wielki czyn i wielcy ludzie.... dzięki im za to....
Pokaż:
- chronologicznie
- drzewko
Sortuj:
- od najstarszych
- od najnowszych
Serce bije dalej (40)
Przeczytaj artykuł, którego dotyczy ten temat-
17.06.2010 (13:09)
-
18.06.2010 (07:01)
-
18.06.2010 (07:05)trauma na całe życie i dla bliskich dawcy i dla biorcy też w większym lub mniejszym stopniu. A z tą śmiercią mózgową to już dawno wyjaśniali obiektywni i niefanatyczni lekarze, że definicja śmierci mózgowej jest przekrętem jako, że tzw. "śmierć mózgowa" nie spełnia warunków wymaganych w śmierci...I wcale nie mam za złe rodzicom, że nie pozwolili pobrać serca swojej córki. Z drugiej strony myślę, że większym ryzykiem jest być biorcą niż dawcą i to z wielu względów...
-
18.06.2010 (08:05)Pozbywamy się lekką ręką gromadzonych bez umiaru dóbr doczesnych. Wyrzucamy zbędną żywność, sprzęty, meble, odzież.Ciało to w końcu tylko powłoka, coś jak ubranie. Jeśli moje okaże mi się kiedyś niepotrzebne; Jestem człowiekiem pełnym wątpliwości co do życia pozagrobowego, więc tam gdzie pójdę będzie zapewne bardzo ciepło? ;-) Jeśli więc moje części zamienne przydadzą się komuś, kto ich bardzo potrzebuje? To chyba ostatnia dobra rzecz, jaką mógłbym uczynić na pożegnanie...
-
18.06.2010 (08:29)Pamiętajcie, że narządów nie pobiera się z trupa tylko z ŻYWEGO CZŁOWIEKA. Bije serce, a ręce są ciepłe, trwają funkcje życiowe organizmu. Śmierć mózgowa to mit. Wymyślono coś takiego w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych właśnie na potrzeby transplantologii. Wyobraźcie sobie wypadek w pobliżu Kowalewa Pomorskiego - bez urazy mieszkańców tego miasteczka. Ale wątpię czy w miejscowym szpitalu jest na tyle doskonała aparatura by stwierdzić zgon MÓZGU. Decyzja musi zapaść na miejscu, liczą się dosłownie minuty. Wydobycie narządów z trupa już niczego nie zmieni. Obecnie mamy wiedzę o bardzo wielu przypadkach wyjścia ze stanu pourazowego tych osób, których rodzina stanęła przed trudną decyzją wydania zgody na pobranie narządów i nie zgadzając się uratowali bliską osobę.
Nie da się poprawić ludzkiego losu w kwestii życia bądź śmierci bez krzywdy, powiem słowo pobrzwiewające Pismem Świętym - bliźniego.
To nie jest ratunek To najpierw tak naprawdę EUTANAZJA. -
18.06.2010 (09:04)JurekPo tym co zrobili mi "LUDZIE" NIGDY NIE DAM ZGODY!!!
To już od teraz módl się, aby w chwili kiedy Ty lub Twoi bliscy będą potrzebowali pomocy od tych od których zgody będzie zależeć Twoje lub ich życie myśleli inaczej. -
18.06.2010 (09:23)~omen7Pamiętajcie, że narządów nie pobiera się z trupa tylko z ŻYWEGO CZŁOWIEKA. Bije serce, a ręce są ciepłe, trwają funkcje życiowe organizmu. Śmierć mózgowa to mit. Wymyślono coś takiego w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych właśnie na potrzeby transplantologii. Wyobraźcie sobie wypadek w pobliżu Kowalewa Pomorskiego - bez urazy mieszkańców tego miasteczka. Ale wątpię czy w miejscowym szpitalu jest na tyle doskonała aparatura by stwierdzić zgon MÓZGU. Decyzja musi zapaść na miejscu, liczą się dosłownie minuty. Wydobycie narządów z trupa już niczego nie zmieni. Obecnie mamy wiedzę o bardzo wielu przypadkach wyjścia ze stanu pourazowego tych osób, których rodzina stanęła przed trudną decyzją wydania zgody na pobranie narządów i nie zgadzając się uratowali bliską osobę.
Nie da się poprawić ludzkiego losu w kwestii życia bądź śmierci bez krzywdy, powiem słowo pobrzwiewające Pismem Świętym - bliźniego.
To nie jest ratunek To najpierw tak naprawdę EUTANAZJA. -
18.06.2010 (09:36)~omen7Pamiętajcie, że narządów nie pobiera się z trupa tylko z ŻYWEGO CZŁOWIEKA. Bije serce, a ręce są ciepłe, trwają funkcje życiowe organizmu. Śmierć mózgowa to mit. Wymyślono coś takiego w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych właśnie na potrzeby transplantologii. Wyobraźcie sobie wypadek w pobliżu Kowalewa Pomorskiego - bez urazy mieszkańców tego miasteczka. Ale wątpię czy w miejscowym szpitalu jest na tyle doskonała aparatura by stwierdzić zgon MÓZGU. Decyzja musi zapaść na miejscu, liczą się dosłownie minuty. Wydobycie narządów z trupa już niczego nie zmieni. Obecnie mamy wiedzę o bardzo wielu przypadkach wyjścia ze stanu pourazowego tych osób, których rodzina stanęła przed trudną decyzją wydania zgody na pobranie narządów i nie zgadzając się uratowali bliską osobę. Nie da się poprawić ludzkiego losu w kwestii życia bądź śmierci bez krzywdy, powiem słowo pobrzwiewające Pismem Świętym - bliźniego. To nie jest ratunek To najpierw tak naprawdę EUTANAZJA.
I dlatego DAWCY sa sztucznie utrzymywani przy zyciu,za pomoca odpowiednich aparatur-szkoda,ze tego nie wziołes pod uwage.Jak by to było inaczej możliwe?Widomo przecież,ze gdyby DAWCE odłączona od takiego sprzetu,to nie byłoby możliwosci podbania narzadów do transplantacji...
A Ty sie teraz tak wymadrzasz,a nie wiesz,czy sam nie bedziesz potrzebował kiedyś przeszczepu,bądź ktoś z Twojej najbliższej rodziny...
I co jak co,ale Kościół transplantacje popiera,i nawet sami ksieża prosza ludzi,żeby sie nad zastanowili i podpisali WOLE...Nasze ciała pozostaja po śmierci tu-na ziemi,a nasze dusze wedruja dalej,i to w momencie naszej śmierci,a nie podczas pobierania narzadów do przeszczepu. -
18.06.2010 (09:36)nie wiem, jakbym postapiła w podejmowaniu decyzji pobrania narządów od kogoś mi bliskiego...ale rodzinie i znajomym powiedziała, że jakby co, to mnie mogą zabrać wszystko, tylko niech ja porządnie wyglądam w trumnie, żeby rodzina sie nie wystraszyła;) po co mi te części zamienne gdy juz nie będę żyła? A żyć jako warzywo chyba też nie chcę.
-
18.06.2010 (09:47)Nie mów o rzeczach, o których nie masz pojęcia i proś boga, abyś ty, czy ktos Ci bliski nie musiał czekac na przeszczep!
-
18.06.2010 (09:49)~JANI dlatego DAWCY sa sztucznie utrzymywani przy zyciu,za pomoca odpowiednich aparatur-szkoda,ze tego nie wziołes pod uwage.Jak by to było inaczej możliwe?Widomo przecież,ze gdyby DAWCE odłączona od takiego sprzetu,to nie byłoby możliwosci podbania narzadów do transplantacji...A Ty sie teraz tak wymadrzasz,a nie wiesz,czy sam nie bedziesz potrzebował kiedyś przeszczepu,bądź ktoś z Twojej najbliższej rodziny...I co jak co,ale Kościół transplantacje popiera,i nawet sami ksieża prosza ludzi,żeby sie nad zastanowili i podpisali WOLE...Nasze ciała pozostaja po śmierci tu-na ziemi,a nasze dusze wedruja dalej,i to w momencie naszej śmierci,a nie podczas pobierania narzadów do przeszczepu.~omen7Pamiętajcie, że narządów nie pobiera się z trupa tylko z ŻYWEGO CZŁOWIEKA. Bije serce, a ręce są ciepłe, trwają funkcje życiowe organizmu. Śmierć mózgowa to mit. Wymyślono coś takiego w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych właśnie na potrzeby transplantologii. Wyobraźcie sobie wypadek w pobliżu Kowalewa Pomorskiego - bez urazy mieszkańców tego miasteczka. Ale wątpię czy w miejscowym szpitalu jest na tyle doskonała aparatura by stwierdzić zgon MÓZGU. Decyzja musi zapaść na miejscu, liczą się dosłownie minuty. Wydobycie narządów z trupa już niczego nie zmieni. Obecnie mamy wiedzę o bardzo wielu przypadkach wyjścia ze stanu pourazowego tych osób, których rodzina stanęła przed trudną decyzją wydania zgody na pobranie narządów i nie zgadzając się uratowali bliską osobę. Nie da się poprawić ludzkiego losu w kwestii życia bądź śmierci bez krzywdy, powiem słowo pobrzwiewające Pismem Świętym - bliźniego. To nie jest ratunek To najpierw tak naprawdę EUTANAZJA.
-
18.06.2010 (10:29)
-
18.06.2010 (11:06)
-
18.06.2010 (11:11)czekam na trzeci przeszczep dziekuje z całego serca, tym, ktorych dzisiaj juz nie ma .Mam nadzieje, ze jestescie tam w gorze szczesliwi i zadowoleni , ze dzieki Wam zyje juz 20 lat . Niech nikt kto niedoswiadczył, tego cierpienia nie wypowiada sie na tym forum. Dac zycie to piekna rzecz, ale oddac siebie samego to cudowny akt miłoscierdzia i miłosci. Pozdrawiam tych, ktorzy mysla , ze sa wieczni, do zobaczenia w innym ciele, nigdy nie wiadomo co jest za nastepnym rogiem :)
-
18.06.2010 (11:14)Bardzo ladnie napisane, poruszajace prawdziwy problem i naprawde wzruszajace.
-
18.06.2010 (13:01)podjęcie takiej decyzji będąc zdrowym , jest cholernie trudne bo to jak widok własnej śmierci, a tego nikt nie chce zobaczyć. Jest jeszcze obawa czy decyzją "tak" nie będę ranił bliskich ,a z drugiej strony może pomogę im bo nie będą musieli podejmować decyzji.Myślę też że to trochę problem psychologiczny , by z "Podmiotu" nie stać się "przedmiotem" , perspektywa "źródła części zamiennych " jest trudna.Fakt że 1 osoba może uratować życie 5 lub więcej osób jest z tej perspektywy trudna do przyjęcia , ale chyba do tego trzeba dojrzeć .
-
18.06.2010 (13:13)no cóż, jeśli dodać do tego ryzyko wszczepienia wraz z narządem pewnej genetycznej schedy to takie "nowe życie" może się okazać dla biorcy bardzo wielkim ryzykiem, a życie tu, na ziemi przecież i tak w końcu się skończy. Jak mówią mądrzy: Lepiej świecić krótko i jasno niż długo kopcić; życie uczy, że wszelkie poczynania wbrew naturze zawsze obracają się przeciwko człowiekowi. Niestety, o fatalnych w skutkach przeszczepach nikt jakoś nie ma odwagi pisać ani nawet głośno mówić.
-
18.06.2010 (13:17)Niestety nie zawsze można podjąć właściwą decyzję. Ja nie mogłam tego zrobić, gdy zmarł mój kochany Mąż. Nie wiem dlaczego tak postąpiłam, ale ogromnie trudno podjąć taką decyzję, szczególnie jak są dzieci i jeśli kogoś tak bardzo się kocha. Wyobrażasz sobie wtedy nie wiadomo co...ukochaną osobę rozczłonkowaną...itd. Postąpiłam wbrew Jego woli, ale nie miałam siły jeszcze tego dźwignąć. Dopiero w jakiś czas po śmierci Męża zaczęłam racjonalnie myśleć. Dlatego swoim dzieciom zapowiedziałam, że teraz- gdy ja umrę, muszą oddać moje narządy do transplantacji. Aby uniknąć trudu podejmowania takiej decyzji przez nich, podpisałam oświadczenie woli. Może w ten sposób "odkupię swoją winę"....
-
18.06.2010 (13:28)Które żyją dzieki temu, że rodzina nie zgodziła się na rozebranie ich na części. Lekarze też są omylni, a kto wie czy nie interesowni...Nigdy nie zgodzę się na pobranier narządów kogoś bliskiego. Nie mam zaufania...
-
18.06.2010 (14:38)a kto głośno mówi o tym, że tzw. przeszczep trzeba powtarzać przynajmniej raz na 5 lat? ile istnień ludzkich lekarze okaleczają i bezczeszczą, czy wręcz odbierają im życie, żeby odebrać kasę za przedłużenie jakiegoś beznadziejnego przypadku, który -jak hiena- chce pożyć na cudzy koszt o parę chwil dłużej; jakoś coraz mniej dziwi, że normalni ludzie tak nienawidzą lekarzy; a tym hienom i wszystkim, którzy im pomagają należy życzyć najgorszych koszmarów, może jak co noc zacznie im się śnić, że ktoś wyrywa im serce, żeby sprzedać je komuś kto miał kasę i zapłacił, zrezygnują tchórze z życia cudzym kosztem
