Wydaje mi sie, ze autorka tekstu wylewa swoje prywatne a żale. Powinnaś być obiektywna. Bo teraz Twój tekst jest po prostu nieciekawy.
Pokaż:
- chronologicznie
- drzewko
Sortuj:
- od najstarszych
- od najnowszych
Okiem konkubiny, czyli wolne związki (14)
Przeczytaj artykuł, którego dotyczy ten temat-
10.03.2010 (15:17)
-
30.03.2010 (10:25)Jak się podejmuje konkretne decyzje, to należy ponosić ich konsekwencje. Ślub to dobrowolne zobowiązanie dwojga dorosłych ludzi. Nikt nikogo nie zmusza ale należy się liczyć z konsekwencjami, gdy świadomie tego kroku nie podejmiemy. Gdy dajemy sobie wolną drogę i możliwość odejścia w każdej chwili, nie oczekujmy, że państwo nas ochroni ustawami. Proste. Koniec. Kropka.
-
26.04.2010 (14:54)hmm..skoro Pani Autorka jest tak obeznana w tematyce związków - że tak nazwijmy wolnych, to powinna wiedziec, że fachowo związki tworzone przez dwójkę ludzi różnych płci, prowadzących wspólne gospodarstwo domowe to kohabitacja ("współżycie") konkubinat to co innego....
-
04.05.2010 (13:55)kinia nie masz racji, wklejam hasło ze słownika polskiego:
konkubinat «trwały związek mężczyzny i kobiety niepotwierdzony zawarciem związku małżeńskiego»
kohabitacja to nie tylko współżycie, lecz też współzamieszkiwanie, może być rozumiane również jako współdziałanie.
A co do artykułu popieram autorkę, "konkubinat" nie daje żadnych przywilejów :/ -
13.05.2010 (00:13)~zoltazabaJak się podejmuje konkretne decyzje, to należy ponosić ich konsekwencje. Ślub to dobrowolne zobowiązanie dwojga dorosłych ludzi. Nikt nikogo nie zmusza ale należy się liczyć z konsekwencjami, gdy świadomie tego kroku nie podejmiemy. Gdy dajemy sobie wolną drogę i możliwość odejścia w każdej chwili, nie oczekujmy, że państwo nas ochroni ustawami. Proste. Koniec. Kropka.Co masz na mysli piszac "odejsc w kazdej chwili"? To w małzensywie nie mozna sie spakowac i wyprowadzić ? Spróbuj sobie odejśc w każdej chwili po ilus tam latach wspolnego zycia, wspolnego łozenia na dobra materialne i od wspolnych dzieci.
-
14.05.2010 (19:23)Jeżeli 2 osoby się zgadzają na taka forme bycia razem,to ich sprawa.Ale
jeśli 1 osoba popiera małżeństwo a druga zwiazek nieformalny to lepiej sobie dac spokoj,ja jestem zwolenniczka malzenstwa.Niestety,smutne jest ,to ze osoby zyjace w nieformalnych zwiazkach chca zeby ich popierac,sa nietolerancyjni,poza tym zwyczajnie klamia,ze malzenstwo,to czy tamto,a tak naprawde pewnie cos sie za tym kryje jak znam zycie,a jak w takim zwiazku pojawia sie dzieci,to komplikuje sprawe,wkurza mnie ze ludzie sa tak egoistyczni maja zle wartosci,bo malzenstwo jest doskonala instytucja,to ludzie do niej niedorosli. -
18.05.2010 (22:51)Skoro ludzie nie dorośli do instytucji małżeństwa to chyba lepiej, że żyją w konkubinacie. Rozwody zdecydowanie źle wpływają na zdrowie.
-
26.05.2010 (14:58)Ludzie zaczęli traktować małżeństwo jako biznes a nie związek dwojga ludzi którzy się kochają.Wychodzi to w momencie rozwodu. Wtedy najlepiej zedrzeć z siebie jak najwięcej pieniędzy bo mi się należy bo byłam twoją żoną/mężem i nie ważne ,że wina rozpadu małżeństwa w większości przypadków leży po obu stronach.Nic się nie dzieje bez przyczyny. Dlatego boimy się tego papierka bo może pozbawić nas poczucia sprawiedliwości.Nie ma co się zarzekać,że ja bym się zachowała/zachował inaczej. Tego nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Nawet rozdzielność majątkowa nie uchroni nas przed podłością jaka z nas wychodzi przy rozwodzie.Konkubinat jest gwarantem bezinteresowności w związku.Jesteśmy ze sobą dla siebie a nie dla statusu finansowego.Nie ma co narzekać. Jeśli chcemy przywilejów par małżeńskich to zawierajmy związki małżeńskie.Poza tym prawdziwy ślub to ślub wg wiary którą wyznajemy a nie przed urzędnikiem państwowym.
-
13.06.2010 (00:58)Jestem w wolnym zwiazku od pieciu lat. Mieszkamy w Kanadzie i tutaj konkubinat jest traktowany jak malzenstwo po 6 miesiacach wspolnego mieszkania. Po 6 miesiacach mamy prawo dziedziczenia i wszystkie prawa jakie podlegaja parom po slubie.
-
24.06.2010 (13:19)AbigailLudzie zaczęli traktować małżeństwo jako biznes a nie związek dwojga ludzi którzy się kochają.Wychodzi to w momencie rozwodu. Wtedy najlepiej zedrzeć z siebie jak najwięcej pieniędzy bo mi się należy bo byłam twoją żoną/mężem i nie ważne ,że wina rozpadu małżeństwa w większości przypadków leży po obu stronach.Nic się nie dzieje bez przyczyny. Dlatego boimy się tego papierka bo może pozbawić nas poczucia sprawiedliwości.Nie ma co się zarzekać,że ja bym się zachowała/zachował inaczej. Tego nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Nawet rozdzielność majątkowa nie uchroni nas przed podłością jaka z nas wychodzi przy rozwodzie.Konkubinat jest gwarantem bezinteresowności w związku.Jesteśmy ze sobą dla siebie a nie dla statusu finansowego.Nie ma co narzekać. Jeśli chcemy przywilejów par małżeńskich to zawierajmy związki małżeńskie.Poza tym prawdziwy ślub to ślub wg wiary którą wyznajemy a nie przed urzędnikiem państwowym.Nie traktuję swego 17-letniego małżeństwa jak biznes, jesteśmy ze sobą bo chcemy być, ślubowaliśmy przed Bogiem w obecności świadków, rodziców, przyjaciół.
Ludzie żyjący latami w konkubinacie uważają siebie za tych lepszych, bo nie potrzebują (wg nich) tego śmiesznego papierka. A to zdanie mnie rozwaliło: "Konkubinat jest gwarantem bezinteresowności w związku"........ Czyżby?
Co mnie to obchodzi zresztą, każdy żyje jak mu dobrze, wygodnie i jak chce :)) -
25.06.2010 (10:30)[quote user=~lola]Nie traktuję swego 17-letniego małżeństwa jak biznes, jesteśmy ze sobą bo chcemy być, ślubowaliśmy przed Bogiem w obecności świadków, rodziców, przyjaciół. Ludzie żyjący latami w konkubinacie uważają siebie za tych lepszych, bo nie potrzebują (wg nich) tego śmiesznego papierka. A to zdanie mnie rozwaliło: "Konkubinat jest gwarantem bezinteresowności w związku"........ Czyżby? Co mnie to obchodzi zresztą, każdy żyje jak mu dobrze, wygodnie i jak chce :))
Konkubinat jest gwarantem bezinteresowności finansowej w związku.Podczas rozwodu ludzie traktują małżeństwo jak firmę która ogłosiła upadłość i chcą się pozabijać o to co zostało zapominają o tym ile kiedyś dla siebie znaczyli.Nikt nie ma możliwości przysiądz, że jakby coś poszło nie tak w naszym małżeństwie to potem nie będe chciał połknąć w całości moją byłą drugą połowe i wyssać z niej wszystko co możliwe , nawet ty Lola. Chęć zemsty jest często silniejsza niż miłość. W przypadku konkubinatu nie mamy takiej możliwości. Nie uważam aby przez to związek małżeński był czymś gorszym a stwierdzenie ,że nam nie jest potrzebny papierek do szczęścia rzeczywiście jest durną wymówką konkubinatu. Uważam , że nie z tego powodu ludzie wybierają taki sposób na życie.Ślub cywilny to wymysł człowieka aby łatwiej mu się żyło pod względem prawnym z drugim czlowiekiem a nie Boga.Dlaczego nie decydujemy się tylko na ślub kościelny?
-
26.06.2010 (17:50)Abigail[quote user=~lola]Nie traktuję swego 17-letniego małżeństwa jak biznes, jesteśmy ze sobą bo chcemy być, ślubowaliśmy przed Bogiem w obecności świadków, rodziców, przyjaciół. Ludzie żyjący latami w konkubinacie uważają siebie za tych lepszych, bo nie potrzebują (wg nich) tego śmiesznego papierka. A to zdanie mnie rozwaliło: "Konkubinat jest gwarantem bezinteresowności w związku"........ Czyżby? Co mnie to obchodzi zresztą, każdy żyje jak mu dobrze, wygodnie i jak chce :))Konkubinat jest gwarantem bezinteresowności finansowej w związku.Podczas rozwodu ludzie traktują małżeństwo jak firmę która ogłosiła upadłość i chcą się pozabijać o to co zostało zapominają o tym ile kiedyś dla siebie znaczyli.Nikt nie ma możliwości przysiądz, że jakby coś poszło nie tak w naszym małżeństwie to potem nie będe chciał połknąć w całości moją byłą drugą połowe i wyssać z niej wszystko co możliwe , nawet ty Lola. Chęć zemsty jest często silniejsza niż miłość. W przypadku konkubinatu nie mamy takiej możliwości. Nie uważam aby przez to związek małżeński był czymś gorszym a stwierdzenie ,że nam nie jest potrzebny papierek do szczęścia rzeczywiście jest durną wymówką konkubinatu. Uważam , że nie z tego powodu ludzie wybierają taki sposób na życie.Ślub cywilny to wymysł człowieka aby łatwiej mu się żyło pod względem prawnym z drugim czlowiekiem a nie Boga.Dlaczego nie decydujemy się tylko na ślub kościelny?
Moze czas na komentarz autorki? ;) Zyje w konkubinacie od 10 lat i jak dotad nie wyparowala u mnie i partnera chec bycia razem. Porownujac do malzenstwa, ktore tez kiedys tam bylo moim udzialem, nadal twierdze, ze w konkubinacie jestesmy bardziej szczerzy. Dlaczego? Dlatego, ze brak sekundantow typu tesciowie, rodzina, takie zwiazku z natury rzeczy sa bardziej autonomiczne. Nie ma bata na glowa typu: nie wypada prac brudow w sadzie, albo co sobie pomysla jak sie rozwiode, przeciez wszyscy mowili, ze wygladamy na takich szczesliwych. Jednym slowem - w konkubiunacie mniej jest sekundantow. Dochodzi tez kwestia tego, ze jesli jestem niewierzaca, a pan/pani w USC jest dla mnie watpliwym autorytetem, to tak naprawde najwazniejszym jest by zachowac szcunek dla samego siebie, postepowac wedlug wlasnego barometru moralnego. Tak, zeby moc potem spojrzec sobie w oczy. Dla mnie nie wazny jest ksiadz czy urzednik, dlatego przed nimi nie slubuje - najwazniejszy jest szacunek do samej siebie. -
10.08.2010 (12:05)ja rowniez zyje na kocia lape od dwoch lat. jesli zdecydowalabym sie na slub to :
a)dlatego ze jestem osoba wierzaca
b) ze wzgledu na jakies prawne udogodnienia..
Nad minusami sie nie zastanawiam bo po prostu nie mam potrzeby wychodzenia za maz choc bardzo kocham moja polowe, jestem lojalna i wierna i na to samo licze. Nie bede dorabiala zadnej ideologii. tak jak z posiadaniem dziecka, wierze ze dla jednych to bardzo wazne, kwintesencja zycia, dla mnie byc moze ale w przyszlosci. jak sie czegos nie czuje to nie ma zasad i regul ktore moga nam narzucic zachowania.pozdrawiam!
-
04.08.2011 (16:15)A zyjcie jak chcecie tylko sie z tym nie obnoscie. Nie rozumiem takze ludzi probojacych mi abic na sile ze mi papierka nie potrzeba (mezczyzni) by byc szczesliwa. Osobiscie - dla mnie malzenstwo jest Sakramentem, ktorego nie mam zamiaru sobie odmawiac. A moj byly, ktorego zostawilam po czterech latach bo nie chcial sie 'w sluby bawic' wlasnie sie ozenil. Mam niewiele komorek w mozgu zeby je marnowac na to, czy czyjesc intencje sa szczere czy nie i czy to instytucja malzenstwa czy wizja spedzenia ze mna zycia tak bardzo ich ostrasza... Wole latwiejsze zycie - zycie z zasadami :)

