Przejdź na stronę główną Interia.pl

Agnieszka Osiecka: Życie jest balem

Niebieskooka blondynka z warkoczem. Szara myszka, jak mówią o niej przyjaciółki. "Modelowa polska panienka z dworku o regularnych rysach z grubym blond warkoczem", pisze Urban. Jedna z najpopularniejszych postaci powojennej Warszawy. Celebrytka? Raczej anty. Bywalczyni, ale jakby od niechcenia. Nienachalna. A mimo to rzuca się w oczy.

 Nie przywiązuje wagi do stroju ani fryzur. Naturalna. Nie potrzebuje makijażu, żeby podkreślić błysk oka, ani modnego fryzjera, który uczesałby ją w modny w latach sześćdziesiątych natapirowany kok. Zawsze poza modą, co zresztą podkreśla w licznych wypowiedziach: "Najbardziej pasuje do mnie teoria wymyślona przez psychologów, według której kobiety najchętniej ubierają się tak, jak wtedy gdy miały dwadzieścia lat. Ja właśnie tak się noszę, najbardziej podobają mi się stroje, które można było kupić w Pedecie w 1958 roku, i strasznie mi przykro, że dziś są nieosiągalne w sklepach".

Reklama

Ostatni przyjaciel Osieckiej, André Hübner-Ochodlo, tak opisuje strój Agnieszki, gdy na początku lat osiemdziesiątych zobaczył ją po raz pierwszy: "Osiecka zaprosiła mnie do foyer Hotelu Europejskiego. Zobaczyłem kobietę dość nonszalancko ubraną, w grubych, śmiesznych skarpetach i długim płaszczu, choć było lato".

Kiedy zdarza się jej akurat wyglądać atrakcyjnie, wywołuje zdumienie i podziw. Jak podczas spotkania z Tyrmandem, gdy w kostiumie ze skaju w kolorze "wściekłej sałaty pojawia się" na placu Trzech Krzyży, Leopold Tyrmand na jej widok aż wysiada z samochodu. "Myślałem, że jesteś toporną samicą, a tymczasem jesteś Mussetem w fenomenalnych skórach!".

Jest piękną kobietą, ale nic sobie z własnej urody nie robi. Nie przywiązuje także znaczenia do dóbr materialnych - domów, mieszkań, biżuterii. Jedyne, co lubi, jak wspomina Daniel Passent, to dobre samochody. Ale kiedy zdarza się, że pożyczyła komuś auto, a ten ktoś je rozbija, nie interesuje się nim więcej. Dla jasności: ani tym, kto je rozbił, ani tym, co rozbite.

Przyjaźń nieosiągalna

"Osiecka jest najciekawszym towarzystwem, jakie można mieć w Warszawie. Kiedy mówi, wszystko w jej opowieściach ma stosowne proporcje, kulminację, pointę i starannie rozmieszczone olśniewające spostrzeżenia. Osiecka jakby pisze sobie w myślach rozmowy, obmyśla status i zakres kontaktów z ludźmi, reżyseruje klimat spotkań. To nie znaczy, że bywa mniej szczera niż przeciętnie. Jest intensywna w obcowaniu z ludźmi. Życie towarzyskie też wymaga zdolności, obmyślania i fachowej inscenizacji"- zauważa wyjątkowo niezłośliwy Jerzy Urban.

Gości mieszkania na Dąbrowieckiej, które dzieli z mamą od dzieciństwa i do którego przenosi się po rozstaniu z Passentem, niejednokrotnie dziwi skromny wystrój jej pokoju. Proste meble, żadnych antyków, na które przecież ją stać, żadnych wyszukanych ozdób czy cennych obrazów. Ale gdy zaprasza koleżanki - Krystynę Jandę, Zuzannę Łapicką i Magdę Umer na tak zwane egzekutywy - zawsze na stole pojawia się kawior i szampan.

"Agnieszka była u szczytu literackiej weny, więc zapewne była osobą zamożną nawet w ówczesnych socjalistycznych czasach - pisze Janusz Atlas w "Atlasie figur przeróżnych" - Całkiem nieźle funkcjonował ZAiKS i twórcy tej klasy co Osiecka bynajmniej nie przymierali głodem, chociaż ona żyła, jakby była bez grosza".

Bywa wszędzie - często spędza wieczory w SPATiF-ie, Ścieku, na teatralnych premierach i na festiwalach, w nadmorskich kurortach. A kiedy tylko się w jakimś miejscu pojawia, wynika z tego wiele dobrego - nawiązuje kontakty z kompozytorami, zapisuje na karteczkach rodzące się na poczekaniu wiersze, rzuca pomysłami. Twórczą wędrówkę zaczyna od dziennikarskiej praktyki w "Głosie Wybrzeża" w 1955 roku. W Gdańsku prosta droga wiedzie do teatrzyku Bim-Bom. Tam poznaje ludzi, którzy za chwilę wywrą wielki wpływ na polską kulturę: Zbyszka Cybulskiego, Bobka Kobielę, Kalinę Jędrusik, Jerzego Afansjewa, Wowo Bielickiego, Edwarda Pałłasza. Są już po premierowym spektaklu Ahaa.

Artystycznego bakcyla Agnieszka ma zresztą we krwi - jej ojciec, Wiktor Osiecki, jest pianistą, przed wojną był kierownikiem muzycznym teatru Praskie Oko, w latach 1958-1971 teatru Syrena. Wieczorami grywa w nocnych lokalach. Córkę wychowuje na artystkę - sztuka, a nie domowe obowiązki, ma być w jej życiu najważniejsza. Agnieszka od dziecka ma niebanalne, dojrzałe spostrzeżenia, co dzisiaj, gdy ukazały się jej Dzienniki z lat 1949-1950, zdumiewa: "Przyjaźń! Słowo wyrażające idealne uczucie. Trudniejsze do osiągnięcia niż miłość, bo jedynie platoniczne. Miłość może być zmysłowa, zwierzęca, może stanowić jedynie pociąg płci. Przyjaźń to właściwe jedynie człowiekowi uczucie, uczucie nieosiągalne, dalekie i krótkie jak życie i jak życie ważne, i jak życie święte i jedyne..."- pisze czternastolatka.

Ojciec zabrania jej czytać gazety, podsuwa za to wartościowe, jego zdaniem, polskie i niemieckie książki w rodzaju "Jednostka wybitna a szkoła", kładzie nacisk na naukę języków obcych, sport (Agnieszka świetnie pływa, gra w tenisa i ping-ponga), odkrywa przed nią piękno fotografii.

"Jestem tworem jego fantazji i pracy" wyznaje w "Zabiłam ptaka wlocie" (1970). Ale to on ją zawodzi; Agnieszka przeżywa szok, gdy dowiaduje się, że ten wyidealizowany ojciec porzuca rodzinę dla innej kobiety. Jest nią aktorka, a potem słynna wróżka, Józefina Pellegrini.

W "Rozmowach w tańcu" o "czarnym prezencie" od matki: "Odkąd pamiętam - uczyła mnie lęku. A raczej: z rozmysłem zarażała mnie własnym lękiem. A bała się wszystkiego: burzy, wiatru, pukania do drzwi. (...) A już najbardziej zależało jej na tym, żebym przeraźliwie bała się seksu. Dawno temu, kiedy miałam siedem czy osiem lat, szłam z mamą wieczorem przez park. Nagle zobaczyłyśmy całującą się parę. Mama szepnęła spanikowana: »Uciekajmy, prędko, nie patrz tam. To obrzydliwe «. Oczywiście, uciekłyśmy".

Ciepła i miłości będzie później szukała u mężczyzn i kobiet. Ale gdy je dostanie, będzie serwować się ucieczką. A kiedy sama zostaje porzucona, przeżywa katusze. Z kolejnych związków Osieckiej zawsze ktoś wychodzi poraniony - ona lub mężczyzna, czasem oboje.

Kochałam skrzydlatych

Pierwsze uczucie, do Marka Hłaski okaże się mrzonką, choć z planami matrymonialnymi w tle. Deklaracje Marka okazują się płonne, a jedyne, co jest pewne - to jego wyjazd z kraju. I choć nawet z zagranicy pisze do Agnieszki, że tylko ona może zostać jego żoną, na dobrą sprawę żadne z nich w to nie wierzy.

Ona nawet się zgadza, ale dla niego to wciąż jest gra - wystawia ją do wiatru i na kilka lat zapomina o jej istnieniu. "Wydawał mi się podobny do mnie, taki płowy, niebieski, był mi trochę za bardzo podszyty bratem. Uwodziła mnie jego dusza, nie uwodziło mnie jego ciało. Kochałam się wtedy w czarnych, zielonookich, skrzydlatych... Moje podobieństwo do Marka: nadmiar wyobraźni, a właściwie - nie, nie nadmiar: złe stosowanie wyobraźni. Skłonność do życia we śnie. On to czuł, dlatego mordował. Do realizowania fikcji na sobie samym, jak na króliku doświadczalnym. To jest tak, jakby doktor medycyny wypróbował wszystkie proszki na sobie samym... Ani Marek, ani ja nie żyliśmy autentycznie. Pisaliśmy swoje powieści własnym życiem" - podsumowuje po latach Osiecka.

W 1957 roku, gdy jedzie na studenckie winobranie do Francji, przemyca powieść Hłaski "Cmentarze". Zawozi ją do Maisons-Laffitte  i przekazuje Giedroyciowi, który doprowadza do wydania książki. Osiecka zostanie za to w PRL-u ukarana odebraniem paszportu, choć władze nigdy nie dowiodły jej udziału w tej sprawie. Będzie tym rozgoryczona i upokorzona. Służby bezpieczeństwa mocno się nią interesują, nadają jej pseudonim "Osa". Jest wzywana na przesłuchania, wypytywana o kontakty z Markiem i Giedroyciem. Przy jej ruchliwym trybie życia brak paszportu to dramat. "Złamała się więc i 18 września 1958 - napisała własnoręcznie kilkustronicowe, znajdujące się w jej teczce klasyczne, rytualne »pokajanie się«, odcinając się od Giedroycia, przyznając się do błędów"- pisze Joanna Siedlecka.

Ale paszport dostanie dopiero po siedmiu latach, po rozpaczliwym liście do Moczara: "(...) Hłasko się ożenił, ustała moja korespondencja z zagranicznymi znajomymi. Czy mogę odpowiadać za to, że znałam ludzi, których rysy zaczynają mi się zacierać?". Nie zmienia to faktu, że pod lupą przez cały czas są wszyscy jej mężczyźni - Hłasko, Frykowski, Jarecki...

Poza dłuższymi związkami przeżywa liczne romanse. Na jej liście jest Witold Dąbrowski, Andrzej Jarecki, Mieczysław Rakowski, Andrzej Wajda, Bułat Okudżawa i mężczyźni znani tylko z imienia, przygodni znajomi. Ma też grono oddanych przyjaciół, które często weryfikuje.

Przede wszystkim dotyczy to kobiet. Gdy mija fascynacja drugą osobą, odsuwa ją na dalszy plan i szybko o niej zapomina, ku zdziwieniu, a czasem rozpaczy, porzuconej. Stracić przyjaźń tak malowniczej, pełnej fantastycznych pomysłów osoby jak Agnieszka, kogoś, kto jeszcze niedawno wypełniał cały nasz czas, to niewątpliwie cios.

A Agnieszka już wchodzi w inne życie, może bardziej atrakcyjne, zaprzyjaźnia się na dobre i na złe. "Aaa, to teraz ty jesteś z tą Osiecką! Uważaj, córeczko, każda z nas miała u niej swoje pięć minut, ale to minie, ani się obejrzysz"- mówi Kalina Jędrusik zaproszona przez Magdę Umer na urodziny.

Daniel Passent, porzucony mężczyzna, ojciec jedynej córki Agnieszki, po latach rozszyfrował ten schemat. "Przyjaciół, przyjaciółki, kompozytorów, mężczyzn - Agnieszka większość tych ludzi po pewnym czasie zmieniała albo ci ludzie schodzili u niej na dalszy plan, z czego nie zawsze zdawali sobie sprawę. Stąd jest tyle przyjaciółek Osieckiej. To była sztafeta, żadna z tych przyjaciółek nie zdaje sobie sprawy, że biegła tylko na jednej zmianie. To samo dotyczy mężczyzn, tylko kobiety więcej o sobie opowiadają".

"(...) o jej hojności przyjaciele opowiadali cuda. Zakochiwała się nie tylko w mężczyznach, erotycznie, ale bardziej ulotnie - w wybranych ludziach, którzy ją czymś zachwycali, potrafili zaciekawić, i dlatego sadowiła ich na tym samym obłoczku wrażliwości. Podróżowała po kraju i świecie, odnajdywała jakieś anonimowe do tej pory animatorki kultury, bibliotekarki, pisarki z bożej łaski, jakby wyjęte z jej piosenek wariatki, które tańczą"- zauważa Atlas.

Jeśli zakocha się w mężczyźnie, odda mu się całkowicie, duszą i sercem. Jeśli wyjdzie za mąż, to na zasadzie "zaraz wracam". A gdy zdecyduje się na odwrót, nikt i nic nie jest jej wstanie ją powstrzymać - nawet pałac, który młodej parze: Agnieszce i Wojtkowi Frykowskiemu podaruje jego zamożny ojciec. Na nic zda się obietnica życia w dostatku wszelkim do końca życia.

Tak więc pierwsze małżeństwo zdolnej poetki  i naczelnego playboya w Łodzi trwa zaledwie kilka miesięcy. Sceny z życia małżeńskiego: "Ona się przechadzała alejkami, pomiędzy pięknymi różami, a Frykowski biegał z nożycami ogrodowymi, ścinał główki tych róż i odgrażał się, że zaraz zrobi to samo z kolegami mafiosami. Rył pod tymi różami, wpadał w furię, a ona płakała. Już kilka tygodni po ślubie chciała dać nogę".

Nie przetrwa roku również kolejne małżeństwo z młodym reżyserem, Wojciechem Jesionką. To niefortunnie ulokowane uczucie, znajomi z STS-u, z którymi Agnieszka jest mocno związana od 1954 roku, szepczą, że to jej sposób na zabicie miłosnej udręki po rozstaniu z Andrzejem Jareckim, reżyserem i współtwórcą tego teatru, który w końcu ożenił się z jej koleżanką, Anną Prucnal.

Po latach Osiecka uzna swój związek z Jareckim za jeden z ważniejszych w życiu, resztę określi mianem epizodów, wytworów "poetycznej i poetyckiej wyobraźni".

"Bez chwili wahania rzucałam się w mętne bajoro życiorysu Wojtka Frykowskiego, w sadzawkę Jesionki, a jeszcze przedtem - w farbowany, Markowy ocean. Mam skłonność do życia we śnie, do zmyślania sobie ludzi i sytuacji. Do urabiania życia na kształt teatru. Do nierzeczywistości. Wychodzę za mąż za nieznajomych, opowiadam o nieznajomych".

A innym razem: "Miałam zawsze skłonności do kręcenia się wokół chłopców, którzy nie bardzo kręcili się koło mnie. Ta skłonność to »mamusia « wielu moich piosenek (...)".

Najbardziej poraniona wychodzi ze związku z młodszym od siebie dziennikarzem "Polityki", Zbigniewem Mentzlem, dla którego to porzuciła Passenta i dziecko.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje