Czytalam ten artykul z zainteresowaniem,bo moje malzenstwo tez wyglada raczej tak,ze ciagle mamy na glowie mnostwo spraw do zalatwienia,dzien wydaje sie czesto za krutki.Mamy dwoje dzieci,ktorymi najczesciej zajmuje sie ja,ale nie brakuje naszemu malzenstwu tego ciepla i wspolnego soba zainteresowania,jak w przytoczonych historiach.Oboje czesto planujemy wakacje,do ktorych najczesciej nie dochodzi,ale jesli juz gdzies razem wyskoczymy,chociazby na weekend to korzystamy z kazdej wspolnie spedzonej sekundy.I chyba dzieje sie tak dlatego,ze nawet jak mamy tylko te piec minut dziennie,to wciaz ze soba rozmawiamy.Potrzeba rozmowy jest tak ogromna,ze czasem potrafimy obudzic partnera w srodku nocy i przegadac pare godzin i to nas ze soba laczy.To powod bliskosci i powod bycia razem.My potrzebujemy siebie nawzajem.