Za 4 dni mam rocznicę ślubu (już 16-stą!!!), a mój mąż dziś stwierdził, że wciąż nie rozumie i nie pamięta, że dla mnie są ważne jakieś święta, rocznice i tym podobne. Wczoraj liczyłam na wspólne wyjście na kawę i ciacho (nic więcej), rozmawialiśmy o tym, ale on zmęczony zaległ na łóżku, po czym.... zaprosił nam gości , którzy zadzwonili chwilę później, mówiąc: No, chciałaś walentynki to masz. Zamiast więc wyjścia na kawę i ciacho przyjmowaliśmy gości (których nawiasem mówiąc bardzo lubię). Moim zdaniem poczuł ulgę, że nie musi już nic wymyślać walentynkowo. Nawiązując do słów Agi próbę wspólnego wyjazdu-niespodzianki bez dzieci też podejmowałam. I co? Również nie mógł. Nie mógł się zamienić w pracy. Kiedy coś planuję jest zmęczony. Nie jest zmęczony, kiedy po 12- godzinach pracy idzie na imprezę z pracy, czy spotkanie z kumplem (kilka razy w roku). Cokolwiek robię jest nie tak i jak tu dalej się starać?