~onamyślę dokładnie tak samo :)~kibicbiorąc pod uwagę system emerytalny to w przyszłości takie osoby są traktowane na równi z tymi którzy wychowali 1 lub wiecej dzieci. A Ile kosztuje dziecko zdrowia i kasy to wie ten kto ma. Taki singiel przechodząc na emeryture ma świadomość że się mu tak samo należy jak tym którzy już mają dorosłe dzieci hmm a skad kasa na emeryture idzie???Ale nie kazdy chce zostać rodzicem...
Pokaż:
- chronologicznie
- drzewko
Sortuj:
- od najstarszych
- od najnowszych
Singielki z konieczności (821)
Przeczytaj artykuł, którego dotyczy ten temat-
31.03.2011 (17:38)
-
27.04.2011 (12:06)~kibicbiorąc pod uwagę system emerytalny to w przyszłości takie osoby są traktowane na równi z tymi którzy wychowali 1 lub wiecej dzieci. A Ile kosztuje dziecko zdrowia i kasy to wie ten kto ma. Taki singiel przechodząc na emeryture ma świadomość że się mu tak samo należy jak tym którzy już mają dorosłe dzieci hmm a skad kasa na emeryture idzie???
W takim razie wszyscy powinni zająć się masową produkcją dzieci, żeby miał kto na nasze emerytury robić?! Wychowanie dziecka to ciężka praca na cały etat i nie każdy jest w stanie temu podołać! Co z tymi rzeszami dzieci, które rosną w biednych rodzinach, niekoniecznie patologicznych? Następnie same poszerzają grono bezrobotnych, albo pracują za nędzne grosze, bo kto da dobrą pracę osobie bez wykształcenia? (którego nie zdobyli często nie ze swojej winy)
A poza tym taki singiel też płaci podatki, z których utrzymywane jest nasze "bezpłatne" szkolnictwo!!!
Druga strona medalu - czy pomyślał ktoś o tym, że większość tzw. singli wcale nie chce być sama? Pod presją środowiska nazywają siebie singlami i udają, że im tak dobrze, bo nie chcą przyznać, że im się w związkach nie układa, nie znajdują odpowiedniej osoby, albo wolą samotność od bycia z "kimkolwiek"? -
30.05.2011 (09:17)
-
30.05.2011 (09:47)Mądra, dojrzała wypowiedź.
~maciekDziewczyny czytają nowoczesne pisma i budują sobie niewłaściwy obraz małżeństwa, wzmacniany negatywnie przejściami ich matek, niedocenionych w ich codziennym trudzie. Otóż, czytając artykuły w prasie szczególnie kobiecej, można dojść do przekonania, że małżeństwo to kierat sprzątania, gotowania, prasowania, bawienia dzieci... i z tym przeświadczeniem żyją budując tragiczny obraz ich własnej przyszłości.
Dlatego też decydują się na samotność (zwał jak zwał singlowanie). Niestety, związek to nie lukrowane ciasteczko, codzienne słodkie gruchanie do południa i kwiaty rano, w południe i wieczorem. To trud wspólnego prowadzenia domu, wychowania dzieci. Ważne, żeby wypracować własne unikatowe rozwiązania, które sprawdzają się w budowanym związku i powodują szczęśliwość obu stron.
Do prawdy, w śród moich znajomych kolegów jest może dwóch, którzy mają dwie lewe ręce w sprawach ogólno domowych (chociaż moje obserwacje potwierdzają, że oni skutecznie okazują niemożność po prostu z lenistwa).
Reszta fantastycznie radzi sobie z gotowaniem, sprzątaniem, zmywaniem, praniem itd. i chętnie podejmuje w swoich związkach te czynności dla wspólnego dobra.
To kobiety wypracowały sobie takie spojrzenie na sprawę, że każda czynność wykonywana w domu dla wspólnego dobra jest dla niej poniżająca, utrwala niesprawiedliwy podział obowiązków. Wahadło emancypacji osiągnęło drugie skrajne położenie. Obecnie przygotowanie potrawy na obiad, czy śniadanie, wstawienie prania do pralki jest czynnością upadlającą piękną płeć i tym samym powinno być zakazane.
Tłumaczenie singlowania trudami i obowiązkami domowymi w związkach jest dla mnie dziecinadą. -
30.05.2011 (10:08)Równie mądra i dojrzała wypowiedź. Gratuluję żonie męża i mężowi żony.
~JarekMałżeństwo i dzieci to wiele wyrzeczeń z dwóch stron, jeśli jakaś singielka twierdzi że małżeństwo jest służeniem mężowi to jest to skrajnośc pokroju konia klapkami.
Jestem szczęśliwy że mam żonę i dzieci,
Jestem szczęśliwy że moja harówka i wiele wyrzeczeń ma cel w życiu
Małżeństwo to ciągła praca nad nim by było pięknie, praca z obu stron, taka egoistka jak singielka nie nadaje się do związku, ważniejsze dla niej będą własna wygoda i zaspokojenie własnych potrzeb na pierwszym miejscu.
A można wspólnie z najbliższymi zmienić kierunek swoich egoistycznych zapotrzebowań, na wspaniałe chwile spędzone razem.
Zycie Wam ucieka wspaniałe singielki, po nocach ryczycie do poduszki , a w dzień zgrywacie ważne ,twarde , pewne swoich ideałów singielki przez duże "S". Oszukujecie same siebie skrajnie wyrażanymi populistycznymi hasłami, iż małżeństwo to coś ble.
zazdrościcie kobietom i chcecie im wyrwać poukładanego męża w swoje sidła. Łatwo to można zrobić, przecież macie wiele czasu na własny wizerunek, a zapracowana matka odpadnie w przedbiegach - w końcu nie zawsze zdąży zrobić sobie makijaż.
I tu chciałbym Was wyprowadzić z błędu drogie singielki, mąż który daje się opętać takim tanim czarom nie jest prawdziwym mężem, jest łachudrą nie wiele lepszą od Was. Prawdziwy mąż tkwi przy swojej żonie , a tani czar pudru na niego nie działa.
Gdy próbuje mnie zwabić kobieta pokroju singielki zadaje jej podstawowe pytanie:
W jaki sposób chcesz mi udowodnić że za 12 lat będziesz tak wspaniałą kobietą, jaką cały czas jej moja żona?"
Ja nie wyobrażam sobie by rzucic 12 lat ciężkiej pracy, dla jakiejś niby sztucznie atrakcyjniejszej kobiety, z którą nie wiadomo czy będę choćby rok. Starałem się 12 lat i będę starał się nadal aby niczym nie była w stanie rozbić naszego związku zowiąca się Singielką - sztuczna , zakłamana pani.
Pojęcie singielka stało się modne , więc jest wygodnie oszukiwać innych, ale dlaczego oszukujecie same siebie ...singielki.. -
30.05.2011 (12:13)Pozostaje pozazdrościć Twojemu przyszłemu mężowi. Życzę szczęścia w miłości.
~Tiganzaco za zaciętość.. i jedna, i druga strona ma tyle jadu w sobie, że wystarczyłoby na wszystkie węże świata :-/
a to wszystko jest takie proste... tylko szkoda, że dla wielu jedynie w teorii...
wypowiadam się w swoim imieniu, niczyim innym - może inne kobiety mają inne podejście, inne priorytety...
Ale ja osobiście za ideał związku uważam taką relację - nieważne, małżeńską czy kociołapną - gdzie oboje się kochają, szanują i są sobie wzajemnie wierni. Gdzie nie ma wrzasków o to, kto dziś sprząta/gotuje/pierze - co to za wielkie halo, zmyć naczynia, jeśli stoją w zlewie? jaki powód do dumy? to są zwyczajne rzeczy, drobiazgi codzienności, jeśli szanujesz swój dom i czas drugiej osoby, to robisz to niejako w locie, od ręki.. I bez znaczenia, czy robi to ona czy on. Wystarczy tylko i aż mieć potrzebę ułatwienia życia sobie i tej osobie, z którą dzielimy to życie.. Nie potrzebowałabym w związku z tym faceta, który będzie robił coś ZA MNIE - tylko faceta, który będzie robił coś dla NAS - tak samo jak ja. Dla NAS, dla wspólnego domu, życia, dla wspólnej radości. A jeśli czegoś nie umiem, lub wychodzi mi to gorzej niż jemu - co to za ujma dla niego, żeby to wykonał?i oczywiście odwrotnie - jeśli on jest mistrzem w strzyżeniu żywopłotu, a ja świetnie robię bigos, to po cholerę na siłę zmieniać rolę, bo "musi być równouprawnienie"?.. a kto powiedział, że musi..
I jeszcze jedna, a właściwie dwie ważne kwestie:
nie wyobrażam sobie zawłaszczania życia partnera całkowicie, tzn pozbawiania się wzajemnie swoich pasji, hobby, zainteresowań. nie musimy ich dzielić ze sobą, jeśli on chce iść pograć w nogę, a potem na browar, to jeszcze dam mu na drogę kanapki ;) - bo ja wówczas mam czas dla siebie, na pisanie, na cokolwiek. Tylko mój czas - tak jak on ma wtedy swój czas dla siebie czy kumpli.
I najważniejsze na koniec: jeśli zawyżonym wymaganiem jest to, że wymagam od potencjalnego partnera wierności w uczuciach, a jeśli uczucia wygasają - to SZCZEROŚCI w poinformowaniu, że tak się stało - no to sorry, faktycznie wolę zostać singielką czy tam starą panną, czy jak to nazwiecie.
bo jeśli nie szanujemy drugiej osoby, to to nie jest miłość, tylko kilka śmiesznych ruchów na kołdrze i wielka ściema. Ja szanuję. Nic mniej nie wymagam i nie przyjmę. To chyba uczciwe?.. -
14.06.2011 (22:31)Nie rozumiem tego krzyku w komentarzach związanego z emeryturami. Czy singiel nie może mieć potomstwa? Nie mówimy przecież o wiecznym dziewictwie tylko o niepozostawaniu w trwałym związku.
-
19.06.2011 (00:06)
-
26.06.2011 (22:23)dobry związek jest w stanie zagwarantować kobiecie możliwość rozwoju, pasji, realizacji siebie. Oczywiście wszystko na drodze kompromisu, porozumienia z partnerem! Nie można decydować się na bycie singlem z obawy przed trudną sztuką kompromisu.
Wydaje mi się że większość singli, jest nimi ze strachu lub przymusu... ja jestem singlem nie z wyboru lecz tak wyszło. i Nie uważam tego za powód do dumy i ogólnej radości. Chętnie zmieniłabym ten stan. Jednak nie jestem na tyle zdesperowana by być z kimś "pierwszym lepszym" Kiedyś ludzie po prostu szukali miłości, dziś są singlami........ -
13.07.2011 (09:24)bardzo dużo w Tobie agresji wobec kobiet, które nie są żonami i matkami. zastanów się nad tym - skąd się ona wzięła? to nie jest normalne...
~JarekMałżeństwo i dzieci to wiele wyrzeczeń z dwóch stron, jeśli jakaś singielka twierdzi że małżeństwo jest służeniem mężowi to jest to skrajnośc pokroju konia klapkami.
Jestem szczęśliwy że mam żonę i dzieci,
Jestem szczęśliwy że moja harówka i wiele wyrzeczeń ma cel w życiu
Małżeństwo to ciągła praca nad nim by było pięknie, praca z obu stron, taka egoistka jak singielka nie nadaje się do związku, ważniejsze dla niej będą własna wygoda i zaspokojenie własnych potrzeb na pierwszym miejscu.
A można wspólnie z najbliższymi zmienić kierunek swoich egoistycznych zapotrzebowań, na wspaniałe chwile spędzone razem.
Zycie Wam ucieka wspaniałe singielki, po nocach ryczycie do poduszki , a w dzień zgrywacie ważne ,twarde , pewne swoich ideałów singielki przez duże "S". Oszukujecie same siebie skrajnie wyrażanymi populistycznymi hasłami, iż małżeństwo to coś ble.
zazdrościcie kobietom i chcecie im wyrwać poukładanego męża w swoje sidła. Łatwo to można zrobić, przecież macie wiele czasu na własny wizerunek, a zapracowana matka odpadnie w przedbiegach - w końcu nie zawsze zdąży zrobić sobie makijaż.
I tu chciałbym Was wyprowadzić z błędu drogie singielki, mąż który daje się opętać takim tanim czarom nie jest prawdziwym mężem, jest łachudrą nie wiele lepszą od Was. Prawdziwy mąż tkwi przy swojej żonie , a tani czar pudru na niego nie działa.
Gdy próbuje mnie zwabić kobieta pokroju singielki zadaje jej podstawowe pytanie:
W jaki sposób chcesz mi udowodnić że za 12 lat będziesz tak wspaniałą kobietą, jaką cały czas jej moja żona?"
Ja nie wyobrażam sobie by rzucic 12 lat ciężkiej pracy, dla jakiejś niby sztucznie atrakcyjniejszej kobiety, z którą nie wiadomo czy będę choćby rok. Starałem się 12 lat i będę starał się nadal aby niczym nie była w stanie rozbić naszego związku zowiąca się Singielką - sztuczna , zakłamana pani.
Pojęcie singielka stało się modne , więc jest wygodnie oszukiwać innych, ale dlaczego oszukujecie same siebie ...singielki..[/quote]
-
17.08.2011 (16:43)
-
28.09.2011 (11:21)Oszalałeś? Człowieku, licz sie ze słowami. Jestem łachudrą, bo jestem singielką? Oczym Ty mówisz? Jak jestem singielką, to próbuję żonatych facetów wciągnąć w moje, jak to nazywasz, jakieś tam "sidła"? Chyba trochę się zagalopowałeś. Poza tym Twoja wypowiedź na poziomie "jak się umalujesz, to łatwo będziesz mieć każdego, nie to co nieumalowane żony i matki" jest beznadziejnie dziecinna. Generalnie dla mnie Twoja wypowiedź brzmi jakbyś popełnił jakiś błąd z taką własnie singielką i teraz nie możesz sobie wybaczyć...
[/quote]~JarekMałżeństwo i dzieci to wiele wyrzeczeń z dwóch stron, jeśli jakaś singielka twierdzi że małżeństwo jest służeniem mężowi to jest to skrajnośc pokroju konia klapkami.
Jestem szczęśliwy że mam żonę i dzieci,
Jestem szczęśliwy że moja harówka i wiele wyrzeczeń ma cel w życiu
Małżeństwo to ciągła praca nad nim by było pięknie, praca z obu stron, taka egoistka jak singielka nie nadaje się do związku, ważniejsze dla niej będą własna wygoda i zaspokojenie własnych potrzeb na pierwszym miejscu.
A można wspólnie z najbliższymi zmienić kierunek swoich egoistycznych zapotrzebowań, na wspaniałe chwile spędzone razem.
Zycie Wam ucieka wspaniałe singielki, po nocach ryczycie do poduszki , a w dzień zgrywacie ważne ,twarde , pewne swoich ideałów singielki przez duże "S". Oszukujecie same siebie skrajnie wyrażanymi populistycznymi hasłami, iż małżeństwo to coś ble.
zazdrościcie kobietom i chcecie im wyrwać poukładanego męża w swoje sidła. Łatwo to można zrobić, przecież macie wiele czasu na własny wizerunek, a zapracowana matka odpadnie w przedbiegach - w końcu nie zawsze zdąży zrobić sobie makijaż.
I tu chciałbym Was wyprowadzić z błędu drogie singielki, mąż który daje się opętać takim tanim czarom nie jest prawdziwym mężem, jest łachudrą nie wiele lepszą od Was. Prawdziwy mąż tkwi przy swojej żonie , a tani czar pudru na niego nie działa.
Gdy próbuje mnie zwabić kobieta pokroju singielki zadaje jej podstawowe pytanie:
W jaki sposób chcesz mi udowodnić że za 12 lat będziesz tak wspaniałą kobietą, jaką cały czas jej moja żona?"
Ja nie wyobrażam sobie by rzucic 12 lat ciężkiej pracy, dla jakiejś niby sztucznie atrakcyjniejszej kobiety, z którą nie wiadomo czy będę choćby rok. Starałem się 12 lat i będę starał się nadal aby niczym nie była w stanie rozbić naszego związku zowiąca się Singielką - sztuczna , zakłamana pani.
Pojęcie singielka stało się modne , więc jest wygodnie oszukiwać innych, ale dlaczego oszukujecie same siebie ...singielki..[/quote]
-
28.09.2011 (11:40)O! i nagle ktoś mówi, że żal mu singli, a jednak uważa, że "lepiej być samemu, niż..." A nie pomyślałeś, że niektóre samotne osoby też tak uważają, że "lepiej być samemu, niż..."? I nie generalizuj! Jestem 27 atrakcyjną otwartą dziewczyną, miałam w życiu 2 partnerów (obaj moi byli faceci). Ale jak między mną, a kimś "nie styka" to po prostu nie i już. Dlaczego nie mogę sobie zaczekać na prawdziwą miłość? To nie jest proste, bo przychodzi do ludzi w różnym wieku. Naprawdę trzeba innych obrażac tylko dlatego, że nie spotkali swojej drugiej połowy przed 30? To szczyt ograniczenia i nieotwartości na życie i jego niespodzianki...
~polakdla was kobiety spanie ciagle z innym facetem to normalka, bycie singielka to wolnosc-nie musisz nikogo zdradzac i bzykac sie z kim popadnie-to takie kobiece! a gdzie wartosci jak milosc oddanie zrozumienie, partnerstwo, poswiecenie? dla was to utopia! nie chcecie gotowac i sprzatac i prac? przeciez pralki same piora-tak sie napracujecie?myslicie ze facet obiadu nie umie sobie ugotowac? dramat!! zal -doslownie, jak czytam takie bzdety to calkowicie trace szacunego dla takiego czegos jak ta pokraczna singielka. brrrr, lepiej do konca zycia byc samemu niz zadawac sie z kims takim albo ta zgraja feministek.swiat schodzi na psy a kobiety pozstradaly zmysly. -
15.01 (18:51)zajrzalam na te komentarze by sie troszke psychicznie wzmocnic, jestem samotna od 4 lat i jest mi z tym bardzo zle, mialam nadzieje spotkac tu inne samotne osoby, ktore mi podpowiedza jak radzic sobie z samotnoscia. ale to co przeczytalam ścielo mnie z nog. jak sie okazalo to 90% wypowiadanych sie tu osob to zonaci i mezatki. a ich ich wypowiedzi to glownie atak przepelniony jadem i nienawiscia!! dowiedzialam sie ze jestesmy starymi pannami bo nikt nas nie chce, ze jestesmy nieudacznikami, mutantami itp itd.... Boze , Ludzie, skad w was tyle nienawisci???? a poza tym, co Ci szczesliwi zonaci i te przeszczesliwe mezatki robią na tym portalu?????
-
16.01 (08:27)Gosiu, wypowiedzi reprezentantów obu "stron" są przepełnione jadem, niestety. Jest jednak sporo rozsądnych wypowiedzi. Ja już od dawna mam włączony odpowiedni wirtualny filtr, dzięki któremu ignoruję internetową sieczkę. Życzę szczęścia w poszukiwaniach swojej miłości :)
-
24.01 (13:05)Czytam te wypowiedzi i aż włosy "dęba stają". Gdzie podziały się wartości miłość, wierność, uczciwość....? Ktoś zdradza i twierdzi, że kocha????To parodia. Czymże jest miłość? Dla znacznej większości transakcją. Kocham, ale jak żona dba o siebie, jest w formie, nie marudzi, gotuje, pierze etc... A przecież naprawdę kocha się nie za coś, ale mimo czegoś. Często niestety mylimy to pojęcie. Mówimy, że kochamy, ale tak naprawdę to jest iluzja. Pan Jezus pokazał nam czym jest miłość doskonała. Dał nam przykład. Oczywiście nikomu nie uda się osiągnąć takiej doskonałości, ale można do niej dążyć. Bo tak naprawdę tylko taka miłość daje szczęście. Reszta to namiastki. Gdy człowiek naprawdę kocha, nie czuje potrzeby ani chęci by zdradzać. Jedno wyklucza drugie. Seks jest dopełnieniem miłości (i wtedy jest pięknym aktem), a nie "sportowym wyczynem". Traktowanie drugiego człowieka przedmiotowo zawsze obróci się przeciwko nam. A pustki w sobie i niskiego poczucia wartości oraz brak miłości własnej nie zapełni nam żadna osoba, ani rzecz (chyba, że na krótko), tylko my sami możemy to zrobić.
-
25.01 (07:29)Jeszcze jedna dojrzała, mądra wypowiedź. Szkoda że coraz mniej tak wspaniałych dziewczyn.~RenatusCzytam te wypowiedzi i aż włosy "dęba stają". Gdzie podziały się wartości miłość, wierność, uczciwość....? Ktoś zdradza i twierdzi, że kocha????To parodia. Czymże jest miłość? Dla znacznej większości transakcją. Kocham, ale jak żona dba o siebie, jest w formie, nie marudzi, gotuje, pierze etc... A przecież naprawdę kocha się nie za coś, ale mimo czegoś. Często niestety mylimy to pojęcie. Mówimy, że kochamy, ale tak naprawdę to jest iluzja. Pan Jezus pokazał nam czym jest miłość doskonała. Dał nam przykład. Oczywiście nikomu nie uda się osiągnąć takiej doskonałości, ale można do niej dążyć. Bo tak naprawdę tylko taka miłość daje szczęście. Reszta to namiastki. Gdy człowiek naprawdę kocha, nie czuje potrzeby ani chęci by zdradzać. Jedno wyklucza drugie. Seks jest dopełnieniem miłości (i wtedy jest pięknym aktem), a nie "sportowym wyczynem". Traktowanie drugiego człowieka przedmiotowo zawsze obróci się przeciwko nam. A pustki w sobie i niskiego poczucia wartości oraz brak miłości własnej nie zapełni nam żadna osoba, ani rzecz (chyba, że na krótko), tylko my sami możemy to zrobić.
-
17.02 (19:49)
-
19.02 (17:57)~Anonim GallPozostaje pozazdrościć Twojemu przyszłemu mężowi. Życzę szczęścia w miłości.Bardzo dziękuję za miłe słowa, ale niestety życie pokazuje mi wyraźnie, że na kobiety z takimi poglądami nie ma zapotrzebowania.
-
22.02 (09:09)Tiganza, nie poddawaj się. Gdyby nie to że ja już jestem sparowany to bardzo chętnie poznałbym Cię bliżej. Odnoszę wrażenie że z łatwością stworzylibyśmy szczęśliwą rodzinę. Mnie również szukanie zajęło więcej czasu, więc nie trać nadziei. Może wystarczy szczęściu trochę pomóc.
