Przejdź na stronę główną Interia.pl

Już nie chcę milczeć

Po śmierci ukochanego męża Urszula (50) długo nie mogła dojść do siebie. Dopiero dzięki nowemu mężczyźnie znalazła w sobie siłę, by zacząć życie jeszcze raz. Jej droga do szczęścia nie była jednak prosta…

Przeżyłaś tragedię - śmierć męża. Kobiety po takiej stracie zamykają się w sobie...

Reklama

- ... uciekają przed życiem, nie próbują budować od nowa. Owszem, mogłam się załamać, zamknąć się w domu, ukryć przed ludźmi. Przez wiele lat byliśmy przecież ze Staszkiem nierozłączni. Wszystkie piosenki tworzyliśmy razem.

Wasza miłość była nadzwyczajna.

- Gdy tylko zobaczyłam Staszka, wiedziałam, że chce mieć z nim dziecko. To było przeczucie ogromnej miłości. Bardzo imponowało mi, że jest starszy i ma tak duże życiowe doświadczenie.

- Kiedy się spotkaliśmy, był w separacji z poprzednią żoną. Cierpiał, że zostawił swoje dzieci z poprzedniego małżeństwa. Pamiętam, jak płakał, że nie ma już z nimi bliskiego kontaktu, że one się od niego oddalają.

Dwa lata po śmierci męża podjęłaś niełatwą decyzję - związałaś się z mężczyzną, który był młodszy od ciebie o dwadzieścia lat.

- To nie była łatwa sytuacja. Tomek jest facetem, który kilka lat pracował z moim zespołem. Widział naszą ogromną miłość ze Staszkiem i bardzo szanował nasze uczucie. Gdy stało się najgorsze, wspierał mnie i ocierał łzy. Przy nim czułam, że potrafię się otworzyć. Był cierpliwy i troskliwy jak nikt inny.

Wkrótce los cię zaskoczył - okazało się, że spodziewasz się dziecka.

- Ze Staszkiem długo staraliśmy się o córeczkę. Nie udało się. Z Tomkiem wyjechaliśmy na Kretę, żebym mogła do wszystkiego nabrać dystansu. I wtedy okazało się, że cuda się zdarzają. Zaszłam w ciążę, choć miałam już przecież 43 lata.

Nie bałaś się tego, że jesteś dużo starsza od Tomka?

- Nie. Jestem odważna i spontaniczna. Czasem te cechy wiodą mnie na manowce, ale czasem pomagają.

Na nowej płycie śpiewasz o mężczyźnie, który nie pozwala ci oddychać. Czułaś się kiedyś w jakimś związku jak w klatce?

- W pewnym momencie z Tomkiem tak było. Dlatego po dwóch latach postanowiliśmy się rozstać.

Dlaczego?

- Był uzależniony. Długo nie potrafiliśmy sobie we dwoje z tym poradzić. Z dnia na dzień było tylko gorzej i gorzej. Nie umiałam tego zatrzymać. Z błędnego koła wyrwało mnie wsparcie rodziny. Dzięki bliskim zrozumiałam, że nie powinnam się wstydzić i ukrywać problemu. Kobieta w takiej sytuacji nie może się poddawać i godzić na uzależnienie partnera. Zmiana jest trudna, ale możliwa.

- Kiedy powiedziałam Tomkowi, że brak mi sił i nie potrafię dłużej z nim być, oprzytomniał. Dotarło do niego, że wszystko traci.

Od czego był uzależniony twój mąż?

- Od kilku rzeczy: od alkoholu, od narkotyków... Jednak już cztery lata jest czysty. Walczy z nałogiem, a ja jestem z niego dumna. Znowu próbujemy utrzymać naszą miłość, mieszkamy razem. To ciężka praca! Ale ze wszystkim można sobie poradzić, jeśli jest wola po obu stronach. My mamy syna.

Jeśli byłaś lub jesteś w związku z uzależnionym mężczyzną, podziel się swoimi doświadczeniami

Reklama

Najlepsze tematy