Od dłuższego czasu siedziałam przed komputerem wściekła na samą siebie, po co ja marnuje tyle czasu w Walentynki ! Odpowiedz była natychmiastowa prosto z mózgu BO NIE MASZ SWOJEJ WALENTYNKI – GŁUPOLU ! Chciałam to wszystko wyłączyć wyciągnąć z lodówki czekoladę ,obejrzeć LOVE STORY popłakać i iść spać grubsza i samotna ! Coś jednak mówiło mi, że powinnam tak jeszcze posiedzieć, że może wreszcie coś się wydarzy, coś, ktoś na kogo czekam podświadomie. Przed ekranem pojawiały mi się coraz to nowe pseudonimy, coraz to nowe zachęty do rozmowy. Wszystko to nie ma sensu. Czego ja szukam? W sieci mogę znaleźć tylko zdesperowanych pracoholików lub napalonych małolatów! Czy jest tu w ogóle ktoś normalny oprócz mnie? Nie, ze mną pewnie też jest coś nie tak!
Tak pogrążając się w swoim smutku i depresji, wśród natłoku pytań w stylu: "Cześć, ile masz lat? Jesteś naprawdę dziewczyną ?" zauważyłam nagle zachętę do rozmowy inną od wszystkich: "Cześć zdarza Ci się mieć ochotę spontanicznie wytarzać się w śniegu?" Powodowana ciekawością i pchnięta dziwnym uczuciem bratnich dusz, z rezerwą odpowiadam "Cześć, jasne!" nie wiedząc czy to jest skierowane do mnie, i czy ktoś ma w sobie tyle bagażu spontaniczności i ciepła ile bije z tych kilku słów, które do mnie wysłał. Dalej rozmowa toczy się gładko. Z przerażeniem patrzę na zegarek, że straciłam poczucie czasu. Od pięciu godzin rozmawiam z kimś kogo nie znam tak jakbyśmy znali się od dawna, a przecież tak naprawdę nie wiem nawet jak on się nazywa, ile ma lat i skąd pochodzi, ale to przecież nie jest ważne, dla tych kilku chwil, w których czujesz, że możesz "przerozmawiać" z kimś w nieskończoność żyje się tak naprawdę, dla tych chwil stonowanych ciepłem spokoju. Wiem, że internet pozwala na szybkie złudzenia bliskości, ale czy aż do tego stopnia? Rozmawiamy o podróżach, o naszych poglądach na temat życia, o wszystkim i o niczym. Czułam się jakbym zakochała się w kimś od pierwszego wejrzenia. Czuję się przy tym naiwnie, jak małe dziecko, jakbym właśnie poznawała świat i jest mi z tym dobrze. W pewnym momencie na ekranie czytam propozycję "Wiesz, za tydzień będę w Sopocie , może jednak się wytarzamy w tym śniegu ?
Ot tej pory minęło kilka miesięcy nie tarzaliśmy się , bo nie było śniegu, ale było piękne! Spotkałam się z osobą, która oczarowała mnie swoim humorem , spontanicznością ,ciepłem i ciekawością świata i inteligencją.
W tamte lato tarzaliśmy się w trawie w naszych polskich górach, a co będzie dalej, nie wiem, ale na pewno będzie wspaniale . Nareszcie czuję, że żyję, ... jestem szczęśliwa i Adam chyba też a czy maczał w tym palce Święty Walenty ? Pewnie tak ,bo on tak lubi zamieszać w kotle uczuć !