Przejdź na stronę główną Interia.pl

Danuta Stenka i Janusz Grzelak: W odwróconych rolach

Przeszli już wszystko – i kłopoty finansowe, i depresję Danusi. Dzięki miłości potrafią wyjść z każdej opresji.

Wiedzą, że żyją w okrutnych czasach, gdy rodziny rozpadają się, bo jedno wymienia drugie na nowszy model. Tym bardziej cenią to, co przez ponad 20 lat udało im się zbudować. Wzajemnie uczyli się siebie, kompromisów, sztuki tolerancji. Dziś dają sobie dużo wolności.

Reklama

- Nikt nikogo nie sprawdza, do niczego nie zmusza. Nie ma pytań: Dlaczego dopiero wracasz? - zdradza Danuta Stenka (52), autorka niedawno wydanej książki "Flirtując z życiem".

Nigdy ze sobą nie rywalizowali

Poznali się w Toruniu na festiwalu teatralnym. - Siedziałem ze znajomymi w klubie, a tu nagle wchodzi mój kolega z jakimś zjawiskiem. Musiałem zrobić strasznie głupią minę, bo od razu powiedział: "Odpuść sobie, stary to dziewczyna nie do zdobycia"- wspomina Janusz Grzelak.

Po 15 minutach znajomości zaproponował jej wyjazd na wakacje. - Wkurzył mnie ten szczeniak - smukły, wysoki, wyglądał wtedy na nie więcej niżosiemnastkę. Wkurzył mnie tym bardziej, że wpadł mi w oko - zdradza Danuta Stenka. On jednak nie odpuszczał. Dopiął swego. - I nagle któregoś dnia pomyślałam: "On będzie moim mężem".

Po studiach aktorskich zamieszkali razem w Poznaniu. - Rywalizacja zawodowa nigdy między nami nie istniała. Moje sukcesy Janusz traktował jak swoje własne, w autentycznej radości nie było miejsca na zazdrość - dodaje Danuta. Wkrótce na świecie pojawiła się Paulina, a po kilku latach Wiktoria.

Kłopoty finansowe sprawiły, że Janusz rozstał się z aktorstwem. - Postanowiłem zmienić zawód, poprawić standard życia i dać szansę jej - mówi o Danusi. Okazuje się, że było warto. Został specjalistą w doradztwie finansowym i wcale tego nie żałuje. Czasami tylko, gdy widzi żonę na ekranie w objęciach innego, czuje zazdrość. - Nie wspomnę już o scenach erotycznych - dodaje Janusz.

To on, gdy córki były małe, zawoził je do szkoły, na zajęcia dodatkowe, po pracy robił zakupy. - Jeżeli chodzi o czas, to rzeczywiście Danusia jest mamą niedzielną - mówi Janusz. - Nie da się ukryć, że role są u nas odwrócone. Często, gdy dzieci wracają ze szkoły, ja właśnie wychodzę do teatru na spektakl - mówi Stenka. - Za to jej krótkie wieczorne rozmowy dają im więcej niż moje wielogodzinne. Są tematy, na  które dorastająca dziewczyna z najlepszym ojcem nie porozmawia.

Życie w ciągłym biegu, dążenie do perfekcji, stres, brak odpoczynku przypłaciła w końcu depresją. - Wiedziałam, że nie wyjdę z tego sama, nie dam rady - opowiada szczerze aktorka. Początkowo myślała, że nauczy się tak funkcjonować, przywyknie. Niestety, bezsenność pojawiała się coraz częściej. - Płakałam albo budziłam męża. Janusz próbował pomagać, usypiał mnie - dodaje.

Wyhamowała, stała się bardziej asertywna. Przestała się skupiać wyłącznie na karierze. Częściej myśli o sobie, o nauce języków obcych, o gotowaniu. - Teściowa gotuje i świetnie to robi. Ja zadowoliłam się rolą dochodzącej podkuchennej. I tak jest do dziś, choć do kuchni wkroczyły już moje córki.

Pewnie kiedyś pojawią się wnuki i jakże by tak, babcia, do której nie można wpaść na jakieś pyszności. Muszę wziąć się do roboty - mówi Stenka.

I. Kraft

Dowiedz się więcej na temat: Danuta Stenka | Janusz Grzelak

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje