Po prostu przedmuchał jej komin i ona i on byli zadowoleni ale ile można ten sam komin wymiatać , a i ona niech zmieni wycior - obojgu to wyjdzie na dobre
Pokaż:
- chronologicznie
- drzewko
Sortuj:
- od najstarszych
- od najnowszych
Nałóg autodestrukcji (136)
Przeczytaj artykuł, którego dotyczy ten temat-
03.08.2010 (06:46)
-
03.08.2010 (07:11)mądre to, ale... mądroąs mądrością, a jest tak, ze serce to nie sługa. "to co dzieje się na ladzie, i pod wodą też się zdarza' :-)
I czasem żadne racjonalne myślenie nie pomoże. "...miłosć, moi mili, jest nieczuła na mądrości" :-) -
03.08.2010 (07:44)Ktos kto nie był w podobnej sytuacji,nie zrozumie tego i nawet niech nie radzi,bo może zrobic krzywde drugiemu.W tej sytuacji cos zapowiadało nieszczeście i zawód,a co gdy nic tego nie zapowiada i sa ciągłe zapewnienia o miłości,o wyjatkowości i tak przez 6 lat a za chwilę okazuje sie,że wróciła miłość jak bambosz do żony z która tylko prowadzone od lat było wspólne gospodarstwo domowe i nic więcej???Jak z tym sobie poradzić?W którym miejscu jest kłamstwo teraz czy sześć lat temu??
-
03.08.2010 (07:52)
-
03.08.2010 (08:19)Łatwo sie mówi komuś kto nie był w podobnej sytuacji. Człowiek który kocha (a to nie jest zależne od zdrowego rozsądku niestety) wierzy że miłość pokona wiele... że trzeba cierpliwości i czasu by sie dopasować i zbudować podstawy związku. Dlatego z honorem znosi upokorzenia i stara się być silny ponieważ wierzy w dobro.
Wydaje mi sie że rację ma Pani psycholog jeżeli chodzi odnośnie niskiego poczucia własnej wartości i tego że przymykamy oczy na pewne wady przyszłego partnera. Ale wydaje mi sie że to też wynika z tego że cżłowiek jest tolerancyjny i wierzy że nie ma ludzi idealnych i czasami warto spróbować z taką osobą i zobaczyć jak to będzie wyglądało. Jedynie ważne jest by wiedzieć kiedy odejść kiedy granice zostaną przekroczone... -
03.08.2010 (08:34)~zdradzonaKtos kto nie był w podobnej sytuacji,nie zrozumie tego i nawet niech nie radzi,bo może zrobic krzywde drugiemu.W tej sytuacji cos zapowiadało nieszczeście i zawód,a co gdy nic tego nie zapowiada i sa ciągłe zapewnienia o miłości,o wyjatkowości i tak przez 6 lat a za chwilę okazuje sie,że wróciła miłość jak bambosz do żony z która tylko prowadzone od lat było wspólne gospodarstwo domowe i nic więcej???Jak z tym sobie poradzić?W którym miejscu jest kłamstwo teraz czy sześć lat temu??
-
03.08.2010 (08:39)stara to prawda iż na czyimś nieszczęściu nie zbudujesz swojego szczęścia, ja też przez 5 lat kochałam i czekałam aż rozwiąże swoje małżeństwo w którym TYLKO prowadził wspólne gospodarstwo domowe, spłacał wspólne raty i czekał aż dziecko podrośnie ... ble ble ble, wrócił do żony z którą się nigdy tak naprawdę nie rozstał i podejrzewam że jest nieświadoma jego romansu
-
03.08.2010 (08:42)Jestem teraz w takiej sytuacji. Choć gdzieś tam wyczuwam, że nie jest dobrze, że jest kłamstwo...............kocham i dalej w to brnę. Tęsknię, cierpię, płaczę jak typowa ofiara. Nie umiem być silna. Wszystko łatwo mówić/pisać ale w życiu bywa inaczej. Czy naprawdę ktoś myśli, że płaczę bo lubię? Nie radzę sobie kompletnie :-(
-
03.08.2010 (08:49)tej ze zdjęcia to dałbym się poniżać:D Nawet by mnie lać mogła:-)
Pozdrawiam -
03.08.2010 (08:52)~aniastara to prawda iż na czyimś nieszczęściu nie zbudujesz swojego szczęścia, ja też przez 5 lat kochałam i czekałam aż rozwiąże swoje małżeństwo w którym TYLKO prowadził wspólne gospodarstwo domowe, spłacał wspólne raty i czekał aż dziecko podrośnie ... ble ble ble, wrócił do żony z którą się nigdy tak naprawdę nie rozstał i podejrzewam że jest nieświadoma jego romansuPoważnie aż tak byłaś naiwna? 5 lat? Rozumie miesiąc dwa pół roku ale po roku od zrobiłbym taką awanturę, że musiałaby wybierać... Ale współczuję.. Ludzie są podli
-
03.08.2010 (08:53)Prawda jest taka, że swoją miłością NIE JESTEŚMY w stanie diametralnie zmienić drugiego człowieka. A poza tym: jeżeli chcemy go zmienić, to kogo tak naprawdę kochamy- jego samego czy kogoś, kim ma się stać w wyniku naszych zabiegów?
W miłości też trzeba przejawiać rozsądek i słuchać go zwłaszcza wtedy, gdy podpowiada, że obiekt zauroczenia kompletnie nie zasługuje na blizsze zainteresowanie.
Po co próbowac czegokolwiek z osobą, która na samym wstępie znajomości Cię upokarza, nie szanuje twoich uczuć, nie cenie? Naprawdę masz podstawy, by wierzyć, że przyszłość coś zmieni? Bzdura... -
03.08.2010 (08:59)Kobiety wolą drani. Zawsze jak maja wybór pomiędzy facetem spokojnym i kulturalnym a typem macho to zawsze wybiorą macho. Facet, który chce dla kobiety zrobić wszystko nie jest dla niej odpowiedni. Facet który się narzuca, "bierze" na siłę jest ok. NIe przekonacie mnie że tak nie jest.
-
03.08.2010 (09:03)~OnaEJestem teraz w takiej sytuacji. Choć gdzieś tam wyczuwam, że nie jest dobrze, że jest kłamstwo...............kocham i dalej w to brnę. Tęsknię, cierpię, płaczę jak typowa ofiara. Nie umiem być silna. Wszystko łatwo mówić/pisać ale w życiu bywa inaczej. Czy naprawdę ktoś myśli, że płaczę bo lubię? Nie radzę sobie kompletnie :-(
wiesz jak z tego wyjść?
mi przygadał przyjaciel, powiedział tak " jesteś ofiarą bo czujesz sie ofiarą, życie należy do ciebie, jesli sie sama nie zaczniesz szanować to nikt tego nie bedzie robił, weź sie w garść i stań do walki, wygrasz albo przegrasz, ale nie będziesz ofiarą "
mi to pomogło, wstąpiła energia i choć rozstałam sie z tym facetem to nie jest mi źle i zaczynają sie nowe znajomości ... lepsze -
03.08.2010 (09:03)do "OnaE": jak mozesz kochać kogoś, kto cię okłamuję i nie szanuje..? znajdź w sobie siłę, ja też kiedyś byłam słaba, żeby stać się silnym, trzeba najpierw pocierpieć, ale ta sila, która w tobie rośnie za każdym razem, kiedy nabierasz dystansu do siebie samej i do niego, jest warta tegoż cierpienia. Zwycięstwo nad własną słabością smakuje wyśmienicie. Trzeba tylko umieć zrobić pierwszy krok i wyjść z roli ofiary. Naprawdę warto! Odwagi :)
-
03.08.2010 (09:08)Do Ani: zawsze się dziwię, dlaczego tyle fajnych kobiet daje się mamić zonatym facetom...moja silna siostra zmarnowała tak właśnie kilka lat zycia. Przecież oni wszyscy mowią to samo, dokladnie to samo..I korzystają na całego. Jest tylko jedna rada: jak słyszysz, ze facet jest żonaty - odpuść, póki nie jest za późno. Zamknij uszy na jego piękne kłamlie słowa i daj nogę. Potem będzie za późno. Na twoim miejscu powiadomiłabym żonę. Jak tego nie zrobisz jutro będzie miał kolejną. Myślę, że żona na to nie zasługuje. Skrzywdził was obydwie, dlaczego ma mu to ujść na sucho..? Życzę odzyskania sil i porządnego faceta :)
-
03.08.2010 (09:11)To nie klej sie do zonatych mezczyzn, nie bedziesz miala problemow. Zauwazylam ze obecnie dziewczyny/kobiety sa bardzo natretne, to zenujace. Wiadomo ze kazdemu facetowi chodzi glownie o seks...
-
03.08.2010 (09:12)Koleżanko kobieta która mówi że woli wolne związki w 90% mężczyźnia z kasą jest potrzeban tylko do bzykania a nie do założenia rodziny.
-
03.08.2010 (09:22)Bardzo miło czytać jak czekacie aż ukochany zostawi żonę, dziecko i da wam szczęście. A może tak od drugiej strony - Jestem żoną , mamy wspaniałe dziecko i wydawałoby się udane życie A tu niespodzianka SMS od zatroskanej kobiety jeden, drugi małżeństwo wisiało na włosku, zaufałam - minęło 5 lat znów widzę jej nr w telefonie- mąż zapewnia, że to nic,nie chce się wyprowadzić, bierze mnie na dziecko, wiem, że bardzo mnie kocha i ja go też . Nie wiem o co chodzi, bo naprawdę w naszym związku nic nie brakuje. Pytam dlaczego pakujecie się w czyjeś małżeństwa, na co liczycie, że facet zostawi rodzinę i wpadnie wam ramiona- to tylko samce szukają odmiany na chwilę, bo żona odrabia z dzieckiem lekcje, bo zajmuje się domem i czasem za mało poświęca mu czasu, ale tak naprawdę nie potrafią odejść, bo jesteście tylko zabawkami i pomyślcie jeszcze jak krzywdzicie innych pakując się w takie związki
-
03.08.2010 (09:31)My-laski w firmie pracujemy w marketingu iPR i z tamtąd wynosimy całą wiedzę jak ranić ludzi. Dla nas przejście od rozstania do rzeczywistości to pestka.Szybciutko zatracamy się w iventach i imprezach integracyjnych.Mamy dużo czasu na jogę i samodoskonalenie się.Wszak pochodzimy z rodzin inteligenckich w których mezalians z byle jakim kmiotkiem nie wchodzi w rachubę.Pff
PS.
Dziewczyny dbajcie tylko o swój interes-zbierajcie haki i paragony na swoich facetów, w razie czego pokażecie ile kasy straciłyście na nich przy szybkim rozstaniu.Nie dawajcie im szans powrotu, tylko szturmujcie kolejnych facetów. -
03.08.2010 (09:40)Bardzo dziękuję za miłe, pomocne słowa. Na pewno czytając je człowiek nabiera trochę odwagi a przede wszystkim wiary, że można w siebie uwierzyć i "wyleczyć się" z chorej miłości. Wczoraj zapisałam się do psychologa, skoro szukam pomocy to znak dla samej siebie, że jest mi ona niezbędna i sama sobie nie radzę.
