ja nigdy nie zgodziłabym się, żeby mój narzeczony miał przyjaciółkę, to byłby koniec
Pokaż:
- chronologicznie
- drzewko
Sortuj:
- od najstarszych
- od najnowszych
Ja, mój mąż i jego przyjaciółka (125)
Przeczytaj artykuł, którego dotyczy ten temat-
12.06.2010 (07:37)
-
12.06.2010 (07:44)"przyjaźń między kobietą,a mężczyzną jest zaprzeczeniem samym w sobie" (cytat")
-
12.06.2010 (08:08)Akurat to ja miałam przyjaciółkę i ona zniszczyła moją rodzinę. W ramach "przyjaźni" mąż siedział u niej do 2 w nocy, pomagał w zakupach, jezdził do lekarza, zostawał z jej dzieckiem kiedy ona balowała po klubach itd itd. Szanowny prawie juz ex zaprzeczał że łączy go cos wiecej , że nie sypiali razem ale rodziny juz nie ma, ponieważ tamta kobieta nie potrafiła czy też nie chciała zamknać mu przed nosem drzwi i powiedziec STOP !! wracaj do żony. Były mąż z nią nie jest ponieważ była zbyt sprytną i znalazła faceta z kasą i nie był juz jej do niczego potrzebnym a ex niby ma jakąś następną ale tuła sie od jednego do drugiego wynajmowanego mieszkania. Jeśli tak wygląda "przyjaźń" to postawił ja na szali życia wyzej niz rodzinę i zostanie sam.
-
12.06.2010 (08:11)
-
12.06.2010 (08:14)~miaja nigdy nie zgodziłabym się, żeby mój narzeczony miał przyjaciółkę, to byłby koniecczyli na to wynika,ze kiniec bliski ):
-
12.06.2010 (08:16)~jamalzenstwo to maz i zona, nie ma miejsca na trzecia osobe.Jak to nie ma a Jaroslaw???Jaroslaw powinien byc w sercu 24/h :)
-
12.06.2010 (08:19)
-
12.06.2010 (08:44)Dlaczego na to pozwalałaś!!! Nie wyobrażam sobie czegoś takiego w moim małżeństwie.
-
12.06.2010 (08:45)Były mąż miał żonatego przyjaciela. Żony kumpla nie cierpiał, miał o niej bardzo złe zdanie (materialistka, nie kocha męża, fałszywa, niewierna), poparte w dużej mierze dowodami. Pech chciał, ze przyjaciel zmarł, a po kolejnych dwóch tygodniach były nawiązał z nią romans. Obydwoje wykopałam ze swojego życia. Kiedy były chciał ją zostawić zaczęły się telefony, prośby o pomoc, szantaże. Nie miałam siły walczyć o nas, tym bardziej że zawsze ja okazywałam się winna. Bo ona taka biedna, zmieniła się, a w ogóle to będą mieć kiedyś dzieci i normalne jest jej postępowanie. A ja tylko się kłócę i żądam kasy na dziecko. Żałuję, że nie wykopałam obojga od razu po wykryciu romansu.
-
12.06.2010 (08:51)Nie wiadomo co się stało z prawdziwymi facetami- są zupełnie bez honoru! kłamstwo, podwójne życie, zaliczanie na prawo i lewo, ale wyrachowanie nie pozwala im odejść dopóki same tego nie zażądamy. Jesteśmy jednak naiwne, więc często pozwalamy na bardzo wiele! Wstyd panowie! Wstyd panie, które dla fizycznego zaspakajania się rozbijacie rodziny...szkoda słów! Zwierzęta są mądrzejsze, bo jak "suka nie da, pies nie weźmie". Przyjdzie starość- wszyscy pozostaniecie sami, czego z serca wam życzę!!!
-
12.06.2010 (08:53)~jaByły mąż miał żonatego przyjaciela. Żony kumpla nie cierpiał, miał o niej bardzo złe zdanie (materialistka, nie kocha męża, fałszywa, niewierna), poparte w dużej mierze dowodami. Pech chciał, ze przyjaciel zmarł, a po kolejnych dwóch tygodniach były nawiązał z nią romans. Obydwoje wykopałam ze swojego życia. Kiedy były chciał ją zostawić zaczęły się telefony, prośby o pomoc, szantaże. Nie miałam siły walczyć o nas, tym bardziej że zawsze ja okazywałam się winna. Bo ona taka biedna, zmieniła się, a w ogóle to będą mieć kiedyś dzieci i normalne jest jej postępowanie. A ja tylko się kłócę i żądam kasy na dziecko. Żałuję, że nie wykopałam obojga od razu po wykryciu romansu.Dostał to czego Ty nie potrafiłaś mu dać więc tak to sie potoczyło ;)
-
12.06.2010 (09:01)ja bym takiej zmorze pióra powyrywała,jakby KTOŚ próbował odebrac mi moją WŁASNOŚĆ...U mnie to tylko ,wyrzucone rzeczy ''mozna MI zabrac!!!!!
-
12.06.2010 (09:17)Znasz swoją wartość, więc tylko gratulować, a postąpiłaś jak najbardziej słusznie!!!!!!
-
12.06.2010 (09:32)Panowie wybierają,a Panie po ślubie traktują swego męża jak swoją własność.
Taką żonę,która w nocy sprawdza komórkę,lub wynajmuje detektywa do
śledzenia męża to spakowałbym natychmiast i wystawił z walizami za drzwi,
choćby przysięgała że mnie kocha.
-
12.06.2010 (10:16)Z przykrością stwierdzam, że większość osób pochwalających i aprobujących takie zachowania mężów i "przyjaciółek" jak w artykule NIE MA ZIELONEGO POJĘCIA o takich sytuacjach. Życzę Wam, abyście przeżyli coś takiego w swoim związku - pomoże Wam to zweryfikować poglądy na tolerancję i akceptację. Nigdy nie posunęłam się do tego, żeby ex partnerowi sprawdzać pocztę czy telefon, ale wielokrotnie okłamywał mnie w sprawie swojej przyjaciółki, pozwalał się manipulować, pomiatać, był nią zafascynowany. Wcześniej kochał się w niej, ale ona go nie chciała, więc został dyżurnym adoratorem, a przyjaźń polegała na tym, że jak ona potrzebowała odskoczni, to on był na zawołanie, jak pies - w drugą stronę nigdy to nie działało. Nie przyznał mi się do uczucia do niej, ani do pocałunków, masażów, jakie jej robił, do tego, że nieomal uprawiał z nią seks, mimo że miała męża - dziękuję bardzo za taką przyjaźń i szczerość w związku. Nie miałam zamiaru budować związku na kłamstwie ani wysłuchiwać peanów na cześć przyjaciółki - skoro jest taka cudowna, to czemu z nią nie jesteś? Acha, bo za wysokie progi... Żałosne. Jeśli facet nie potrafi zrezygnować z takiej podszytej erotyzmem przyjaźni, to znaczy, że partnerka jest dla niego zapchajdziurą, bo przyjaciółki nie może mieć. Nie dojrzał emocjonalnie do związku i nie będzie do niego dojrzały jeśli nie potrafi rozgraniczyć swoich emocji. Drogie Panie, uważajcie na takich niedowartościowanych i zakompleksionych, którzy mydlą Wam oczy, a za plecami wywijają numery. Szkoda na takich czasu - krzyżyk na drogę i tyle.
-
12.06.2010 (10:20)Po dokładnych badaniach kontrolnych lekarz oznajmia pacjentowi:
- W zasadzie jest pan zdrowy, jedynie "z tymi rzeczami" chyba pan mocno w życiu przesadził. Pana siły witalne są na wykończeniu i nie podejrzewam, żeby był pan w stanie osiągnąć do końca życia więcej, niż 10 - 15 orgazmów.
Załamany mężczyzna poszedł prosto od lekarza do parku. Siedział wpatrując się w dal, ale w końcu pogodził się z lekarską diagnozą i wrócił do domu. Opowiedział wszystko żonie, która zdecydowała:
- Musimy zrobić listę i zaplanować wszystkie Twoje pozostałe orgazmy, tak żeby były dla Ciebie wielkimi wydarzeniami.
- Hola, hola... - zastopował ją mąż - to moje orgazmy i już sobie listę w głowie ułożyłem. Aha, i dla informacji, Ciebie na niej nie ma...
a może te kochające żony zastanowiłyby się nad sobą ?
a może nie jest w domu potrzebna tylko kura domowa ale też i przyjaciółka, kochanka,osoba z która można robić to i owo bez planowania na 3 tygodnie naprzód . przeważnie żadnego spontanicznego zachowania z ich strony bo a to okres, a to migrena, a to paznokieć się złamał, a to nie bo nie..... a przecież facet też nie jest bez wad i nie ma nieograniczonej wytrzymałości psychicznej jak i fizycznej. tez mu jest potrzeba się wygadać, oderwać od tego pieprzonego codziennego kieratu. a gdyby razem to robili byłoby mniej nieporozumień. nie wszystko trzeba robić z zegarkiem w ręku i nie wszystko trzeba wykonać na rozkaz czy bo co inni powiedzą.
więcej luzu, życie jest tak krótkie że większość nie zauważa że jest już po 40stce i zbliża się koniec i nie można sobie uzurpować prawa innej osoby do odrobiny prywatności, doboru przyjaciół, zainteresowań bo każdy jest inny i mimo że pobrali się nie zmieniło to ich w zaden sposób.
tak szczerze pomyśl : czy nie chciałbyś się oderwać choć na kilka dni od swojego małżonka i odstresować się ? odpocząć od codziennych spraw , kłopotów , ciągłego narzekania i twierdzenia że inni/e to mają lepiej bo ich na wszystko stać, maja na wszystko czas , są lepsi dla siebie itp. prawda jest taka : wszyscy maja ten sam gnój tylko jedni potrafią w nim pływać a innym przeszkadza zapach i konsystencja.
myślę że nie jestem odosobniony w tej opinii ale większości przez gardło nie to przejdzie - no bo przecież jak to ? są wiernymi i kochającymi, opiekują się i wychowują dzieci i nigdy przez myśl im nie przyszło obejrzeć się za tyłeczkiem faceta lub biustem innej pani -
12.06.2010 (10:40)
-
12.06.2010 (11:18)Kurcze czytając ten artykuł przeraziłem się, podejście kobiet jest straszne .... podobno wcześniej kobiety traktowano jak własność a tutaj sprawa wygląda odwrotnie, już nie wystarczy facet który dba o rodzinę, pracuje, wychowuje, ma jeszcze całkowicie należeć do swojej żony ..... jeśli kobiety martwią się o przyjaciółki swoich facetów to niech się zastanowią czemu ?? oczywiście wszystkiemu winne są inne osoby - ze mają zainteresowanie podobne do ich partnera, ze się razem wychowali itp żadna kobieta tutaj nie starała się jakoś opanować sytuacji i pogodzić, każda tylko starała się przekształcić życie swojego męża żeby ono pasowało całkowicie do niej. Jak za słaby i dał się omamić innej kobiecie to się go wywala - już nawet nie musiał się z nią przespać ..... Kiedyś usłyszałem ze w dzisiejszych czasach kobiety psychicznie kastrują facetów a potem mają do nich jeszcze pretensje że tacy są - pewnie coś w tym jest.
-
12.06.2010 (11:30)Ja mój facet i jego brat.Tak...mała różnica nie przyjaciółka tylko braciszek,nie odcięta pępowina między braćmi,która rośnie cały czas.Brat partnera mieszka z nami,żyje naszym życiem nie ma dziewczyny,kochanki bo po co ma brata,a mnie szlag trafia 24h/dobe brat przychodzi wekend sobota rano otwieram oczy,pytam partnera co dzisiaj robimy,słysze...zapytam brata.!!! i koniec rozpoczęcia miłego dnia.Była awantura wygarneła mu że jak się będziemy starać o dziecko to,czy z bratem też mam się przespać że by było wspólne dziecko.Jak gotuje obiad to partner proponuje żebyśmy poczekali na brata bo ostani wraca z pracy do domu.I tak codziennie od 5 miesięcy,od miesiąca zrobiła cichy bunt,panowie obiadek podają sobie sami ja jem pierwsza reszte mam gdzieś...wieczorem proponuje mu spanie w salonie blisko brata.Małymi kroczkami zdobywam partnera ale pępowina tak szybko nie odpadnie...Braciszek wyczuwa wszystko doskonale,podburza moje partnera ale wiecie co...mam to gdzieś ja mam gdzie wracać mam przyjaciółki,rodzine normalne otoczenie,Oni...mają swój nie normalany związek,umrą nie kochani.Tak wiec,nie trzeba szukać przykładów przyjaciółek-kumplów,wystarczy mieć brata z pępowiną-nieodciętą.
-
12.06.2010 (11:37)[quote user=~Subtelna i wyrachowana]Dostał to czego Ty nie potrafiłaś mu dać więc tak to sie potoczyło ;)[quote user=~ja]
Być może tak był, ale o problemach w związku się rozmawia a nie ucieka się od nich. Podobnie jeśli ktoś źle się czuje lub czegoś brak ;)
