To prawda, że to co nasuwa się pierwsze to matka zbrodniarka, Nie wiemy co działo się w jej psychice i nie wiem czy dowiemy się prawdy. Zachowanie może i ludzkie, ale dla mnie nie do ogarnięcia; inna psychika, inne zachowania...
Pokaż:
- chronologicznie
- drzewko
Sortuj:
- od najstarszych
- od najnowszych
Matka Magdy (30)
-
07.02 (09:50)
-
07.02 (11:54)GoyaaW ten sposób tłumaczę sobie tą całą szopkę z porwaniem...: wina lezy głębiej, ja myslę....ja wiem! że psychologowie, psychiatrzy policyjni dojadą so sedna sprawy, dojdą do przyczyn tej tragedii....młoda dziewuszka, aktywnie działająca katoliczka, pochodzaca z dysfunkcyjnej rodziny....Bartek...zakochanie...plany na przyszłość...nagle - nieplanowana ciąża....nie wierzę, ze nie obyło się wówczas bez wyrzutów ze strony ich rodzin, wypominek, awantur itp....dziewczyna czuje się winna(no bo nie chłop - standard)....pierwsze wwyrzuty sumienia, o to ze marnuje im życie, pytaniea co ze studiami, co z pracą, mieszkaniem etc....stres, płacz, strach, niedojrzałość obojga do bycia rodzicami...uczucie gdzieś zanika ustępując miejsca obwinianiu...narasta żal wzajemny, poczucie straconej młodości...tłamsi ją piętno zawiedzionych nadziei rodziców obojga...stres...przedwczesny poród...strach o dziecko, obwinianie się o problemy zdrowotne dziecka...MIESZKANIE Z TEŚCIAMI!! matka i dziecko pod czujnych okiem teściowej, która wie lepiej...jak trzymać, jak karmić itp. matka nie czuję się w pełni akceptowalna, nie czuje sie wystraczająco dobra, madra, kompetentna...nie ma wsparcia w swoich rodzicach, w matce....samotna...mąż gdzies obok....nie do końca czuje się głową rodziny...dla niego niewiele się zmieniło...mieszka z rodzicami, przy mamusi, jest gdzies obok tego wszystkiego....u Kasi zaczyna się depresja...kłótnie z teściami, frustracja narasta, może słyszy wypominki teściów, moze dają jej odczuć, ze powinna być im wdzięczna, że przyjęli ją, że zgodzili się na śłub cywilny, może uderzają w jej rodzinę, co sprawia jej bół....jest sam w domu, dziecko upada - ratuje je, ono umiera....strach jakiego nigdy nie cuzła, świadomość, ze straci wszystko, męża, rodzinę, boi się ich krzyków, ich wyzwisk.....zachowuje sie jak spłoszone zwierzę, które musi ratować swoje życie.....dla większości to irracjonalne zachowanie, ale niestety stało się....współczuje jej...
sugerujesz, że Madzia zmarnowała swojej matce zycie???? smiać się czy płakać nad takim pochyleniem? -
07.02 (12:28)Nie rozumiem...dlaczego bronimy PATOLOGII...
Tak jest to poatologia, jesli ktos powoduje smierc swego dziecka niechcąćy , a potem zakupuje je w lesie, nie wzywa karetki, lekarza, rodziny, i urzadza szopkę..
Nie intersuje mnie psychika tej kobiety, jej trudne dzieciństwo i inne pseudopsychologiczne dyrdymały.
Zachowała sie gorzej niż zwierzę.
A cały ten psychologiczny bełkot, jest usprawiedliwianiem patologii.
Dobrze,ze chociaz jest poczytalna, bo uniknela by kary.
Najbardziej w tej tragedii powinno nam byc szkdoa dziecka i jego straconego zycia, a NIE matki....litosci....
Moze jeszcze napiszmy ,ze calej tej tragedii było winne to dziecko,ze sie w ogole urodziło....
-
07.02 (12:31)jazofiaNie rozumiem...dlaczego bronimy PATOLOGII...Tak jest to poatologia, jesli ktos powoduje smierc swego dziecka niechcąćy , a potem zakupuje je w lesie, nie wzywa karetki, lekarza, rodziny, i urzadza szopkę..Nie intersuje mnie psychika tej kobiety, jej trudne dzieciństwo i inne pseudopsychologiczne dyrdymały.Zachowała sie gorzej niż zwierzę. A cały ten psychologiczny bełkot, jest usprawiedliwianiem patologii.Dobrze,ze chociaz jest poczytalna, bo uniknela by kary.Najbardziej w tej tragedii powinno nam byc szkdoa dziecka i jego straconego zycia, a NIE matki....litosci....Moze jeszcze napiszmy ,ze calej tej tragedii było winne to dziecko,ze sie w ogole urodziło....
Zofia, gdyby była niepoczytalna to inna sprawa, wtedy faktycznie nie potrafi się odróżnić dobra od zła. Ale tutaj jest inaczej. -
07.02 (12:36)GoyaaW ten sposób tłumaczę sobie tą całą szopkę z porwaniem...: wina lezy głębiej, ja myslę....ja wiem! że psychologowie, psychiatrzy policyjni dojadą so sedna sprawy, dojdą do przyczyn tej tragedii....młoda dziewuszka, aktywnie działająca katoliczka, pochodzaca z dysfunkcyjnej rodziny....Bartek...zakochanie...plany na przyszłość...nagle - nieplanowana ciąża....nie wierzę, ze nie obyło się wówczas bez wyrzutów ze strony ich rodzin, wypominek, awantur itp....dziewczyna czuje się winna(no bo nie chłop - standard)....pierwsze wwyrzuty sumienia, o to ze marnuje im życie, pytaniea co ze studiami, co z pracą, mieszkaniem etc....stres, płacz, strach, niedojrzałość obojga do bycia rodzicami...uczucie gdzieś zanika ustępując miejsca obwinianiu...narasta żal wzajemny, poczucie straconej młodości...tłamsi ją piętno zawiedzionych nadziei rodziców obojga...stres...przedwczesny poród...strach o dziecko, obwinianie się o problemy zdrowotne dziecka...MIESZKANIE Z TEŚCIAMI!! matka i dziecko pod czujnych okiem teściowej, która wie lepiej...jak trzymać, jak karmić itp. matka nie czuję się w pełni akceptowalna, nie czuje sie wystraczająco dobra, madra, kompetentna...nie ma wsparcia w swoich rodzicach, w matce....samotna...mąż gdzies obok....nie do końca czuje się głową rodziny...dla niego niewiele się zmieniło...mieszka z rodzicami, przy mamusi, jest gdzies obok tego wszystkiego....u Kasi zaczyna się depresja...kłótnie z teściami, frustracja narasta, może słyszy wypominki teściów, moze dają jej odczuć, ze powinna być im wdzięczna, że przyjęli ją, że zgodzili się na śłub cywilny, może uderzają w jej rodzinę, co sprawia jej bół....jest sam w domu, dziecko upada - ratuje je, ono umiera....strach jakiego nigdy nie cuzła, świadomość, ze straci wszystko, męża, rodzinę, boi się ich krzyków, ich wyzwisk.....zachowuje sie jak spłoszone zwierzę, które musi ratować swoje życie.....dla większości to irracjonalne zachowanie, ale niestety stało się....współczuje jej...
Musi ratować swoje życie??? Jej życie nie było zagrożone. Poza tym, czym innym jest zastanawianie się nad mechanizmami psychologicznymi, które faktycznie są złożone i mogą, ale uwaga nie muszą!, prowadzić do takich zachowań a czym innym umiejętność oceny dobra i zła i dokonania wyboru. Każdy, kto nie ma stwierdzonej choroby psychicznej lub nie działa w silnym wzburzeniu, ma możliwość oceny sytuacji. I ponosi konsekwencje za własne zachowanie. Daleka jestem od rzucania kamieniem w tę kobietę, ale równie daleka jestem od usprawiedliwiania jej zachowania trudnym życiem, niedojrzałością czy też skomplikowaną psychiką. -
07.02 (12:39)gretaZofia, gdyby była niepoczytalna to inna sprawa, wtedy faktycznie nie potrafi się odróżnić dobra od zła. Ale tutaj jest inaczej.jazofiaNie rozumiem...dlaczego bronimy PATOLOGII...Tak jest to poatologia, jesli ktos powoduje smierc swego dziecka niechcąćy , a potem zakupuje je w lesie, nie wzywa karetki, lekarza, rodziny, i urzadza szopkę..Nie intersuje mnie psychika tej kobiety, jej trudne dzieciństwo i inne pseudopsychologiczne dyrdymały.Zachowała sie gorzej niż zwierzę. A cały ten psychologiczny bełkot, jest usprawiedliwianiem patologii.Dobrze,ze chociaz jest poczytalna, bo uniknela by kary.Najbardziej w tej tragedii powinno nam byc szkdoa dziecka i jego straconego zycia, a NIE matki....litosci....Moze jeszcze napiszmy ,ze calej tej tragedii było winne to dziecko,ze sie w ogole urodziło....Zofia ma rację, bo jakoś to wygląda, że cała szopka już nie licząc wokół matki, to skupia się wokół Rutkowskiego, policji i bóg wie dalej wokół czego, a tu najważniejsze jest dziecko, które nie żyje, które nie dostało szansy... media widać o tym zapomniały. Już nie chce mi się słuchać o tej całej sprawie, bo oprócz żalu teraz działa to na mnie odpychająco.
-
07.02 (22:34)grecia pisze:"... Daleka jestem od rzucania kamieniem w tę kobietę, ale równie daleka jestem od usprawiedliwiania jej zachowania trudnym życiem, niedojrzałością czy też skomplikowaną psychiką." ...
To straszne, że cos podobnego pisze właśnie psycholog!!!!
-
07.02 (22:39)popieram. Myslę, że dziewczyna była zaszczuta. Świadoma swojej winy, ale bojąca sie reakcji rodziny. Dlatego też upozorowała porwanie.GoyaaW ten sposób tłumaczę sobie tą całą szopkę z porwaniem...: wina lezy głębiej, ja myslę....ja wiem! że psychologowie, psychiatrzy policyjni dojadą so sedna sprawy, dojdą do przyczyn tej tragedii....młoda dziewuszka, aktywnie działająca katoliczka, pochodzaca z dysfunkcyjnej rodziny....Bartek...zakochanie...plany na przyszłość...nagle - nieplanowana ciąża....nie wierzę, ze nie obyło się wówczas bez wyrzutów ze strony ich rodzin, wypominek, awantur itp....dziewczyna czuje się winna(no bo nie chłop - standard)....pierwsze wwyrzuty sumienia, o to ze marnuje im życie, pytaniea co ze studiami, co z pracą, mieszkaniem etc....stres, płacz, strach, niedojrzałość obojga do bycia rodzicami...uczucie gdzieś zanika ustępując miejsca obwinianiu...narasta żal wzajemny, poczucie straconej młodości...tłamsi ją piętno zawiedzionych nadziei rodziców obojga...stres...przedwczesny poród...strach o dziecko, obwinianie się o problemy zdrowotne dziecka...MIESZKANIE Z TEŚCIAMI!! matka i dziecko pod czujnych okiem teściowej, która wie lepiej...jak trzymać, jak karmić itp. matka nie czuję się w pełni akceptowalna, nie czuje sie wystraczająco dobra, madra, kompetentna...nie ma wsparcia w swoich rodzicach, w matce....samotna...mąż gdzies obok....nie do końca czuje się głową rodziny...dla niego niewiele się zmieniło...mieszka z rodzicami, przy mamusi, jest gdzies obok tego wszystkiego....u Kasi zaczyna się depresja...kłótnie z teściami, frustracja narasta, może słyszy wypominki teściów, moze dają jej odczuć, ze powinna być im wdzięczna, że przyjęli ją, że zgodzili się na śłub cywilny, może uderzają w jej rodzinę, co sprawia jej bół....jest sam w domu, dziecko upada - ratuje je, ono umiera....strach jakiego nigdy nie cuzła, świadomość, ze straci wszystko, męża, rodzinę, boi się ich krzyków, ich wyzwisk.....zachowuje sie jak spłoszone zwierzę, które musi ratować swoje życie.....dla większości to irracjonalne zachowanie, ale niestety stało się....współczuje jej...
-
08.02 (00:49)agatko:)))))... i nie każda osoba, która kocha zwierzęta kocha także ludzi...agatadrafilomeno, czy moge wyciagnac z tego wniosek, ze nie kazda osoba, ktora lubi zwierzeta jest dobrym czlowiekiem ?filomenagrecia, dobrze, że ty chociaż pojmujesz, że Hitler miał pokręconą psychikę. A wiesz, że lubił psy? gretaBiegli orzekli, że jest poczytalna i słowa do tej pory nie było o szoku, silnym wzburzeniu czy innych okolicznościach łagodzących. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że znamy to tylko z mediów, więc pewnie nie wiemy wszystkiego. Ale na miłość boską, myśląc w ten sposób, o którym piszesz, można usprawiedliwić każdą zbrodnię ( i nie chodzi mi teraz o w/w sprawę ). Hitler też miał pokręconą psychikę. I trudno to pojąć "pewnym" umysłom.
-
08.02 (14:59)filomenagrecia pisze:"... Daleka jestem od rzucania kamieniem w tę kobietę, ale równie daleka jestem od usprawiedliwiania jej zachowania trudnym życiem, niedojrzałością czy też skomplikowaną psychiką." ...To straszne, że cos podobnego pisze właśnie psycholog!!!!
Filcia, ach jakaś Ty przewidywalna w tej swojej małostkowości, nawet zaskoczyć w tym pluciu jadem nie potrafisz. Gdyby to było usprawiedliwienie, to działałoby też w sądzie a zapewniam Cię, że nie działa. Miłego dnia Ci życzę, serio. Twoje życie i tak musi być wystarczająco smutne, żeby życzyć Ci inaczej.





