Przejdź na stronę główną Interia.pl

Dzieci dopiero po olimpiadzie

Gdyby kilka tygodni temu ktoś powiedział jej, że wygra "Taniec z Gwiazdami", uznałaby to za żart.

- Dojście do finału było abstrakcją. A wygrana... To dla mnie szok! - wyznaje skromna tyczkarka ze Szczecina, Monika Pyrek (30), chwilę po odebraniu Kryształowej Kuli.

Chciała odpocząć od dresów i trampek

Reklama

Wcześniej Monika dwukrotnie odmawiała producentom popularnego show. - Przygotowywałam się do olimpiady, a później mistrzostw świata - tłumaczy tyczkarka. Potem przyszedł sezon obfitujący w kontuzje i doszła do wniosku, że występ w "Tańcu z Gwiazdami" będzie świetnym odpoczynkiem od treningów, szansą nabrania dystansu do sportu. - Chciałam się bawić, nauczyć nowych rzeczy. I na chwilę wyjść z dresów i sportowych butów. Kusiło mnie założenie sukienek i malowanie się - opowiada.

Przyznaje, że w trakcie trwania show miała chwile zwątpienia, bo treningi taneczne okazały się dużo bardziej męczące, niż przypuszczała. - Chciałam nawet zrezygnować. Wtedy odwiedzili mnie przyjaciele: Wiola Frankiewicz, Tomek Majewski i Piotrek Małachowski. I znów poczułam siłę - opowiada Monika.

- Taniec to była cudowna przygoda - dodaje. "Była", bo dla Moniki, choć mówi to z żalem, przyszedł teraz czas na powrót do tyczkarskich treningów. Za kilka dni wyjeżdża na zimowy obóz przygotowawczy. Oczywiście, jak zawsze będzie jej towarzyszył piesek Rocky, którego tyczkarka dostała od swojego menedżera, a prywatnie ukochanego Norberta Rokity, jako pocieszenie za brak medalu olimpijskiego w Pekinie, o którym tak marzyła.

- Gdy jestem poza domem, nie czuje się przy Rockym tak samotna - wyjawia Monika. Pupil doskonale wpisuje się w reżim treningowy, bo sam startuje na krajowych i międzynarodowych konkursach. - Kiedy miałam kontuzję i niewiele sukcesów w poprzednim sezonie, Rocky uratował honor naszego domu i wygrał cztery wystawy! - chwali go tyczkarka. - Ale na olimpiadzie w 2012 postaram się mu dorównać - żartuje. Monika bowiem w sporcie zdobyła niemal wszystko: 5 medali mistrzostw świata i 3 mistrzostw Europy, 20 złotych medali mistrzostw Polski, rekord Europy i 69 rekordów Polski.

- Brakuje mi jednak tego najważniejszego medalu, właśnie z Igrzysk Olimpijskich - mówi.

Z Norbertem chcieliby "wyławiać" talenty

Przed wyjazdem na obóz Monika chce jednak jeszcze spędzić trochę czasu w świeżo wyremontowanym mieszkaniu z Norbertem, bo przez ostatnie tygodnie wiele czasu dla ukochanego nie miała. Starszy od niej o 15 lat Norbert, kiedyś trenował biegi, później jako jeden z pierwszych w Polsce, zajął się marketingiem sportowym. Z Moniką poznali się 8 lat temu.

- Mamy podobne podejście do życia. Imponuje mi też to, że potrafi się mną opiekować - opowiada Monika. Uśmiecha się zagadkowo, a po chwili wybucha śmiechem. Przypomina sobie, jak przyniósł jej zaręczynowe słoneczniki. Spała, a gdy chciał podejść po cichu i położyć je na poduszce, potknął się i runął z nimi na łóżko.

Norbert ma z wcześniejszego związku dwójkę dzieci, 17-letniego Antka i o sześć lat młodszą Marysię. Oboje szybko zaprzyjaźnili się z Moniką, odwiedzili ją nawet podczas jednego z odcinków "Tańca z Gwiazdami". Antek śmieje się, że jeżeli Monika szybko nie skończy kariery, to będzie miał wcześniej swoje dzieci, niż przyrodnie rodzeństwo.

- Oczywiście, że myślimy o dzieciach. Chciałabym mieć rodzinę. Przyjdzie na to czas po Igrzyskach Olimpijskich w Londynie, gdy zakończę karierę - ripostuje Monika. Będzie miała wtedy 32 lata.

I co dalej? Show-biznes? - Pięć lat temu obroniłam pracę magisterską o problemach prawnych i administracyjnych dopingu w sporcie na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego. Działam w strukturach zawodniczych w komitetach olimpijskich i lekkoatletycznych. Chcielibyśmy z Norbertem zająć się promowaniem młodych talentów. Na pewno nie zostanę trenerem! Nie mam kwalifikacji, poza tym kolejne lata po 300 spędzanych poza domem dni!? O nie! - śmieje się.

KB

Życie na gorąco 48/2010

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje