Przejdź na stronę główną Interia.pl

Agnieszka Więdłocha: Bo ja taki mały urwis byłam!

Miała pseudonim "Rządzicha", bo zawsze stawiała na swoim. Nie lubiła Britney Spears i Kelly Family. Była prymuską i niezłą zadymiarą. Przeszła do historii szkoły...

Kraina mojego dzieciństwa to Łódź. Mieszkaliśmy z rodzicami i bratem w domu na przedmieściach. Wokół było bardzo zielono - łąki, las. Wychowałam się w domu pełnym ciepła i miłości. Miałam cudowne relacje z mamą. Od zawsze była najbliższą mi osobą. A po ukochanym tacie odziedziczyłam lwią część charakteru. Pewnie dlatego tak często się przekomarzamy", śmieje się Agnieszka. Z młodszym bratem Piotrkiem dbali o poziom decybeli w domu. Rodzeństwo potrafiło się kłócić do upadłego! "A rodzice zawsze brali jego stronę, bo był młodszy! Uważałam to za wielką niesprawiedliwość i przysięgłam sobie, że kiedy sama będę miała dzieci, zawsze będę stawała po stronie starszego", mówi. I zaznacza, że dziś, kiedy oboje z bratem są już dorośli, ich relacje bardzo się poprawiły. "Możemy na siebie liczyć", uśmiecha się.

Reklama

Agnieszka miała przydomek "Rządzicha", bo zawsze stawiała na swoim. W czwartej klasie podstawówki zmusiła rodziców do podpisania umowy. "Bardzo chcieliśmy z bratem mieć zwierzaka, na co rodzice nie chcieli się zgodzić. Wpadłam więc na pomysł, żeby ich do tego zmusić. Sporządziłam dokument, w którym zobowiązali się do tego, że w ferie dostaniemy z Piotrkiem królika. Oczywiście po miesiącu już o tym zapomnieli, więc gdy zaczęły się ferie, wyjęłam z teczki cyrograf i zapytałam: »Jesteście odpowiedzialnymi rodzicami czy nie?« I już nie mieli wyboru - pojechaliśmy po królika! Wiedziałam, jak ich przechytrzyć. A oni mieli ze mną niezły ubaw", przyznaje.

W tam tym czasie przyszła aktorka planowała karierę dyrektora zoo. "Zawsze kochałam zwierzęta Królik, którego wymusiłam na rodzicach, żył aż dziesięć lat. Często chodziłam do zoo, myślałam, że to byłaby wymarzona praca dla mnie", mówi. Jej drugą wielką miłością była muzyka. "Uwielbiałam The Police, Tool i Pink Floyd. Od najmłodszych lat lubiłam mocną muzykę i nie przekonywała mnie popularność Britney Spears i Spice Girls. Kiedy dostałam od cioci kasetę The Kelly Family, zupełnie nie wiedziałam, co z nią zrobić. Namiętnie chodziłam za to z koleżankami na koncerty Comy. Byłam i jestem rockową dziewczyną", mówi gwiazda.

Choć z pozoru wydawała się otwartym dzieckiem, tak naprawdę była bardzo nieśmiała i wrażliwa. "Wszystko nadrabiałam aktywnością. Im więcej miałam pomysłów i zajęć, tym bezpieczniej czułam się sama ze sobą. Chodziłam więc na angielski, niemiecki, informatykę, fotografię, tenis i zajęcia teatralne. Skończyłam szkołę muzyczną. Chciałam spróbować wielu rzeczy", mówi aktorka. Wakacje często spędzała u dziadków w Szklarskiej Porębie. Dawali jej dużo swobody, którą często wykorzystywała. "Wymykałam się z domu i chodziłam po górach i lasach. Im bardziej się bałam, tym bardziej było to ekscytujące", wspomina. "Pod tym względem byłam niezłym urwisem!", żartuje.

----------

Agnieszka Więdłocha (27) - aktorka filmowa i teatralna. Popularność przyniosła jej rola Leny Sajkowskiej w serialu wojennym "Czas honoru". Jest aktorką Teatru im. Stefana Jaracza w Łodzi. Ostatnio możemy ją oglądać w hicie TVN "Lekarze", gdzie wciela się w szaloną Beatę. Jest laureatką m.in. Złotej Maski - łódzkiej nagrody teatralnej za najlepszy debiut sezonu.

Justyna Kasprzak

SHOW 9/2013

Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Więdłocha | Lekarze | Czas honoru

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje