Każda para ma swoją normę przyjemności. 2 godziny bez stosunku to chyba niezły prognostyk pożycia małżeńskiego ?
Pokaż:
- chronologicznie
- drzewko
Sortuj:
- od najstarszych
- od najnowszych
Gra na czas (43)
Przeczytaj artykuł, którego dotyczy ten temat-
19.07.2011 (08:08)
-
19.07.2011 (08:13)
-
19.07.2011 (08:41)Jedna poni poszła do seksuologa z problemem braku stysfakcji. Gdy lekarz zajrzał jej między nogi to wykrzyknął O ho, ho... A echo mu odpowiedziało: O ho, ho...
-
19.07.2011 (08:48)~Narzeczony ;-)Każda para ma swoją normę przyjemności. 2 godziny bez stosunku to chyba niezły prognostyk pożycia małżeńskiego ? W czasie narzeczeństwa u nas też tak było :) po ślubie wszystko sie zmienia więc przestań się łudzić....
-
19.07.2011 (10:03)Mam na karku 40 i lubie baraszkowac w lozku conajmniej 12 godzin non stop w gotowosci nawet po kilku "strzalach" tak ze 2-3 razy w tygodniu. Jak nie z wlasna kobieta to mam kika "zaprzyjaznionych" Czy powineinem sie leczyc z nadmiernej checi zaspokojenia?
-
19.07.2011 (10:05)~Narzeczony ;-)Każda para ma swoją normę przyjemności. 2 godziny bez stosunku to chyba niezły prognostyk pożycia małżeńskiego ?baju baju. ... pogadamy po pierwszym dziecku, a ze swoja opinia przypomnij sie po rozwodzie :P
-
19.07.2011 (10:26)A ja z mężem kochamy się średnio co 2-3 dzień. Bywa, że po 2,3 razy dziennie ale raczej w weekendy, na wyjazdach, wakacjach, kiedy mamy czas dla siebie. To prawda, że po dziecku dużo się zmienia, po ślubie w moim przypadku nic się nie zmieniło...to raczej dziecko zmienia głównie nas kobiety-co wcale nie oznacza na gorsze. Wszystko zależy chyba od danego człowieka. Nasz sex trwa (sam stosunek) ok 10-20 minut nie licząc gry wstępnej, która trwa różnie, czasem mamy ochotę się pieścić długo a czasem jesteśmy tak podnieceni, że omijamy tę część:) I co dziwne, to mąż częściej lubi się pieścić przed! Czasem jednak bywa tak, że dany tydzień z różnych powodów (brak czasu, choroba, niemoc stres etc) nie pozwala nam na bliskość więcej niż 1-2 razy. I na tym właśnie polega miłość- nie mierzymy uczucia ilością stosunków... cieszymy się każdym poszczególnym uniesieniem. I oboje staramy się nie tylko zaspokajać siebie ale też drugą osobę. Życzę wszystkim narzeczonym, mężom, żonom idealnego współgrania w tej sferze. Rozmawiajcie o tym! Mówcie co was uszczęśliwia, czego niezbyt lubicie! Wtedy nie będzie problemów ani z ilością, ani z jakością ani orgazmem!
-
19.07.2011 (10:27)~WojtekMam na karku 40 i lubie baraszkowac w lozku conajmniej 12 godzin non stop w gotowosci nawet po kilku "strzalach" tak ze 2-3 razy w tygodniu. Jak nie z wlasna kobieta to mam kika "zaprzyjaznionych" Czy powineinem sie leczyc z nadmiernej checi zaspokojenia?
-
19.07.2011 (11:06)Na szczęście mój mężczyzna finiszuje dopiero po trzech godzinach........
-
19.07.2011 (11:10)~JaNa szczęście mój mężczyzna finiszuje dopiero po trzech godzinach........
A mój po dwóch dniach - i starczy ! -
19.07.2011 (11:16)~WojtekMam na karku 40 i lubie baraszkowac w lozku conajmniej 12 godzin non stop w gotowosci nawet po kilku "strzalach" tak ze 2-3 razy w tygodniu. Jak nie z wlasna kobieta to mam kika "zaprzyjaznionych" Czy powineinem sie leczyc z nadmiernej checi zaspokojenia?wa..l się erotomanie oby ci juz nigdy nie stanął albo żeby ci któraś z tych
twoich syfiastych brzydkich jak noc mężatek odgryzła to coś!!! -
19.07.2011 (11:41)~matka i żonaA ja z mężem kochamy się średnio co 2-3 dzień. Bywa, że po 2,3 razy dziennie ale raczej w weekendy, na wyjazdach, wakacjach, kiedy mamy czas dla siebie. To prawda, że po dziecku dużo się zmienia, po ślubie w moim przypadku nic się nie zmieniło...to raczej dziecko zmienia głównie nas kobiety-co wcale nie oznacza na gorsze. Wszystko zależy chyba od danego człowieka. Nasz sex trwa (sam stosunek) ok 10-20 minut nie licząc gry wstępnej, która trwa różnie, czasem mamy ochotę się pieścić długo a czasem jesteśmy tak podnieceni, że omijamy tę część:) I co dziwne, to mąż częściej lubi się pieścić przed! Czasem jednak bywa tak, że dany tydzień z różnych powodów (brak czasu, choroba, niemoc stres etc) nie pozwala nam na bliskość więcej niż 1-2 razy. I na tym właśnie polega miłość- nie mierzymy uczucia ilością stosunków... cieszymy się każdym poszczególnym uniesieniem. I oboje staramy się nie tylko zaspokajać siebie ale też drugą osobę. Życzę wszystkim narzeczonym, mężom, żonom idealnego współgrania w tej sferze. Rozmawiajcie o tym! Mówcie co was uszczęśliwia, czego niezbyt lubicie! Wtedy nie będzie problemów ani z ilością, ani z jakością ani orgazmem!
-
19.07.2011 (12:17)
-
19.07.2011 (12:29)Nie ma żadnych stałych wytycznych w tej dziedzinie.Kiedy nie widzimy się z moim facetem przez kilka dni to dopadamy się tam,gdzie akurat się spotkamy(samochód,przedpokój jego lub mojego mieszkania,park)i osiągamy satysfakcję w bardzo krótkiej chwili.Jesteśmy spragnieni siebie i aż kipi!Kiedy spędzamy razem ze sobą kilka dni z zrzędu,to wówczas różnie to bywa.Kochamy się wówczas kilka lub kilkanaście razy na dobę.Czasem pieścimy się dłużej,czasem krócej.Chodzi o to,by czerpać przyjemność obustronną.Czas się nie liczy!To nie zawody!!Dodam,że za każdym razem jest cudownie!!!Kochanie się z nim,to nawspanialsza sprawa na świecie!Moje potrzeby i jego wydolność idą w parze.
-
19.07.2011 (12:42)A ja mam partnerke, ktora w trakcie jednego mojego kochania (kiedys to byla srednia ok 10 - 15 min, czyli cienizna) potrafiła miec po 5 - 6 orgazmów, jak dodamy kilka w grze wstępnej to... Niestety teraz cos mi się "popsuło" i mam klopoty z seksem i ona ma ich teraz za mało..Przykra sprawa...
Reasumując - zapewniała mnie zawsze że nie udaje i sadze,że nie oszukuje, bo ile lat możnaby oszukiwać..Taka kobieta to dopiero skarb!Daje tyle radości i satysfakcji, choc jestem zwykłym przecietniakiem..Uwielbiam ją! -
19.07.2011 (13:18)hm, ale macie problemy.... Ja mam juz 30lat i w moim zyciu zero seksu. Tak bardrzo bym chciala zaznac tego uczucia, no ale nie ma z kim...Jestem singielka, a seks z przyjacielem i podobnymi typami nie wchodzi w ogole w gre....Wiec tak sobie zyje i marze i wielkim orgazmie...Czuje, ze mam potencjal, no ale coz...Potencjal nie idzie w parze z moja filozofia zycia....Pozostaje cieply strumien wody, ktory doprowadza mnie do wrzenia.
-
19.07.2011 (13:37)~pszczółkawa..l się erotomanie oby ci juz nigdy nie stanął albo żeby ci któraś z tych
twoich syfiastych brzydkich jak noc mężatek odgryzła to coś!!!~WojtekMam na karku 40 i lubie baraszkowac w lozku conajmniej 12 godzin non stop w gotowosci nawet po kilku "strzalach" tak ze 2-3 razy w tygodniu. Jak nie z wlasna kobieta to mam kika "zaprzyjaznionych" Czy powineinem sie leczyc z nadmiernej checi zaspokojenia?uwielbiam takie ostre kobietki ja ty;) podaj mi proszę twój adresik;) A nie
będziesz żałować pszczółeczko:D
-
19.07.2011 (13:43)~kobieta30hm, ale macie problemy.... Ja mam juz 30lat i w moim zyciu zero seksu. Tak bardrzo bym chciala zaznac tego uczucia, no ale nie ma z kim...Jestem singielka, a seks z przyjacielem i podobnymi typami nie wchodzi w ogole w gre....Wiec tak sobie zyje i marze i wielkim orgazmie...Czuje, ze mam potencjal, no ale coz...Potencjal nie idzie w parze z moja filozofia zycia....Pozostaje cieply strumien wody, ktory doprowadza mnie do wrzenia. tracisz i to bardzo wiele no ale odpowiedni partner też jest potrzebny
a nie taki , który zanim zacznie to już kończy. -
19.07.2011 (13:47)kilkanascie razy na dobe.?? buahhaha. masz poczucie humoru:-) i bardzo bujną wyobraźnie. co oznacza pewnie ze kochasz sie góra-2 razy na dzien z duzymi przerwami albo.?? jego sprzeci jest tak mikro ze nie czujesz zmeczenia nawwet po kilkunastu razach dziennie.:-) :-)umiesz rozsmieszac naprawde:-
). oj anka...anka..:-) -
19.07.2011 (13:49)[zdradzasz swoja kobiete? oblesny jestes staruszku.:-) bllee. współczuje jej
