Przejdź na stronę główną Interia.pl

Bogini domowego ogniska

Z pyskatej seksbomby krytykującej młode matki po narodzinach córki sama zmieniła się w gruchającą, udomowioną mamusię...

Szpilki od Louboutina, spódniczka mini i czerwona szminka - ten żelazny zestaw uwodzicielki poszedł w odstawkę. Teraz Anna Mucha (31) z zapałem kompletuje niezbędnik młodej mamy: przytulanka, kocyk, grzechotka...

Reklama

Aktorka nie kryje, że jest zwariowana na punkcie swojej córki Stefanii. - To najlepsze, co mogło mnie spotkać- mówi w wywiadach. A przecież jeszcze niedawno Ania miała w pogardzie młode matki "pachnące mlekiem" i "zachwycone byle grzechotką". Czyżby bogini seksu zmieniła się w boginię domowego ogniska?

"O matki! Co się z wami dzieje? Gdzie są te urocze, otwarte na świat dziewczyny, z którymi można było przy kawie godzinami siedzieć i rozmawiać? Gdzie wrażenia z ostatniej wystawy, gdzie refleksje na temat filmu w kinie, gdzie podpowiedź, po jaką książkę warto sięgnąć? Mózg wam się zlasował i jest gęstości kaszki manny!" - grzmiała Ania na blogu, kiedy była bezdzietną singielką. Ale po narodzinach Stefanii jej perspektywa zmieniła się o 180 stopni...

Seksbomba w klubie dla matek

Teraz przekonała się na własnej skórze, że choć jej partner Marcello Sora pomaga jej w opiece nad córką, jako młoda mama nie może sobie pozwolić na długie pogaduszki przy kawie, bo dziecko ciągle domaga się jej uwagi. Zamiast brylować tak jak dawniej w modnych klubach, aktorka odkrywa dziś uroki... klubu dla matek z dziećmi, do którego zabiera córkę. Ostatnio polubiła kawiarnię Mama Mia na warszawskim Ursynowie, gdzie Ania pije cappuccino, a Stefania mleczko. - Trzeba zacząć oswajać takie miejsca - kwituje aktorka.

Kiedyś zarzucała matkom, że nie mają czasu na kino, teraz odkryła, że nie jest łatwo wybrać się tam z niemowlakiem. Ania narzeka, że seanse dla mam są tylko raz w miesiącu, więc woli swój Domowy Klub Filmowy, czyli kanapę plus DVD. Zamiast biegać za nową parą Louboutinów, pasjonuje się zakupami w sklepie "Muppet Shop", w którym zamawia śliczne mebelki i zabawki do pokoiku córki. - Dopieszczam wszystkie szczegóły, płacę za to ciężkie pieniądze - mówiła gwiazda w "Dzień Dobry TVN". 

Jej Stefania musi mieć wszystko, co najlepsze! Jeszcze niedawno pisała do matek: "Dziewczyny! Wracajcie do tego świata! Noście na sobie Chanel, buty na wysokim obcasie, wychodźcie z domów po 20.". Dziś jej samej nie śpieszy się wcale, by wrócić do świata show-biznesu. - Teraz chcę być z moją córką - mówi Ania. Już nie delektuje się frykasami na salonach, tylko zajada się własnoręcznie upieczonym ciastem marchewkowym.

- Jestem perfekcyjną panią domu - śmieje się. I nie paraduje w kreacjach Chanel, tylko w puchowej kurtce, a zamiast ambitnych lektur czyta artykuły o karmieniu piersią i kupuje książki o skrzatach. Ale jej mózg nie zmienił się w kaszkę manną, Ania po prostu dojrzała...

P. Lupa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje