mnie sie ten pomysl nie podoba. mam bardzo samodzielne dziecko, ale kiedy mialo 6 lat nie puscilabym jej za nic na taki oboz. i bardzo bym byla zla gdyby nauczycielka wywierala na mnie jakakowliwek presje. presje grupy. ostatnio jako jedyna w klasie otwarcie sprzeciwilam sie wzieciu udzialu w komputerowym programie majacym zachecic do czytania. kilkoro rodzicow patrzylo na mnie w szoku, ale kiedy przytoczylam moje argumenty, przylaczyla sie do mnie jednak spora grupka rodzicow i malina nie jest sama. a czyta w dwoch jezykach.
w wieku 6 lat malina jezdzila na obozy narciarskie, rano zabieral ich busik z opiekunkami i wracala o 16 do domu, podobnie jest z wakacyjnymi obozami angielkiego. dwa tygodnie z noclegami dla 6 latka to dla mnie taki ruski kolchozniany pomysl: popatrz, zycie bez rodzicow jest piekne, w grupie jest fajnie i wesolo.
kreskowki mozna krecic nocujac w domu. dziwie sie twojemu entuzjazmowi.
w wieku 6 lat malina jezdzila na obozy narciarskie, rano zabieral ich busik z opiekunkami i wracala o 16 do domu, podobnie jest z wakacyjnymi obozami angielkiego. dwa tygodnie z noclegami dla 6 latka to dla mnie taki ruski kolchozniany pomysl: popatrz, zycie bez rodzicow jest piekne, w grupie jest fajnie i wesolo.
kreskowki mozna krecic nocujac w domu. dziwie sie twojemu entuzjazmowi.



