Przejdź na stronę główną Interia.pl
Co zwycięży: duma czy sentyment?

Olga Frycz

Podkreśla, że swojemu ojcu zawdzięcza głównie dobre geny. W jej życiu zaczął być obecny dopiero niedawno...

Nie dostała się do szkoły teatralnej, nie była nawet na profesjonalnych kursach aktorskich. Mimo to kręci po kilka filmów i seriali rocznie. Młode aktorki, widząc, że Olga Frycz (27) stara się o tę samą rolę, czasem wręcz rezygnują z castingu. Producenci wychwalają ją, że ma talent tak wielki, jak jej ojciec, Jan Frycz (59).

Wszystko zaczęło się od buntu i przekory

Reklama

Aktorka nie lubi być porównywana ze swoim ojcem. Jako nastolatka buntowała się, gdy w jakikolwiek sposób była z nim kojarzona. Czasem żartobliwie mówiła, że została aktorką nie tylko na przekór profesorom, którzy nie przyjęli jej do szkoły filmowej, ale przede wszystkim wbrew swojemu ojcu. Miała do niego żal tak wielki, że nawet nie próbowała dbać o pozory.

Poczucie krzywdy nie pozwalało jej na dobre emocje w stosunku do ojca. Nie mogła wybaczyć mu tego, że z dnia na dzień zostawił jej mamę z piątką dzieci.

Olga miała wtedy dziewięć lat i uwielbiała swego ojca. Był jej bohaterem, w dodatku z pierwszych stron gazet. Bez skazy. Dlatego jego nagłe odejście było dla niej tak silnym szokiem. Nie rozumiała, dlaczego nagle ojciec postanowił rzucić jej matkę i dotychczasowe życie. Co prawda była przyzwyczajona do jego częstych nieobecności w domu, ale przecież zawsze wracał. Gdy z walizką odchodził na zawsze, dziewczynce zawalił się świat. Spotkała go dopiero po ośmiu latach. Wpadli na siebie niespodziewanie, gdy była na wagarach na krakowskim Rynku. Ale gdy potem próbował nawiązać z nią kontakt i znowu poczuć się ojcem, ona nie chciała o tym słyszeć.

Czarę goryczy przelał fakt, że ojciec nie popierał jej aktorskich planów. W Krakowie mówiono nawet, że to pan Jan "szepnął słówko" członkom komisji, by na egzaminach do szkoły teatralnej Olgę potraktowali wyjątkowo surowo. Gdy po egzaminach, których nie zaliczyła, Olga dowiedziała się o działaniach ojca, wpadła we wściekłość. Obiecała sobie, że zrobi wszystko, by zostać aktorką!

- Potrzeba było dużo czasu, żeby ich relacje się ociepliły. Olga wydoroślała, dojrzała. Wciąż uważa, że ojciec skrzywdził jej mamę, ale nie nosi już urazy w sercu. Spędzili nawet razem ostatnie święta. Ojciec jest z niej dumny - mówi jej koleżanka. Choć pani Oldze nie brakowało bolesnych doświadczeń, aktorka chętnie wraca pamięcią do lat dzieciństwa. Stara się jednak wspominać tylko dobre chwile. Ludzi, których spotykała, miejsca.

Przełamie się i pójdzie po pomoc do ojca?

Czule wspomina m.in. mieszkanie w Krakowie przy ulicy Królewskiej, w którym się wychowywała. Bolało ją, gdy mama zdecydowała się je sprzedać, bo było za duże i za drogie w utrzymaniu. Sentymentalna Olga chciałaby je odzyskać. Chce przeznaczyć na to honoraria z ostatnich produkcji, w których grała. Ale to wciąż za mało...

- Bardzo zależy jej na tym mieszkaniu, a sama nie da rady go kupić. Spłaca kredyt za mieszkanie w stolicy. Myśli o tym, by o pożyczkę poprosić ojca. Wierzy, że ją zrozumie i jej pomoże - mówi jej znajoma. Poza tym byłby to dobry test jego intencji.

M. Raj

Dowiedz się więcej na temat: Olga Frycz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje