Znam ten ból, przeszliśmy przez to razem.Lekko nie było . Powiem tak po upadku należy próbować się podnieść. U nas zwolniono mnie i męża. Założyłam własną firmę. To jest dopiero jazda bez trzymanki. Są też plusy . Życzę wiele pokory a dla pani wytrwałości. Bo facet, który traci prestiżową pracę traci poczucie ludzkiej godności. To stan głębokiego stresu . Trzeba być terapeutką, kochanką i bankierem.
Pokaż:
- chronologicznie
- drzewko
Sortuj:
- od najstarszych
- od najnowszych
Upadek wojownika (24)
Przeczytaj artykuł, którego dotyczy ten temat-
18.05.2010 (06:25)
-
18.05.2010 (07:00)Fajny doradca, który po usłyszeniu imienia i nazwiska opowiada byle komu przez telefon sytuację życiową Kowalskiego... brawo!!
-
18.05.2010 (08:05)Co za bzdura!!Maminsynki socjalizmu jak to ja stracilem prace przeciez tak nie powinno byc a dom mieszkanie przyjecia itd A smochodzik koszmar a do tego zony blondynki w Gucci czy Pradzie.Zyjecie nie dla siebie tylko na pokaz i dlatego jestescie mieczaki.Mieszkam na zachodzie 25 lat wiem co to znaczy stracic prace ale wiem ze praca jest i jesli chcesz to ja znajdziesz.Co z tego ze raz jest lepiej czy gorzej.Takie jest to zycie na tym polega jego fascynacja a nie co powiedza sasiedzi czy rodzina .Przestancie zyc na pokaz w Garniturkach Armaniego samochodach w leasingu czy na raty.Nauczcie sie bydz soba bo wszystko inne nie ma racji bytu.Ale niestety to typowe objawy zakompleksionych a do takich zalicza sie 90% polskiego spoleczenstwa
-
18.05.2010 (08:20)Kolejna łzawa historyjka wycięta z telenoweli. O zranionym mężczyźnie o dzielnej kobiecie która przejmuje obowiązki żywiciela rodziny, o tłumaczu języka japońskiego, o prestiżowej pracy w korporacji. Stek bzdur!!! W przygodach Kubusia Puchatka jest więcej finezji i tzw. życiowej prawdy niż w tym "komediodramacie".
-
18.05.2010 (08:55)o bogatych świniach tego świata. Zarabiał kilka średnich pensji a pracownicy szeregowi ledwo mieli na chleb. Dobrze bogatej świni=niech poczuje co to znaczy gdy z dziećmi nie stać jechać nad morze itp.
-
18.05.2010 (08:57)Ja miałem problem z robotą, zaraz po studiach nie było pracy nigdzie. Faktycznie pojawiało się coś takiego jak depresja, ale najważniejsze chłodno wyliczyć że jakakolwiek praca jest lepsza niż żadna. Zaraz po studiach na rynku pracy było dno. Prawie udało mi się coś załatwić to pojawiło się wojsko. Po wojsku na jesień znowu brak perspektyw, ale znalazłem coś za 700zł w komórkach(7miesięcy), później pracowałem przy logistyce odpadów - śmieci(1 miesiąc), nagle pojawiła się szansa pracy w zawodzie ale za 1/3 tego co miałem zarabiać (czyli minimum). Zdecydowałem się i dziś wiem że inaczej nie mogłem postąpić. Mając trochę doświadczenia i zmieniając pracę parę razy szybko(16miesięcy) doszedłem do średniej krajowej. Obecnie (po 5 latach) mam za sobą 7 firm, trzykrotny pobyt na kuroniu (max.1miesiąc), stałą pracę i dwukrotność średniej krajowej.Dzięki pracy w kilku firmach doceniam obecne warunki pracy i nie szukam kolejnych ofert. KAŻDY MOŻE UPAŚĆ, IM SZYBCIEJ SIĘ Z TEGO OTRZĄŚNIE TYM ŁATWIEJ Z TEGO WYJDZIE- NIESTETY NIE KAŻDY TO POTRAFI. Niekiedy potrzeba też trochę szczęścia.
-
18.05.2010 (09:00)Odcinek 1273 mydlanej opery, wzruszające. Ciekawe ile osób w to uwierzy. :)
-
18.05.2010 (09:13)Też przez to przeszłam - półtora roku stresu, utrzymywania domu, bo on honorowy, do gorszej pracy nie pójdzie. Wysiadałam psychicznie, na zmianę prosiłam, tłumaczyłam, robiłam awantury. Nie ma nic gorszego niż facet pętający ciągle się po domu - i mimo, że niby coś w nim robił, to wolałabym wziąć to na siebie, a żeby on normalnie pracował. Teraz, po moim stanowczym postawieniu sprawy, pracuje w innym mieście, co prawda za psie pieniądze rzędu 1500 zł/mies., ale za to - chyba w nagrodę za te ostatnie miesiące - widujemy się tylko w weekendy i jest super.
A wniosek mam taki, że i tak wszystko zależy od kobiety, wszystko spada na jej głowę - nawet decyzja partnera o podjęciu nowej pracy. -
18.05.2010 (09:29)Podoba mi się to podejście. Zostałem zwolniony niespodziewanie i przez tydzień byłem dość przybity. Teraz się nawet cieszę. Dostałem niezłą odprawę, półtora miesiąca zajęło mi znalezienie nowej pracy w zbliżonych warunkach finansowych. Najważniejsze, że żona wspierała mnie na każdym kroku - razem pisaliśmy CV i listy motywacyjne, trenowaliśmy rozmowy kwalifikacyjne po polsku i angielsku. I wszystko się pięknie udało. Grunt to się nie łamać.
-
18.05.2010 (09:36)[quote user=~Opowiastka]o bogatych świniach tego świata. Zarabiał kilka średnich pensji a pracownicy szeregowi ledwo mieli na chleb. Dobrze bogatej świni=niech poczuje co to znaczy gdy z dziećmi nie stać jechać nad morze itp.[/quote
W pełni sie zgadzam..jacy ci mezczyźni biedni..nie bedzie kasy na wyjazdy do Egiptu...taksówka na wizyte do lekarza! a tramwajem czy autobusem nie łaska?na obiad frytki z karczochami..nowe meble z debetu na koncie...jaki dramat!!! frytki to chciałabym zjeść choć raz w tygodniu i zyc w takim domu ,jak mają...jak ma sie fochy,ze za "głupie" 3 tysiace sie nie weźmie pracy,to tak jest...zauwazyłam,ze młode pokolenie ma bardzo wygórowane mniemanie o sobie...wręcz gardzą tymi,co zarabiaja po 1000zł na miesiąc...nazywaja ich nieudacznikami...
Ale prawdą tez jest,ze w takich chwilach wszystko spada na kobiety-panowie sa tylko wtedy mocni,jak wszystko idzie po ich mysli...jak sie wali,to chowają głowe w piasek i narzekają,ze cały świat jest przeciwko nim...obwiniaja nawet swoje zony..
brak prawdziwych męzczyzn..kiedys niepowodzenie było motorem do działania,kolejnym zadaniem do pokonania...teraz lepiej usiaść i płakac..
-
18.05.2010 (09:46)Smieszy mnie to podejscie, ze jak faceta zwolnia to wielkie halo. Kobieta ma w takiej sytuacji zeby zacisnac i udawac, ze wszystko ok. Ile kobiet idzie w czasach kryzysu na pierwszy odstrzal (tak, bo przeciez mezczyzne zwolni sie zawsze w drugiej kolejnosci bo maja na utrzymaniu rodzine - kobieta nie ma), siedzi w domu, sprzata i czeka, az mezus z portfelika pieniazki na podstawowe potrzeby wysupla? To jest w porzadku i nic jej nie upakarza. Radek ambitny i honorowy i to o nim jest artykul. Bo kobiety w takiej sytuacji po prostu klopotu nie maja. Co za problem siedziec w domu na utrzymaniu meza? Przeciez to takie naturalne?
Tak samo, gdy facet robi kariere, to wiaze sie to z prestizowymi stanowiskami i pieniedzmi. Gdy o kobiecie sie mowi, ze robi kariere, to jest to najczesciej z przekasem i oznacza grzanie tylka na cieplej posadce sa male pieniadze. Tak, jakby kobiety ambicji zawodowych nie mialy. Tak, jak gdyby nie konczyly sie one na posadzie nauczycielki, czy urzedniczki w urzedzie gminnym. -
18.05.2010 (09:49)upadek z wysokiego konia bardzo boli - sam spadłem z wysokiego. Można zarzucić tej historii, że jest za mocno "fabularna". Poza tym "polega na prawdzie". Rola kobiety w takim momencie jest prosta ale trudna: empatia, wsparcie i co najtrudniejsze: wytrwałość. Dla faceta jeszcze prostsza i jeszcze trudniejsza: weź się w garść i nie użalać nad sobą. Skutki takiego upadku trzeba bardzo długo rehabilitować. Czy to na zachodzie czy u nas, to boli faceta. Wg mnie u nas jest gorzej, gdyż rynek pracy jest bardzo "wąski". Jest mała rotacja. Mało ofert - zwłaszcza w tych wyższych segmentach. Ludzie są (jak również ten bohater) przyspawani do stołków przez długie lata. Wpisywali się tu ludzie, którzy (z całym szacunkiem dla nich) nie mieli adekwatnej sytuacji do bohatera tej historii - raczej pracowali na niższych stanowiskach i nie tak długo w jednej firmie. Im jest łatwiej przełknąć porażkę oraz ławiej znaleźć nową pracę.
-
18.05.2010 (10:00)Garnitur, laptop? To jest wzór typa? A może stare gacie i zdezelowany bajcykiel? Hę? I co za cieć pisze takie bzdety? Jestem drwalem, do roboty chodzę w koszuli w kratę i pod ręką mam piłę łańcuchową, a także siekierę. A "zapracowanych" majciochów z laptopami, co potracili robotę zapraszam do lasu.
-
18.05.2010 (10:01)nooo tekst:
To ja zarabiam, stać mnie!" - nie była mu dłużna ...
to mnie powalił .. jak facio zarabiał kasiure to laseczka go wspierała i była dobra dla niego.
Jak stracił pracę to pokazały laski co to był za związek .... echhhh -
18.05.2010 (10:52)ja sam stracilem prace mam 47 lat szukam jej a gdy nic nie wychodzi ide do baru i tam sie staczam
-
18.05.2010 (10:55)Mężczyźni jednak mają przerąbane. Muszą odnosić sukcesy w pracy, dużo zarabiać. Kobiecie może się nie udać, mogą ją zwolnić, a ona i tak zna swoją wartość. Mężczyźni cale życie poświęcają pracy. Kobieta ma zróżnicowanie- macierzyński, pobyt ze swoim maleństwem, potem powrót do pracy. Kobieta może się wypłakać , wygadać. Facet, nawet jak traci pracę, uważa , że wszystko jest ok. Nie przyzna sie do emocji.
Mężczyźnie nie wypada być na utrzymaniu kobiety, kobieta- nie zrobi z tego problemu, gdy taka sytuacja się zdarzy.
Wolę być kobietą :) -
18.05.2010 (11:04)sama spadłam ze stołka ...bo napyskowałam prezesowi :) stanełam po stronie moich przedstawicieli ..to było połtora roku temu, lato , kryzysu ni widu ni słychu - do jesieni oczywiscie. Musze nadmienic ze sie przeinwestowałam - 3 hipoteki , 2 powinny pracowac na ta trzecia itd.. zostawilam gajerek w szafie, złapałam za kielnie i ...do roboty :) Jedni jedli grilla , ja siedziałam na jarmarku sprzedajac rękodzieło ( zarobek mizerny, roboty full , ale jak zarobiłam 100 na czysto to cieszyłam sie jak dziecko z lizaka ). Dodam , ze moj facet przynosi 1-go gołą panstwowa pensje i starcza nam jej na 30% opłat ... teraz mam prace (miesiac) , wrocilam do znienawidzonej branży (juz ja doceniłam i kocham ) , zeby wstac z kolan potzrebuje 3 lata . Krotka rada : nie dajcie sie zastraszyc windykacjom, nie bojcie sie powiedziec ze nie skorzystacie z oferty bo nie macie kasy, itd...to nie boli- wrecz przeciwnie -pomaca i to jak cholera !Nowa komorka dla synka? Nie ma mowy! Niech zarobi ( nawet sprzatajac u wujka )
głowa do gory- kryzys to zmiany , a nie koniec swiata ! -
18.05.2010 (11:37)JA PO STUDIACH MAM INŻ GEODETĘ(SPECJALNOŚĆ GEODEZJA ROLNA I WYCENA NIERUCHOMOŚĆI), OBECNIE PRACUJE W KANTORZE U SIOSTRY -I JESTEM NA STAŻU ZA OK 800ZŁ/MSC.PRACY W ZAWODZIE NIE MOGĘ ZNALEŚĆ W TYM MIEŚCIA GDZIE MIESZKAM, PRACUJE W KANTORZE -BO MAM KASJERA WALUTOWO-ZŁOTOWEGO ZROBIONEGO, A W JESIENI WYJEŻDZAM DO PRACY SEZONOWEJ DO NORWEGII(2MSC PRACY OK 16TYS ZŁ) WSZYSTKO W DOMU SAM ROBIE TJ.SPRZĄTANIE PRANIE PRASOWANIE ITD.JESTEM KAWALEREM(27 LAT), ALE NIESTETY WNIOSEK JEST JEDEN-WOLĘ BYŚ SAM NIŻ Z KOBIETĄ(BO I TAK NIE MOGĘ, I NIE MAM CZASU JEJ ZNALEŹĆ), DLATEGO ŻE ONE NIESTETY PATRZĄ PRZEZ PRYZMAT TYLKO KASY, I NIC WIĘCEJ,IM WIĘCEJ ZARABIASZ TYM BARDZIEJ ONA CIĘ KOCHA-DLACZEGO TAK JEST?
-
18.05.2010 (11:39)Najgorsza jest ta urazona męska duma. Sam imałem się w życiu różnych zajęć, żadna praca nie hańbi. Tylko, jak ktoś był prezesem, szefem, itp., to nie dziwne, że nie chce być asystentem, za mniejsze pieniądze i zero prestiżu - to drugie pewnie nawet bardziej boli. Jeśli do tej pory groziło się pracownikowi paluszkiem w swoim gabinecie, a tu nagle trzeba słuchać..
Dzisiaj firmy nie lubią zatrudniać ludzi o wysokich kwalifikacjach, tam, gdzie nie jest to wymagane, to jest dodatkowy problem, nawet, jak ktoś się przełamie. Nie widzę natomiast niczego złego w tym, że dzieci widzą ojca, jak myje okna - sam uwielbiam to robić i żadna pomoc nie zrobi tego lepiej ;) -
18.05.2010 (11:59)napisany mało oryginalnym, utartym stylem dziennikarskim, który wzbudza u czytelnika zażenowanie...
Co do istoty natrętnie emocjonalnie poruszonego problemu, widać jaskrawo, że kobietę, utrzymywać jest ok, natomiast - mężczyznę, nie ok, a fakt, iż z problemem tym najbardziej nie potrafi poradzić sobie ona, oznacza zawsze, że to on jest pozbawionym męskiej dumy frustratem.
Swoją drogą, tak napisany artykuł, dowodzi tego, że w Polsce pracy nie mają niestety najlepsi...
