Przejdź na stronę główną Interia.pl
Do czego doprowadzi tęsknota?

Alicja Bachleda-Curuś i Sebastian Karpiel-Bułecka

Jest jeszcze nadzieja, że wszystko poukładają…

Wieczór tuż przed koncertem zespołu Zakopower. Lider grupy, Sebastian Karpiel-Bułecka (37), nie rozstaje się z telefonem. Choć ma wyciszony dźwięk w komórce, koledzy wiedzą, że wciąż dostaje SMS-y, najczęściej gdy zbliża się wieczór. W Los Angeles jest wtedy późny poranek.

Reklama

Kto do niego pisze? Komu on odpisuje z takim zaangażowaniem? Nietrudno zgadnąć, że to Alicja Bachleda-Curuś.

Sebastianowi rozjaśnia się wtedy twarz, a w oczach pojawia błysk. Najbardziej cieszą go zdjęcia pani Alicji i małego Henry’ego Tadeusza (4). Zapytany niedawno o to, czy w jego życiu jest kobieta, którą kocha, odpowiedział: - Jest. I wszystko bym jej powiedział. Ale na razie rozmawiamy na odległość.

Widać wyraźnie, że te rozmowy na odległość kosztują ich coraz więcej wyrzeczeń...

Głowę Alicji coraz częściej zaprzątają myśli o powrocie do kraju. W Krakowie ma rodziców, sprawdzonych przyjaciół jeszcze z liceum, koleżanki, które mają dzieci w podobnym wieku co jej synek. Kiedy Zuzanna Grabowska (30), córka aktora Andrzeja Grabowskiego (62) zapytała na Facebooku, kto z Krakowa może pożyczyć jej fotelik samochodowy dla dziecka, pierwsza zgłosiła się właśnie Alicja!

Jej koleżanka po fachu Weronika Rosati (30) właśnie udowodniła, że można wieść życie w Polsce u boku znanego aktora i nie zaniedbywać przy tym zagranicznej kariery. Większość przesłuchań do ról w światowych produkcjach odbywa się dzisiaj przez internet. Aktor uczy się kwestii i odgrywa ją na żywo przed kamerą zainstalowaną w komputerze. Jeśli się spodoba producentom, wsiada w samolot i leci podpisać kontrakt. Plany zdjęciowe trwają kilka tygodni i zaraz po ich zakończeniu można wracać do swoich bliskich.

To kusząca perspektywa dla Alicji, która nie chce opuszczać Los Angeles bez zgody irlandzkiego aktora Colina Farrella (37), ojca jej synka. Tym bardziej, że aktor ostatnio bardzo się angażuje w wychowanie synów: Henry’ego właśnie i chorego na zespół Angelmana Jamesa (11). Każdej swojej byłej ukochanej kupił dom blisko siebie, w Los Angeles, dzięki czemu widuje się z synami niemal codziennie. Zawozi ich do szkoły i do przedszkola, odrabia z nimi lekcje. Nie będzie więc zachwycony, jeśli Alicja zdecyduje się wrócić do Polski.

Co na to Sebastian? - Dom tworzą ludzie, jego rdzeniem jest rodzina, więc może się tak przytrafić w moim życiu, że pójdę za kimś, kogo spotkam - mówił niedawno w wywiadzie.

Oznacza to, że dla miłości gotów jest porzucić swój dom w Kościelisku koło Zakopanego, w którym mieszka w sąsiedztwie siostry i kuzynów. Alicja z kolei deklarowała, że jej korzenie są w Polsce i na pewno tu wróci, choć jeszcze nie teraz. Może więc muzyk pójdzie za głosem serca i przeprowadzi się do Los Angeles? Wszak jego mama przez długie lata mieszkała w Ameryce. Wielokrotnie ją tam odwiedzał, więc życie za oceanem nie jest mu obce.

W Waszyngtonie też mieszka jego przyjaciel - ksiądz, który jest dla niego wsparciem w trudnych momentach. Z pewnością udzieliłby zakochanym ślubu. I może to jest najlepsze rozwiązanie? Uroczystość za oceanem uchroniłaby parę przed atakiem paparazzich w Polsce...

JA

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje