Przejdź na stronę główną Interia.pl

Do ślubu wiózł ich sam Ibisz

Dystans i optymizm pomogły im przetrwać niejedną trudną chwilę.

Kiedy jesienią 1996 roku się pobierali, to Paulina Smaszcz (38) była znaną prezenterką, a Maciej Kurzajewski (38) jednym z redaktorów wiadomości sportowych. To dla Pauliny przed kościołem Najświętszego Zbawiciela w Warszawie na długo przed zaślubinami zgromadziły się tłumy, z całym zastępem prezenterów TVP na czele.

Przebojem w nowe życie

Reklama

Goście już nerwowo zaczęli przestępować z nogi na nogę, gdy ktoś krzyknął: "Jadą!". Po chwili z piskiem opon przed kościołem zatrzymała się zabawnie przystrojona toyota i wysiadł z niej... Krzysztof Ibisz! "Niemożliwe", przeleciało przez tłum. Po chwili wszystko było jasne.

Kierowca Ibisz otworzył tylne drzwi i pokazała się roześmiana Paulina i młody, lekko onieśmielony Maciej. Zabawny żart z "kierowcą" pokazał, że para ma dystans do siebie. Paulina podkreśliła to jeszcze występując nie w bieli, a w ekscentrycznej niebieskoperłowej sukience przywiezionej z Paryża i wianku z niebieskich róż.

Ten dystans i optymizm, z którym weszli na nową drogę życia, pomógł im później przetrwać niejedną trudną chwilę. Gdy okazało się, że będą mieli dziecko, ona straciła pracę, a ciąża była trudna i wymagała leżenia. Kiedy Franek (14) przyszedł na świat, udało im się zamienić mieszkanie na większe.

Po dłuższej przerwie Paulina znalazła dobrze płatną pracę w innej branży. Znów wszystko im się układało. Z myślą o powiększeniu rodziny kupili segment pod Warszawą. Wtedy spotkał ich kolejny cios - Paulina straciła ciążę. Dopiero 5 lat temu doczekali się drugiego synka Julka.

Dziś pragną już jedynie zdrowia dla rodziny

Ich życie się odmieniło, gdy Maciek dostał posadę prowadzącego show "Gwiazdy tańczą na lodzie". Nagle stał się największą gwiazdą TVP. Kiedy program się skończył, Dwójka zaproponowała mu prowadzenie jednego z bloków tematycznych w "Pytaniu na śniadanie" i prowadzenie "Kocham Cię, Polsko".

Maciej dobrze wykorzystał swój czas, mówiło się, że zarabiał nawet milion złotych rocznie. Dzięki temu małżonkowie zamienili segment na dom pod lasem w tej samej okolicy. Dziś twierdzą, że finansowo nie marzą już o niczym. Pragną jedynie zdrowia i szczęścia dla synów.

MH

Życie na gorąco 40/2011

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje