To co te Panie opowiadają,a autorka pisze ,to stek bzdur...Jaki dekalog??Kobieta 35 letnia rodząca dziecko??chaos w organiźmie i nie jednokrotnie zagrożona ciąża,a Mająca 50-kę nie rozumiejąca problemów nastolatki/a z braku dla niego czasu...Nie piszcie takich artykułów bo,to czyta młodzież,a te Panie nie są autorytetami dla Tej młodzieży..Zróbcie dekalog na podstawie wywiadu z normalnymi kobietami XXI wieku.
Pokaż:
- chronologicznie
- drzewko
Sortuj:
- od najstarszych
- od najnowszych
Sceny z życia małżeńskiego (12)
Przeczytaj artykuł, którego dotyczy ten temat-
22.12.2009 (18:39)
-
22.12.2009 (19:33)dekalog? ha ha
śmiechu warte.
co one mogą wiedzieć o małżeństwie? są jeszcze na etapie poznawania się jako małżonkowie.
ciekawe, co będą mówiły po 10, 15, 20 latach małżeństwa? -
22.12.2009 (21:50)Nawet najbardziej wytrwale malzestwa miewaja rozterki , trudne lata w chwilach gdy inne osoby wspolnie psuja relacje pomiedzy mezem i zona. Swoimi dzialaniami udowadniaja wykorzystywania w pracy ukrywajac wypowiedzenia z pracy z motywacja mobbing .Malzenstwa z krotkim stazem czy dluzszym zawsze zauwaza zmiany w zachowaniach mezow, gdyz nie tylko obserwuja , ale i odczuwaja , jak rowniez wyrazaja w sposobie zblizen seksualnych, czy tez calkowitym unikaniem seksu. Mezowie wykorzystywani sa nadwyraz pobudliwi, unijkaja rozmow, odpowiedzi na pytania, nie sluchaja i nie potrafia zrozumiec sytuacji, najczesciej wybieraja przebywanie poza domem, w kregach kolegow, kolezanek wieczorami i nocami, swoimi wplywami odciagaja od zycia rodzinnego, od dzieci. Popadaja w skrajnosci emocjonalne i melancholijne. Wedlug mnie wspolne wyjazdy wakacyjne , feryjne, podroze buduja zwiazki malzenskie, nawet jesli dzieci sa male. Wspolne opiekowanie sie , wychowywanie scala malzonkow co objawia sie w wyrazaniu milosci poprzez seks wspolny i rozmowy. czestotliwosc stosunkow jest zdecydpowanie wieksza w podrozach co utwierdza sie w relaksie, odprezeniach od meczacej pracy. Powroty sa stresujace co uwidacznia sie w spadku zblizen z mezem. Latwo wyciagac wnioski ktore sa potwierdzeniami mobbingujacych dyrektorow lub dyrektorek.
-
22.12.2009 (21:59)Myślę, że te Panie nie mogą być autorytetem dla "zwyczajnych" kobiet, co wcale nie znaczy, że są złe...Łatwiej jest być taką, jak czytamy w artykule kiedy się ma niemalże wszystko podane na tacy i z góry zapewniony status społeczno-ekonomiczny...niestety taka jest prawda. Kobiecie "zwyczajnej" - prostej borykającej się z problemami życia codziennego (czyt. dylemat co dać dzieciom jeść, za co zapłacić rachunki, ile wydać na odzież) trudniej jest usiąść i snuć takie górnolotne frazesy.
Nieco dziwią mnie małżeństwa o których tu piszą..."siadamy, gadamy, nic nam nie przeszkadza, jesteśmy kompromisowi do bólu...jednym słowem sielanka do kwadratu..." ech...życie.... -
22.12.2009 (22:07)Kobieta 35 - letnia mamą? Dlaczego nie? Jest wykształcona, dojrzała emocjonalnie, ma pozycję, myśląca racjonalnie... Wiek nie jest przeszkodą w posiadaniu dziecka. Zapewniam, że bardziej rozumie swoje nastoletnie dziecko, od tych dziewcząt co chciały zajść w ciążę..., bo ubranka dla noworodków są takie śliczne... Ciekawie mnie jedno, czy większość takich młodych mam ma dla swojego dziecka na zabawki, ubranka, mleko i w ogóle na zapewnienie dziecku przyszłości. Dodam tylko, że sztuką jest, kiedy jej rodzice, bądź jej męża (partnera) nie udzielają regularnej finansowej pomocy. Wielką sztuką jest utrzymanie siebie, dziecka, ojca dziecka, niezależnie od tego ile się ma lat - samodzielnie. Zresztą są kobiety, które są "cwane" - żyjąc w fikcyjnej rzeczywistości. Nie chcą wyjść za mąż, taka kobieta zyska wiele... od państwa. Układ zakłamany, ale prawie idealny.
-
22.12.2009 (23:15)Do tych przykazań dołożyłbym jeszcze jedno...: zdradzaj swojego męza tak żeby niczego nie podejrzewał...
-
22.12.2009 (23:25)dekalog wspóczesnej mężatki????nie ma nic wspólnego z dekalogiem...zdrada, zdrada zdrada:) to są podstawowe zasady jakimi kierują się tego typu lachony. nie mozna się opędzić. jak to w piosence...całowała tuż po swoim śubie...takie jesteście:) ale w sumie...to jhesteście fajne:)
pozdrówki dla mężatek... -
22.12.2009 (23:27)wspólne wyjazdy wakacyjne..tak . napewno tak. ale oddzielne wyjazdy "integracyjne" z firmy...to najlepsza droga do końca związku. zdrada....zdrada...zdrada...czemu dziewczyny odbija Wam na takich wyjazdach?same włazicie do łóżka...to żenujące
Paweł -
23.12.2009 (00:00)mój dekalog+1
1.dbaj o siebie.to,że złapałaś męża nie zwalnia z tego obowiązku,ale czasami bądź egoistką,np:nie wyprasuj mu koszuli bo musiałaś iść na feetness,albo do kosmetyczki etc.
2.w łóżku bądź k...,zamiast mamusią-inaczej on szybko poszuka sobie lepszego sexu,ale wymagaj też od niego-żebyś zawsze miała orgazm-czasami trzeba go tego nauczyć,są setki sposobów.
3.zgadzam się-męża należy wychowywać,ale należy to robić delikatnie i umiejętnie,niech mu się wydaje,że jest panem dżungli.
4.nie rób hałasu jeśli mąż ogląda sobie gołe laski w necie(czyt.pornole),tolerancja w tym temacie wielce wskazana-wyjątek jeśli się przy tym ...no wiecie co,albo czatuje z inną-tego nie toleruj.
5.pooglądajcie czasem te laski razem,może się czegoś nowego nauczysz?
6.kadź mu jaki to jest super,ważny i w ogóle.
7.dbaj o niego,nie lekceważ jego problemów-zwłaszcza zawodowych,wspieraj go.
8.jeśli boli cię głowa,a on ma ochotę,to weź pigułkę od bólu głowy,no chyba,że naprawdę bardzo boli.napijcie się nawet czasami wspólnie alkoholu,a potem uprawiajcie sex.
9.zaskakuj męża nowymi pomysłami...w łóżku-uwielbiają przebieranki i streaptise.
10.dużo rozmawiajcie ze sobą,ciche dni to najgorsza rzecz dla związku,uczcie się wzajemnego wybaczania-zwłaszcza jeśli chodzi o błahostki.nie gderaj-to najgorsza rzecz na świecie-żaden facet tego nie znosi,bo przypomina mu to własną wiecznie zrzędzącą matkę.
11.patrz punkt 1.
ja osobiście stosuję taką taktykę i mimo 20-kilku lat bycia razem,mąż nosi mnie na rękach.
P.S.
powyższe rady nie dotyczą niestety prawdziwych palantów,bo na tych nic nie pomoże. -
23.12.2009 (00:35)W tym co piszą te panie duż jest prawdy - o potrzebie kompromisu, przemyślenia zamążpujścia itd. Jednak nie są to standardowe przykłady zwykłych związków. Poza tym trudno jest oceniać trwałość związku oraz to czy jest on udany już po 2 latach. Jeśli związek przetrwa co najmniej 7, nie mówiąc o 15 latach, można powiedzieć, że jest udany i jest duża szansa że się nie rozpadnie. Po 2 latach to są nadal pobożne życzenia i fascynacja partnerem, którą z czasem przyćmiewa proza życia.
-
23.12.2009 (00:38)Jakaś tęsknota za czasami gdy kobiety mówiły "nie ważne jaki chłop byle portki w szafie wisiały". Kobiety ocknijcie się! Po co Wam mężowie? Czy nie macie własnej wartości?
-
28.12.2009 (03:38)
