Witam.Jestem mezatka od 17 lat.Moj maz to bardzo dobry czlowiek.Nie pije(nigdy nie widzialam go pijanego),nie pali kocha mnie i szanuje.Ma swoje wady,ale kto ich nie ma?Ja jestem takze kobieta z wadami.Oboje je akceptujemy.Zarowno moj maz,jak i ja mamy za soba nieudane malzenstwa.Nie mamy dzieci wspolnych.maz ma dwoje doroslych z pierwszego malzenstwa,ja nie mam dzieci wogole.Gdy skonczylam 40 lat skonczylo sie takze moje pozycie seksualne.Moj maz stal sie impotentem.Kilka razy namowilam go na wizyty lekarskie,ktore niewiele mu pomogly.Leki dzialaly ubocznie i nie spelnialy oczekiwan.Moj maz zrezygnowal i nie chcial juz slyszec o leczeniu.Prosilam go o inny rodzaj seksu,ale on to uwazal za ponizej poziomu.Zylam wiec przez 9 lat w celibacie.Pracowalam bardzo duzo,robilam kariere,ale nie spelnialam sie,jako kobieta.Dodam,ze zawsze dbalam o swoj wyglad,figure.Bylam i chyba jestem dobra zona.Przed kilku miesiacami nawiazalam romans.Poznalam wspanialego mezczyzne,z ktorym odkrylam seks na nowo.Spotykamy sie przynajmniej raz w tygodniu.Czesto idziemy razem na kawe,do kina.W tygodniu codziennie ze soba rozmawiamy przez telefon.On takze jest zonaty,nie ma swoich dzieci.Umowilismy sie,ze nie rozbijamy naszych malzenstw.Po tylu latach znow czuje sie kobieta,ale....Czy ja mam prawo do tego?
Komentarze
Pokaż:
- chronologicznie
- drzewko
Sortuj:
- od najstarszych
- od najnowszych
Zdradzilam? (9)
-
17.01.2010 (20:56)
-
01.02.2010 (13:20)oczywiście że masz prawo, każdy jest panem swojego losu!
każdy ma prawo spać z kim chce i kiedy chce.
wszyscy mamy prawo do wszystkiego do czasu, gdy nasze swobody nie ograniczają swobód lub praw innych...
czy w przypadku twojej impotencji (dajmy na to uszkodzeniu ukłądu nerwowego od pasa w dół), chciałabyś aby Twój (zakładamy sprawny wówczas) mąż pykał sobie coś na boku bo ma takie potrzeby?
O czym ja mówię? O prawdzie i sczerości w związku. Jeśli on to zaakceptuje to jes tok, są ludzie którzy dzielą związek na seks i pozostałe rzeczy i nie "trzymają" aprtnera skesulanego tylko przy sobie. -
02.03.2010 (12:13)Witaj! Przeczytałam bardzo dokładnie to, co napisałaś. I rzeczywiście, muszę przyznać, że jesteś w bardzo ciężkim położeniu. Nie będę Ci prawiła morałów, bo widzę, że i tak masz mnóstwo skrupułów. A chyba niepotrzebnie. Twój mąż, jako człowiek dorosły, poważny, wykształcony, z moralnymi zasadami, a przede wszystkim myślący, powinien był przewidzieć taki scenariusz. Jesteś atrakcyjną kobietą, która chce, a przede wszystkim podoba się. Chcesz prowadzić normalne życie. Także w sferze intymnej. I to jest zrozumiałe. I chyba rezygnując z dalszego leczenia i nie zgadzając się na inne formy zbliżenia, zdawał sobie sprawę, że Ty tego nie wytrzymasz.
Moim zdaniem, masz absolutne prawo do szczęścia. I do miłości. Bo rozumiem, że oprócz tego, że jesteś spełniona pod względem seksualnym, to również wiążą Was głębsze uczucia.
Iwohelmo! Trzymam za Was kciuki. Bo, tu może będę brutalna, ale nawet gdybyś odeszła od swojego męża, wcale bym się nie zdziwiła. Wybacz, być może Twój mąż jest dobrym człowiekiem. Ale to straszny egoista.
Pozdrawiam ciepło. :-)
-
19.03.2010 (14:28)Dziekuje za odpowiedzi i porady.Moj maz ma te okropna wade,ze byl,jest i z pewnoscia bedzie,egoista.Dawalam sobie z tym rade,ale w sprawach seksualnych nie.Nadal spotykam sie z moim"kochankiem" i jest mi coraz ciezej,gdyz zaczynam zdawac sobie sprawe,ze darze go uczuciem.Moj maz pracuje,dba o swoje hobby i od czasu do czasu idzie ze mna na kawe,kolacje w lokalu,czy tez organizuje wycieczki rowerowe.W lozku kladzie sie obok mnie i gaszac swiatlo mowi dobranoc.Czasami przytulam sie do niego i glaszcze go,aby po chwili uslyszec jego miarowy oddech.Wracam wiec na swoja polowke i zastanawiam sie dlaczego jeszcze jestesmy razem?Mysle,ze tu tez odgrywa pewna role moj egoizm lub tez wygodnictwo.Moj maz to czlowiek sprawdzony,ktory daje mi bezpieczenstwo.Jest bardzo lubiany i szanowany przez moja rodzine.Przede wszystkim moich Rodzicow.Jesli bym odeszla,co mam wszystkim powiedziec?Poza tym zamienilabym go tylko na mojego kochanka,ktory ma podobny charakter do mojego meza,ale on nie zostawi swojej zony i ja to respektuje.Dziekuje Ci "hanko57" za cieple slowa.
"Rosolzcurry".Witaj.Dziekuje i Tobie za slowa,ktore ja juz wielokrotnie analizowalam.Mysle tu o zamianie rol.Sadze,ze przede wszystkim dazylabym do zaspokojenia potrzeb mojego meza i wlasnych.Jest przeciez wiele mozliwosci uprawiania seksu.Nawet,gdy jest sie sparalizowanym.W kazdych sytuacjach zyciowych dotyczacych malzenskich relacji,trzeba checi dwojga.Inaczej nic z tego nie wyjdzie.Moj maz jest przekonany,ze skoro jestem Polka i wywodze sie nie tylko z katolickiego kraju,ale i takiej rodziny,nie stac mnie na zdrade.O ironio losu.Moze to i zabawne,ale zawsze tak mowil i gdy czasami mowilam,ze powinien sie liczyc z tym,ze kiedys zapragne seksu i go zdradze,odpowiadal,ze nie potrafie tego zrobic.Jakze sie mylil.Moj romans trwa,jak dlugo jeszcze nie wiem.Kiedys i mojemu kochankowi sie znudze.Moze i bedzie mi ciezko.Ryzykuje. -
18.05.2010 (13:33)"Jak Mantis religiosa!"
Ze wszystkimi wypowiedziami powyzej zgadzam sie jako mezczyzna jak najbardziej.
We wszystkich poprzednich wypowiedziach brakuje mi tylko jednego..........
...... refleksji nad soba sama!!!!!!!
Ok, nie mozna na to forum zaprosic do dyskusji drugiej strony - to jasne!
Ale nie mozna doszukiwac sie powodow tylko w stronie przeciwnej!
A gdzie jest pytanie "a moze powod jest jednak we mnie???"
Moja siostra i jedna z jej corek doprowadzily juz wielu swoich mezow i przyjaciol do rezygnacji ze wspolzycia seksualnego zgryzliwymi uwagami w obecnosci znajomych i rodziny, wysmiewaniem sie, ublizaniem, pewnie i wieloma innymi zachowaniami.
Ich partnerzy przestawali interesowac sie nimi po kilku miesiacach lub latach glownie ze wzgledu na to, ze pragnely one wiecznie i bez wzgledu na okolicznosci seksu, a kiedy ich partner nie nadazal, doprowadzaly go psychicznie do impotencji.
iwohelmaDziekuje za odpowiedzi i porady.Moj maz ma te okropna wade,ze byl,jest i z pewnoscia bedzie,egoista.Dawalam sobie z tym rade,ale w sprawach seksualnych nie.Nadal spotykam sie z moim"kochankiem" i jest mi coraz ciezej,gdyz zaczynam zdawac sobie sprawe,ze darze go uczuciem.Moj maz pracuje,dba o swoje hobby i od czasu do czasu idzie ze mna na kawe,kolacje w lokalu,czy tez organizuje wycieczki rowerowe.W lozku kladzie sie obok mnie i gaszac swiatlo mowi dobranoc.Czasami przytulam sie do niego i glaszcze go,aby po chwili uslyszec jego miarowy oddech.Wracam wiec na swoja polowke i zastanawiam sie dlaczego jeszcze jestesmy razem?Mysle,ze tu tez odgrywa pewna role moj egoizm lub tez wygodnictwo.Moj maz to czlowiek sprawdzony,ktory daje mi bezpieczenstwo.Jest bardzo lubiany i szanowany przez moja rodzine.Przede wszystkim moich Rodzicow.Jesli bym odeszla,co mam wszystkim powiedziec?Poza tym zamienilabym go tylko na mojego kochanka,ktory ma podobny charakter do mojego meza,ale on nie zostawi swojej zony i ja to respektuje.Dziekuje Ci "hanko57" za cieple slowa."Rosolzcurry".Witaj.Dziekuje i Tobie za slowa,ktore ja juz wielokrotnie analizowalam.Mysle tu o zamianie rol.Sadze,ze przede wszystkim dazylabym do zaspokojenia potrzeb mojego meza i wlasnych.Jest przeciez wiele mozliwosci uprawiania seksu.Nawet,gdy jest sie sparalizowanym.W kazdych sytuacjach zyciowych dotyczacych malzenskich relacji,trzeba checi dwojga.Inaczej nic z tego nie wyjdzie.Moj maz jest przekonany,ze skoro jestem Polka i wywodze sie nie tylko z katolickiego kraju,ale i takiej rodziny,nie stac mnie na zdrade.O ironio losu.Moze to i zabawne,ale zawsze tak mowil i gdy czasami mowilam,ze powinien sie liczyc z tym,ze kiedys zapragne seksu i go zdradze,odpowiadal,ze nie potrafie tego zrobic.Jakze sie mylil.Moj romans trwa,jak dlugo jeszcze nie wiem.Kiedys i mojemu kochankowi sie znudze.Moze i bedzie mi ciezko.Ryzykuje.
-
13.06.2010 (02:52)iwohelmaWitam.Jestem mezatka od 17 lat.Moj maz to bardzo dobry czlowiek.Nie pije(nigdy nie widzialam go pijanego),nie pali kocha mnie i szanuje.Ma swoje wady,ale kto ich nie ma?Ja jestem takze kobieta z wadami.Oboje je akceptujemy.Zarowno moj maz,jak i ja mamy za soba nieudane malzenstwa.Nie mamy dzieci wspolnych.maz ma dwoje doroslych z pierwszego malzenstwa,ja nie mam dzieci wogole.Gdy skonczylam 40 lat skonczylo sie takze moje pozycie seksualne.Moj maz stal sie impotentem.Kilka razy namowilam go na wizyty lekarskie,ktore niewiele mu pomogly.Leki dzialaly ubocznie i nie spelnialy oczekiwan.Moj maz zrezygnowal i nie chcial juz slyszec o leczeniu.Prosilam go o inny rodzaj seksu,ale on to uwazal za ponizej poziomu.Zylam wiec przez 9 lat w celibacie.Pracowalam bardzo duzo,robilam kariere,ale nie spelnialam sie,jako kobieta.Dodam,ze zawsze dbalam o swoj wyglad,figure.Bylam i chyba jestem dobra zona.Przed kilku miesiacami nawiazalam romans.Poznalam wspanialego mezczyzne,z ktorym odkrylam seks na nowo.Spotykamy sie przynajmniej raz w tygodniu.Czesto idziemy razem na kawe,do kina.W tygodniu codziennie ze soba rozmawiamy przez telefon.On takze jest zonaty,nie ma swoich dzieci.Umowilismy sie,ze nie rozbijamy naszych malzenstw.Po tylu latach znow czuje sie kobieta,ale....Czy ja mam prawo do tego?
Iwohelma!
Piszesz, że Twój mąż Cię kocha...
Wybacz, ale nie bardzo w to wierzę. To znaczy, myślę, że on zapewnia, że Cię kocha. I na pewno trzyma się domu, jest dobry dla Ciebie,lojalny,nie zdradza, itd. Ale na pewno Cię nie kocha. Jako kobiety, oczywiście. Może Cię lubi, szanuje, dobrze mu z Tobą, ale gyby kochał, to...próbowałby jakoś inaczej podchodzić do spraw seksu. No, tak to już jest.
Bardzo Cię rozumiem. I popieram.Mam tak samo.Ja żyję w celibacie od 20 lat. Ładna, zgrabna, zadbana, przyciągam oko, ale nie oko mojego męża.I bardzo dziś żałuję, że nie miałam tyle odwagi cywilnej, co Ty! Płakałam nieraz pół nocy w poduszkę, zęby gryzłam z tęsknoty za pieszczotami i seksem, a mój mąż chrapał obok mnie.Żadne rozmowy, żadne leki nie pomogły. Działały, owszem, nie było żadnych ubocznych skutków, ale... brał je tylko wtedy, gdy to wymusiłam. W końcu...upokorzył mnie taki seks z obowiązku. Sam nigdy z własnej inicjatywy nie sięga po te leki.Ile można? Jestem normalną kobietą, z normalnymi potrzebami...i co mam zrobić? Patrzę bezsilnie, jak najlepsze lata umykają i nie mam odwagi znaleźć sobie "partnera". Kocham mojego męża, rozwód nie wchodzi w rachubę. Ale...z jego strony to tylko przywiązanie, choć wiem, że nikogo innego nie ma, że "kocha" mnie po swojemu, jako żonę, członka rodziny, najbliższą osobę, ale miłość fizyczna dawno w nim się wypaliła.
Iwohelma.Nie rezygnuj z seksu, nie miej wyrzutów sumienia, skoro Twój mąż nie dba o Ciebie, zazdroszczę Ci odwagi cywilnej. Napisz, co dalej u Ciebie. Pozdrawiam, Anastazja. -
17.06.2010 (15:39)
-
01.03.2011 (14:13)Masz prawo do szczescia,ale mysle,ze kochasz dwoch mezczyzn.Moze meza juz nie tak jak kiedys,przed laty.
Rutyna,przywiazanie i stabilizacja sprawiaja,ze zostaniesz przy mezu,ale napewno bardzo kochasz swoja obecna sympatie.
Seks to wiele znaczy.
-
16.06.2011 (23:43)Mysle, ze mezowi bylobyprzykro, gdyby sie dowiedzial, ze jest zdradzany, z drugiej zas strony gdyby inne formy zaspokajania zony nie byly dla niego ponizej jego rozdetego ego, zona nie musialaby szukac spelnienia seksualnego poza domem. I tak dlugo wytrwala. Iwohelmo, MASZ PRAWO BYC SZCZESLIWA. Tylko ze wyrzuty sumienia Cie zezra...Facet by ich nie mial. Chyba...




