Za dużo złych rzeczy się nazbierało, straciłam odporność. Nie ufałam ludziom, bałam się utraty pracy, choć to odwieczny strach aktora.

To porażka znów grać doktor Zosię

Ci, którzy obserwują karierę Foremniak, wiedzą, że od kilku lat prawie zupełnie nie gra. Utrzymuje się z bycia jurorką talent show, co nie zaspokaja jej zawodowych ambicji.

- Małgosia marzy o ambitnej roli w filmie fabularnym, o tym, by mieć szansę pokazania swego talentu. Ale na razie zanosi się jednak na to, że wróci do serialu "Na dobre i na złe". Niedawno została także jurorką akcji "Zwykły Bohater", której patronuje TVN i Banku BPH - mówi jej znajoma.

Niespełniona zawodowo i przybita problemami osobistymi aktorka miała poczucie, że drepcze w miejscu. Żyła w ciągłym stresie.

- Wypadłam z pędzącego pociągu. Przyzwyczaiłam się już do bólu brzucha. Ciało choruje, bo psychicznie jestem słaba - opowiedziała.

Przyznała, że korzysta z terapii i czyta książki o rozwoju duchowym. Jak sama twierdzi, wychodzi na prostą. Łzy, które ostatnio wylewała podczas kolacji z córką, świadczą jednak, że nie odzyskała jeszcze całkowitej równowagi. Czy pokona swoje demony?

45/2014 Na Żywo

Na Żywo

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje